Czy Mieszkowice działają na krawędzi prawa? Podczas gdy ustawa jasno nakazuje obsadzenie stanowiska sekretarza, urząd od miesięcy stawia na "polityczne zaufanie" zamiast merytorycznego kręgosłupa.
Między „chcieć” a „musieć”
Zgodnie z polskim prawem, stanowisko sekretarza gminy nie jest opcjonalne. Ustawa o pracownikach samorządowych nie pozostawia złudzeń: każda gmina ma obowiązek zatrudnić sekretarza. To on ma być gwarantem apolityczności, merytoryki i porządku w dokumentach.
Tymczasem w Mieszkowicach sytuacja wygląda następująco:
- Zastępca Burmistrza: Jest. Choć prawo mówi, że gmina może, ale nie musi go powoływać. To często funkcja zaufania politycznego.
- Sekretarz Gminy: Brak. Choć prawo mówi, że gmina musi go mieć.
Wakat ten ciągnie się od przejścia na emeryturę poprzedniej sekretarz, co stawia pod znakiem zapytania legalność tak długiego okresu przejściowego. Dlaczego włodarze priorytetyzują stanowiska polityczne nad tymi, które realnie budują kręgosłup urzędu?
Skarbnik – jedyny filar stabilności?
Nie jest tajemnicą, że w obecnym układzie to skarbnik gminy staje się postacią centralną. To na barkach skarbnika spoczywa nie tylko pilnowanie finansów, ale de facto czuwanie nad tym, by gmina nie wypadła z prawnych i budżetowych kolein.
To jednak układ ryzykowny i niesprawiedliwy:
- Przeciążenie: Skarbnik ma dbać o pieniądze, a nie o organizację całego urzędu i kadry.
- Brak kontroli: Sekretarz pełni rolę bezpiecznika. Bez niego znika wewnętrzna kontrola nad procedurami, której nie zastąpi nawet najbardziej zapracowany skarbnik czy reprezentacyjny wiceburmistrz.
Administracyjna prowizorka
Utrzymywanie stanu, w którym kluczowe, ustawowe stanowisko pozostaje nieobsadzone, to sygnał lekceważenia standardów. Urząd to nie tylko spotkania z mieszkańcami i przecinanie wstęg – to przede wszystkim żmudna praca administracyjna, za którą odpowiada właśnie sekretarz.
Jeśli gmina potrafi znaleźć środki i etat dla zastępcy burmistrza, a nie potrafi (lub nie chce) przeprowadzić skutecznej rekrutacji na sekretarza, to mamy do czynienia z odwróconą piramidą potrzeb. Najpierw to, co wygodne dla władzy, potem to, co wymagane przez prawo.
Czas na konkretne decyzje
Mieszkańcy Mieszkowic zasługują na urząd zarządzany zgodnie z literą prawa, a nie na zasadzie „jakoś to będzie”. Opieranie wszystkiego na doświadczeniu skarbnika i obecności zastępcy to strategia krótkowzroczna.
Pytanie do włodarzy brzmi: Kiedy w Mieszkowicach prawo przestanie być traktowane wybiórczo, a fotel sekretarza przestanie świecić pustkami?







Napisz komentarz
Komentarze