Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 19 lipca 2026 01:01
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Egzamin na prawo jazdy jako pułapka. Sąd najwyższej instancji wydał kluczowy wyrok dla kursantów

Czy egzaminator ma prawo celowo podpuszczać kursanta, wykorzystując źle oznakowane roboty drogowe? Urzędnicy i sądy nie miały wątpliwości. Marszałek unieważnił oblane egzaminy, a bezwzględny pracownik WORD-u szukał sprawiedliwości w sądzie. Finał tej historii pokazuje, że kandydaci na kierowców nie są bezbronni wobec złośliwości personelu.
Egzamin na prawo jazdy jako pułapka. Sąd najwyższej instancji wydał kluczowy wyrok dla kursantów
Egzaminator może być bezwzględny.

Autor: Canva

Powodem oblewania kandydatów na kierowców było manewr zawracania na zakazie ruchu w obu kierunkach. Na polecenie egzaminatora. Sprawa trafiła do sądu.

Do rażącego naruszenia przepisów przez egzaminatora – jak podaje „Rzeczpospolita” – doszło w Poznaniu. Dochodziło do tego podczas państwowych egzaminów na prawo jazdy kategorii B. 

Na wskazanej ulicy drogowcy ustawili znak B-1

Za każdym razem egzaminator sięgał po ten sam schemat: po opuszczeniu placu manewrowego kierował kursantów na jednojezdniową ulicę dwukierunkową. Tam nakazywał im wykonanie manewru zawracania z użyciem biegu wstecznego. 

To polecenie okazywało się pułapką. Bo na wskazanej ulicy trwało usuwanie awarii i drogowcy ustawili tam znak B-1, czyli zakaz ruchu w obu kierunkach. Jeśli kursant przejechał linię, oznaczało to dla niego jedno: oblanie egzaminu. 

Marszałek unieważnił testy praktyczne

Te sytuacje powtarzały się na tyle często, że kursanci zaczęli składać skargi. Wtedy sprawą zainteresował się marszałek województwa. I zlecił kontrolę, która wykazała, że egzaminator celowo wykorzystał nieprawidłowo oznakowane zabezpieczenie robót drogowych. Efektem było masowe oblewanie kandydatów na kierowców. 

W efekcie marszałek z urzędu podjął decyzję o unieważnieniu zakwestionowanych testów praktycznych. Wtedy egzaminator skierował sprawę do sądu. Powołał się przy tym na art. 52 ust. 2 ustawy o kierujących pojazdami, który umożliwiał automatyczne przerwanie jazdy, jeśli zachowanie kursanta bezpośrednio zagrażało życiu lub zdrowiu uczestników ruchu.

 Sądy obu instancji oddaliły skargę egzaminatora

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu oddalił jednak – informuje Rz – skargę egzaminatora. Sędziowie uznali, że niezastosowanie się do znaku B-1 w tych konkretnych warunkach nie niosło za sobą niebezpieczeństwa, o jakim mowa w przywołanym przepisie. 

Sąd podkreślił, że od 3 marca regulacja ta obejmuje także zagrożenie zdrowia egzaminatora oraz bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo ruchu.

Naczelny Sąd Administracyjny, do którego odwołał się egzaminator, utrzymał w mocy wcześniejsze orzeczenie. Potwierdził, że zdający zignorowali znak, ale uznał automatyczne oblanie za bezpodstawne. Bo do zastosowania rygorystycznego przepisu niezbędne jest realne zagrożenie zdrowia lub życia.

NSA podkreślił jednocześnie, że znaki drogowe są po to, żeby je przestrzegać, ale obowiązkiem jest ich takie ustawianie, żeby nie budziły wątpliwości uczestników ruchu.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

A. Żmijewski 01.06.2026 11:07
Pod prąd pyr pyr albo cofać na skrzyżowaniu na ukos to tylko słynny zielony żuczek pyr pyr potrafi zasadniczo.

legendziarz 01.06.2026 07:22
Legenda głosi, że ten egzaminator potrafi oblać kursanta za to, że za głośno oddycha w stronę lusterka wstecznego. Całe szczęście, że sąd zabrał mu zabawkę! 🚗❌

;-) 01.06.2026 06:33
Gość tak bardzo chciał oblewać, że sam oblał egzamin z logiki przed sądem. I to z bolesnym poprawkowym!

jojo 01.06.2026 00:40
Zastanawia mnie, jak ten człowiek spał spokojnie. Przecież kurs na prawo jazdy kosztuje teraz majątek, do tego stres, wolne w pracy na egzamin... A gość sobie znalazł zabawę w robienie "statystyk" na źle oznakowanych robotach drogowych. Decyzja Marszałka o unieważnieniu egzaminów z urzędu to rzadkość, co tylko dowodzi, jak rażące to było naruszenie. Mam nadzieję, że ten wyrok wejdzie do kanonu i zmieni podejście innych egzaminatorów.

Instruktor 31.05.2026 22:51
Takimi bzdurami się kończy kopiowanie cudzych wypocin...

:-) 01.06.2026 00:29
A co? Prawda zabolała?

lu cyfer 13*52 676 +676=1352 dzuma sredniowiecza +676=2028 nowy wspaniały świat plagiatu huxleya ha ha ah 31.05.2026 22:15
W PROWINCJI KL POLIN PRZEPISY DOPUSZCZJĄ JAZDĘ PO DROGACH TAKIM TŁUKA JAK TE BEZMÓZGI Z USA HA HA AH TO I PRAWKO POWINNO BYC ZA 100 DOLCÓW HA HA AH I PRZEPISY JAK W USA NIE UCZYLI WAS TEGO NA SZKOLENIU W DEPARTAMENCIE STANU USA USTA SSANIE ANAL TO DO PREZYDENTÓW I PREMIERÓW KL POLIN HA HA AH

ja 31.05.2026 14:43
Przecież to jest jawne naciąganie ludzi na kolejne opłaty egzaminacyjne. Kryminał i tyle.

BR 31.05.2026 14:42
Że tez tacy w demokracji potrafią funkcjonować

era 31.05.2026 13:45
To pokazuje szerszy problem w polskim systemie egzaminowania. Zamiast sprawdzać, czy człowiek potrafi bezpiecznie poruszać się w ruchu miejskim, egzaminatorzy szukają kruczków i zastawiają pułapki w miejscach, gdzie organizacja ruchu leży. Znak B-1 z powodu awarii, słabo widoczny, a ten ich tam celowo pchał. Dobrze, że Marszałek i NSA poszli po rozum do głowy – przepis o przerwaniu egzaminu mówi jasno o realnym zagrożeniu zdrowia lub życia, a nie o formalnym przejechaniu linii przy braku ruchu.

wrrrr 31.05.2026 13:45
No i super, w końcu ktoś utarł nosa tym świętym krowom z WORD-u! Typowy łowca kasy.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama