Sprawa jest w toku...
Złapany pod domem
Do zdarzenia doszło w niedzielne przedpołudnie, 4 stycznia 2026 roku. Około godziny 11:35 policjanci z Ogniwa Patrolowo-Interwencyjnego patrolowali ulicę Hugo Kołłątaja w Gryfinie. Ich uwagę zwrócił kierujący Volkswagenem, którego postanowili zatrzymać do sprawdzenia.
Podczas weryfikacji danych w systemach policyjnych szybko wyszło na jaw, że mężczyzna w ogóle nie powinien znajdować się na miejscu kierowcy. Funkcjonariusze ustalili, że 28-letni mieszkaniec powiatu gryfińskiego posiada aktywny zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, orzeczony wcześniej przez Sąd Rejonowy w Szczecinie.
Dla mężczyzny to początek ogromnych problemów. Od 1 stycznia 2026 roku polskie prawo traktuje osoby łamiące sądowe zakazy ze szczególną surowością, dążąc do ich całkowitej eliminacji z ruchu drogowego.
Koniec z pobłażliwością. Co grozi za jazdę na zakazie w 2026 roku?
Złamanie zakazu sądowego to przestępstwo z art. 244 Kodeksu karnego. Nowelizacja przepisów, która obowiązuje od kilku dni, wprowadziła sankcje, które mają skutecznie zniechęcić do ignorowania wyroków:
- Dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów: To najważniejsza zmiana. W przypadku recydywy lub świadomego złamania istniejącego zakazu, sąd może teraz orzec dożywotnią utratę prawa jazdy. Kierowca, który raz zlekceważył wyrok, może już nigdy nie odzyskać uprawnień.
- Więzienie bez taryfy ulgowej: Za to przestępstwo grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Według nowych wytycznych, sądy rzadziej będą stosować karę w zawieszeniu wobec osób drastycznie łamiących zasady bezpieczeństwa.
- Obowiązkowe i wyższe świadczenia pieniężne: Kierowca musi wpłacić co najmniej 10 000 zł (wcześniej było to 5 000 zł) na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Maksymalna kwota to aż 60 000 zł.
- Konfiskata pojazdu: Nowe przepisy dają sądowi możliwość orzeczenia przepadku samochodu, którym poruszał się sprawca, nawet jeśli nie doszło do wypadku. Jeśli auto nie należy do kierowcy, orzekana jest nawiązka o wartości równej rynkowej cenie pojazdu (minimum 5 000 zł).
Sprawa 28-latka z Gryfina znajdzie swój finał w sądzie. Biorąc pod uwagę datę zdarzenia, mężczyzna będzie sądzony według nowych, zaostrzonych reguł, co może oznaczać dla niego koniec kariery za kierownicą.






Napisz komentarz
Komentarze