Władimir Semirunnij, nasz reprezentant w łyżwiarstwie szybkim, wywalczył na torze w Mediolanie srebrny krążek na morderczym dystansie 10 000 metrów. To drugi medal dla Polski na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026 i – co ciekawe – ponownie jest to krążek z tego samego kruszcu.
Cierpliwość popłaca: Tydzień czekania na sukces
Początek igrzysk rozbudził nasze apetyty bardzo szybko. Już w poniedziałek, 9 lutego, 19-letni Kacper Tomasiak sprawił gigantyczną niespodziankę na normalnej skoczni w Predazzo, ustępując jedynie Niemcowi Philippowi Raimundowi. Potem jednak nastąpiła długa, siedmiodniowa susza.
Kolejne dni przynosiły emocje, ale i niedosyt. Walczyliśmy w short tracku, biathlonie i narciarstwie alpejskim, jednak to dopiero dzisiejszy występ Semirunnija pozwolił nam dopisać kolejną „dwójkę” do klasyfikacji medalowej:
| Medal | Zdobywca | Dyscyplina | Konkurencja | Data |
|---|---|---|---|---|
| Srebro | Kacper Tomasiak | Skoki narciarskie | Skocznia normalna | 09.02.2026 |
| Srebro | Władimir Semirunnij | Łyżwiarstwo szybkie | Bieg na 10 000 m | 13.02.2026 |
Władimir Semirunnij: Bohater z historią w tle
Sukces Semirunnija ma wyjątkowy smak. 23-latek, który barwy Polski reprezentuje od ubiegłego roku, musiał zmierzyć się nie tylko z rywalami na lodzie, ale i z ogromną presją psychiczną.
- Walka z czasem: Polak startował w jednej z wcześniejszych par i musiał czekać ponad godzinę, obserwując, jak najgroźniejsi rywale próbują pobić jego wynik.
- Emocje na mecie: Choć złoto powędrowało do fenomenalnego 19-letniego Czecha Metodeja Jilka, to Semirunnij utrzymał drugą lokatę, pokonując legendę tego sportu, Holendra Jorrita Bergsmę.
- Kontrowersje: Jego sukces odbił się szerokim echem w Rosji, skąd sportowiec wyemigrował, szukając wolności startów. Dzisiejsze srebro to najlepsza odpowiedź na wszelkie głosy krytyki.
„Czułem ciężar potwornej presji, ale na torze liczył się tylko rytm i oddech. To srebro dedykuję wszystkim, którzy we mnie uwierzyli w Polsce” – mówił wzruszony panczenista tuż po dekoracji.
Co przed nami?
Mamy dwa srebrne medale i apetyt na więcej. Już jutro, 14 lutego, czekają nas kolejne wielkie emocje:
- Damian Żurek wystartuje w biegu na 500 metrów, gdzie eksperci dają mu aż 67% szans na podium.
- Kacper Tomasiak spróbuje powtórzyć swój wyczyn, tym razem na dużej skoczni.
Czy klątwa siódmego dnia została przełamana na dobre? Wszystko wskazuje na to, że worek z medalami właśnie się rozwiązał.







Napisz komentarz
Komentarze