Sprawa nabrała tempa po złożeniu skargi (nr CPLT(2024)02848) przez Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot w grudniu 2024 roku. Aktywiści, po analizie 277 postępowań administracyjnych z lat 2020–2022, postawili polskim organom ochrony środowiska oraz inwestorom ciężkie zarzuty.
Przyroda „tylko na papierze”?
Z raportu stowarzyszenia wynika, że aż 93% inwestycji gazociągowych w badanym okresie zrealizowano bez przeprowadzenia pełnej oceny oddziaływania na środowisko (OOŚ). Co bardziej niepokojące, 63% inwestycji zlokalizowanych na cennych przyrodniczo obszarach Natura 2000 również nie zostało poddanych rzetelnej weryfikacji ich wpływu na ekosystemy.
Skala ingerencji w naturę jest znacząca: udokumentowano wycinkę około 19 tysięcy drzew i wylesienia na obszarze 211 hektarów.
– Puszcza Piska, Bory Tucholskie, dolina Wisły, Noteci czy Sanu – żadne z tych miejsc wg organów nie zasłużyło na ochronę podczas realizacji inwestycji. To nie są pojedyncze błędy, lecz reguła systemowa, która pokazuje, że obszary Natura 2000 są w Polsce chronione tylko na papierze – komentuje Katarzyna Wiekiera ze Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot.
Zarzuty o „salami slicing” i brak przejrzystości
Organizacja wskazuje na stosowanie praktyki tzw. „salami slicing”, czyli dzielenia dużych projektów na mniejsze odcinki (często poniżej 40 km), aby uniknąć konieczności przeprowadzania rygorystycznych procedur środowiskowych. Taka metoda ma ukrywać rzeczywistą skalę oddziaływania inwestycji na środowisko, co jest sprzeczne z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE.
Eksperci zwracają również uwagę na brak strategicznej oceny oddziaływania na środowisko (SOOŚ) dla krajowego planu rozwoju sieci gazowej.
– Państwo nie sprawdza łącznego wpływu na środowisko tysięcy kilometrów gazociągów – mówi Diana Maciąga, ekspertka ds. gazu Polskiej Zielonej Sieci.
Brak procedur OOŚ odcina również społeczeństwo od możliwości kontroli. Organizacje ekologiczne i mieszkańcy nie są dopuszczani jako strony postępowań, a dokumentacja często znika z Biuletynów Informacji Publicznej przed terminem odwoławczym.
– To wygląda jak celowe utrudnianie kontroli społecznej – dodaje Wiekiera.
Druga strona medalu: Argumenty za rozbudową sieci
Choć zarzuty organizacji ekologicznych są poważne, inwestorzy (tacy jak Gaz-System) oraz polski rząd od lat przedstawiają kontrargumenty, które kładą nacisk na bezpieczeństwo i logikę transformacji.
1. Bezpieczeństwo narodowe i dywersyfikacja Po inwazji Rosji na Ukrainę, priorytetem Polski stało się całkowite uniezależnienie od dostaw gazu ze Wschodu. Inwestycje w gazociągi, interkonektory i terminale LNG (jak Baltic Pipe czy gazociąg Polska-Litwa) są postrzegane jako kluczowe dla suwerenności energetycznej. W tym kontekście „specustawy gazowe” mają za zadanie przyspieszyć procesy inwestycyjne, które w standardowym trybie mogłyby trwać dekady.
2. Gaz jako „paliwo pomostowe” Resort klimatu oraz branżowi eksperci podkreślają, że gaz ziemny jest niezbędny do odejścia od węgla. Elektrownie gazowe emitują o około 50% mniej CO2 niż węglowe i mogą być szybko uruchamiane, co jest kluczowe dla stabilizacji systemu opartego na niestabilnych źródłach odnawialnych (OZE). Bez nowych gazociągów proces dekarbonizacji ciepłownictwa i energetyki zawodowej mógłby zostać zahamowany.
3. Infrastruktura „Hydrogen Ready” Inwestorzy argumentują, że nowoczesna sieć gazowa nie jest inwestycją „w ślepą uliczkę”. Nowe gazociągi są projektowane tak, by w przyszłości mogły przesyłać domieszki biometanu lub czysty wodór. Gaz-System wielokrotnie podkreślał w swoich strategiach ESG, że rozbudowa sieci to de facto budowa przyszłego szkieletu gospodarki wodorowej.
4. Kompensacje przyrodnicze i nadzór W odpowiedzi na zarzuty o niszczenie przyrody, spółki skarbu państwa wskazują na realizację programów kompensacyjnych. Gaz-System prowadzi m.in. „Fundusz Naturalnej Energii”, finansując lokalne projekty ekologiczne, oraz realizuje nasadzenia zastępcze. Inwestycje strategiczne są również objęte nadzorem przyrodniczym, który ma minimalizować szkody w trakcie prac budowlanych.
Przeskalowana sieć czy niezbędne zaplecze?
Spór dotyczy także prognoz zapotrzebowania na błękitne paliwo. Diana Maciąga ostrzega, że budujemy infrastrukturę, która w obliczu termomodernizacji i elektryfikacji ogrzewania stanie się „pomnikiem paliw kopalnych”.
– Polska buduje infrastrukturę gazociągową bez kontroli. Operatorzy dystrybucyjni nie biorą pod uwagę spadku produkcji ciepła sieciowego i wykorzystania gazu w gospodarstwach domowych. W efekcie otrzymujemy przeskalowaną sieć odpowiadającą strategii inwestora – argumentuje Maciąga.
Z kolei Katarzyna Wiekiera przypomina o nowych unijnych regulacjach, które już w 2026 roku mogą zmusić operatorów do przygotowania planów wygaszania sieci.
– Gazociągi, które dziś powstają bez kontroli, w oparciu o wątpliwe prognozy, już za chwilę powinny mieć plany wygaszania. To szkodliwe na wielu polach: dla przyrody, klimatu i publicznych pieniędzy.
Komisja Europejska bada sprawę w kontekście toczącego się już postępowania naruszeniowego przeciwko Polsce (INFR(2019)2024). Jeśli Bruksela uzna zarzuty za zasadne, Polsce grożą nie tylko wysokie kary, ale przede wszystkim utrata dofinansowania z funduszy unijnych (CEF, FEnIKS), z których finansowana jest znaczna część gazowej infrastruktury.






Napisz komentarz
Komentarze