Mieli bronić polskich kobiet przed rzekomym zagrożeniem z zewnątrz, a sami stali się agresorami wobec mieszkanek własnego kraju. Członkowie Ruchu Obrony Granic (ROG), znani z organizowania tzw. patroli obywatelskich, wkrótce zasiądą na ławie oskarżonych. Prokuratura zakończyła śledztwo w sprawie głośnego incydentu na moście granicznym w Gryfinie, uznając, że doszło do rażącego naruszenia prawa i interesu społecznego.
Pokojowy manifest kontra agresja
Wszystko zaczęło się w lipcu 2025 roku. W odpowiedzi na działania Ruchu Obrony Granic, który tropił na pograniczu migrantów rzekomo „podrzucanych” przez niemieckie służby, grupa aktywistów zorganizowała pokojowy happening. Na moście granicznym w Gryfinie czytano fragmenty Pisma Świętego poświęcone miłości bliźniego. Był to symboliczny sprzeciw wobec nienawiści i budowania atmosfery strachu.
Religijny kontekst wydarzenia nie powstrzymał jednak samozwańczych „obrońców”. Jak wynika z aktu oskarżenia, uczestnicy patroli obywatelskich zaatakowali kobiety uczestniczące w akcji. Agresorzy krzyczeli, że aktywistki „profanują Pismo Święte”. Na wyzwiskach się nie skończyło.
Przemoc na oczach świadków
Sceny, które rozegrały się na moście na Odrze i w jego okolicach, zostały udokumentowane m.in. na nagraniach wideo, które krążyły w sieci. Jeden z mężczyzn miał brutalnie przewrócić aktywistkę na chodnik. Kolejny incydent miał miejsce, gdy uczestniczki happeningu wraz z Łukaszem Olejnikiem (inicjatorem znanej akcji „Konstytucja” na pomnikach) próbowały podejść do „pilnujących granicy”. Zostały zasypane wulgaryzmami, a Magdzie Góreckiej jeden z napastników wyrwał telefon i cisnął nim w zarośla.
– Po złożonym przez nas zawiadomieniu, prokuratura postawiła zarzuty czterem mężczyznom. Ta sytuacja obnażyła ich hipokryzję – komentuje Monika Tichy, jedna z poszkodowanych. – Twierdzili, że są na tej granicy, by bronić polskich kobiet przed przemocą, po czym sami się jej dopuścili. Co gorsza, ich fandom w internecie otwarcie tę przemoc pochwalał.
Prokuratura: To interes społeczny
Sprawa nabrała tempa, gdy do akcji wkroczyła prokuratura. Choć część czynów, takich jak znieważenie, zazwyczaj ścigana jest z oskarżenia prywatnego, śledczy zdecydowali się objąć sprawę ściganiem z urzędu. Uznali, że wymaga tego ważny interes społeczny – nie może być przyzwolenia na to, by grupy obywateli przejmowały uprawnienia służb mundurowych i stosowały siłę wobec osób o innych poglądach. I tak sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Gryfinie.
Czworo oskarżonych członków ROG usłyszy zarzuty sformułowane przez prokuraturę dotyczące:
- znieważenia,
- naruszenia nietykalności cielesnej,
- kierowania gróźb karalnych.
Czy granica została przekroczona?
Proces przed Sądem Rejonowym w Gryfinie będzie nie tylko rozliczeniem konkretnych rękoczynów, ale też debatą nad granicami „obywatelskiego monitoringu”. Jak podkreślają komentatorzy na portalu igryfino.pl, incydenty miały miejsce nie tylko na moście, ale również w okolicach nabrzeża, m.in. przed głośnym spotkaniem z Krzysztofem Stanowskim, które odbywało się w tamtym czasie w mieście.
Wśród mieszkańców Gryfina głosy są podzielone, ale dominuje oczekiwanie na sprawiedliwość.
-W każdym zdrowym państwie tępi się taką patologię. Nie ma miejsca na przemoc – piszą internauci.
Już wkrótce sędziowie rozstrzygną, czy „patriotyczny” cel, którym zasłaniają się oskarżeni, może być usprawiedliwieniem dla agresji wobec drugiego człowieka. Rozprawa w Gryfinie zapowiada się na jeden z najważniejszych procesów o podłożu światopoglądowym w regionie.







Napisz komentarz
Komentarze