Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 19 lipca 2026 00:56
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Dlaczego Dzień Dziecka na Orliku przyniósł dzieciom stres i łzy? Oburzenie rodziców

Miał być beztroski uśmiech, a był stres, patrzenie na zegarek i poczucie niesprawiedliwości. Tegoroczny Dzień Dziecka na mieszkowickim „Orliku” pokazał, że świetny pomysł w starciu z niefortunną organizacją może przynieść więcej smutku niż radości – piszą rozżalone matki.
Dlaczego Dzień Dziecka na Orliku przyniósł dzieciom stres i łzy? Oburzenie rodziców
Błędy logistyczne zniszczyły gminny Dzień Dziecka. Impreza w godzinach lekcji wykluczyła przedszkolaków i dzieci dojeżdżające.

Źródło: rodzic

Miał być beztroski uśmiech, radosny gwar i zasłużony odpoczynek od szkolnych obowiązków. Zamiast tego setki dzieci z gminy Mieszkowice opuszczały tegoroczny Dzień Dziecka na „Orliku” ze łzami w oczach i poczuciem głębokiej niesprawiedliwości.

Przedszkolaki? Zapomniana grupa

Zacznijmy od tego, co boli najbardziej: całkowitego pominięcia przedszkolaków. Impreza w godzinach 10:00–14:00 w piątek to dla maluchów bariera nie do przejścia. Kiedy one przebywały w swojej placówce, a rodzice w pracy, na kompleksie boisk ”Orlik” trwała zabawa, która teoretycznie była też dla nich. W rzeczywistości przedszkolaki z Mieszkowic zostały z tego święta po prostu wykluczone.

Zabawa pod dyktando planu lekcji

Dla uczniów szkół podstawowych uczestnictwo w imprezie wcale nie było łatwiejsze. Ich radość została brutalnie wtłoczona w ramy szkolnego planu zajęć.

„To było przykre. Dzieci nie mogły bawić się tak długo, jak chciały. Ich uczestnictwo było ściśle uzależnione od planu lekcji. To nie była swobodna zabawa, tylko kolejna godzina lekcyjna, tyle że na dworze” – relacjonuje jedna z matek.

Dramat dzieci dojeżdżających

Najgorzej miały dzieci dojeżdżające z okolicznych miejscowości. Dla nich Dzień Dziecka skończył się, zanim na dobre się zaczął.

·  Zabawa pod presją czasu: Dzieci z trudem znajdowały chwilę, by skorzystać z darmowych lodów czy słodkości. Nawet jeśli kolejki przesuwały się sprawnie, to dla dziecka dojeżdżającego każda minuta była na wagę złota.

·  Rozczarowanie na koniec dnia: Wiele dzieci musiało zrezygnować z atrakcji w połowie zabawy, by zdążyć na transport do domu. Zamiast relaksu, towarzyszył im stres.

Nauka w cieniu imprezy

Niezrozumiały jest też termin wydarzenia. To dla uczniów czas „ostatniej szansy” – poprawianie ocen, zaliczanie sprawdzianów, walka o lepsze świadectwo. Organizowanie dużej imprezy w takim momencie wprowadziło niepotrzebny chaos. Dodatkowo, przez wybrane godziny, my – rodzice – nie mogliśmy być tam z naszymi dziećmi. Zabrakło wspólnego świętowania, które jest istotą tego dnia.

Nuda starszych i złamane obietnice

Podczas gdy młodsze dzieci biegały między atrakcjami, uczniowie klas 7-8 czuli się jak na wygnaniu. Dla nich nie przygotowano żadnej sensownej alternatywy, przez co snuli się po obiekcie wyraźnie znudzeni. Jednak największym ciosem był brak obiecanych nagród.

„Regulamin obiecywał upominek dla każdego przebranego uczestnika. Dzieci włożyły serce w stroje, a na miejscu usłyszały, że nagród nie ma. Wiele z nich opuszczało Orlika z żalem, smutkiem i  płaczem, czując się po prostu oszukanym przez dorosłych”.

Publiczne pieniądze na siłę?

Mamy nieodparte wrażenie, że impreza została zorganizowana „na odczepnego”, byle tylko wydać publiczne pieniądze i odhaczyć wydarzenie w kalendarzu. Zabrakło informacji, zabrakło logistyki, a przede wszystkim – zabrakło empatii wobec dzieci i ich realnych potrzeb. Liczymy na to, że za rok organizatorzy spojrzą na ten dzień oczami dziecka, a nie tylko przez pryzmat planu lekcji i godzin pracy urzędu.

imię i nazwisko do wiadomości redakcji

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

na marginesie 31.05.2026 23:39
Niektórzy mogli by przyjść w sobotę aby się uczyć...

;-) 01.06.2026 06:30
Wszystkie rozumy pojedli, więc co będą ponownie do szkoły wracali...

Marzena 31.05.2026 21:20
Nie da się połączyć ognia z wodą.

Mama 30.05.2026 20:31
Bo to byla impreza dla miastowych,dzieci ze wsi zawsze byly omijane.bardxo przykre

Mieszko 31.05.2026 07:34
Dzieci w wioskach mają sołtysów niech też im coś zorganizują

ABC 31.05.2026 13:02
W Mieszkowicach też jest pani sołtys , a imprezę organizował MGOK podlegający pod pana burmistrza.

DEF 31.05.2026 21:47
I po co ta dezinformacja. Trzeba najpierw sprawdzić żeby później pisać komentarz. W Mieszkowicach nie ma Sołtysa. Sołtysi są w sołectwach.

ja wiem 31.05.2026 23:39
Nie udawaj... Wiadomo kto ma ksywę "sołtys".

Pytam 31.05.2026 13:09
Impreza gminna to obejmuje mieszkańców miasta i wsi wchodzących w jej okręg. Burmistrz jest gospodarzem miasta i gminy .W końcu taki scenariusz ktoś musiał zaakceptować, dlatego pytam kto?

wyborca 31.05.2026 13:55
Jak to kto? Winny jest burmitrz bo za to mu płacimy.

Tatko 30.05.2026 09:07
Gminny dzień dziecka ? Chyba żart. Organizatorzy zapomnieli że dzieci z gminy chodzą nie tylko do szkoły w Mieszkowicach. O nich juz każdy zapomniał. Żenada.

Przykre 30.05.2026 19:28
Dlaczego organizatorzy zapomnieli o dzieciach z Sitna i Troszyna? To ,że uczęszczają do Boleszkowic nie oznacza ,że nie są mieszkańcami gminy Mieszkowice. Może lepiej było zorganizować wspólną zabawę dla wszystkich dzieci, w końcu ich rodzice płacą podatki do gminy!

Sfrustrowany 30.05.2026 21:32
Trzeba było utrzymać szkole w Troszynie, a nie na siłę zabierać dzieci. Tutaj akurat kontrdeklaracja bedzie dobrym stwierdzeniem.

Uważam 31.05.2026 12:59
Właśnie, trzeba było utrzymać szkołę , a nie na siłę ją likwidować. Może trzeba było z rodzicami normalnie rozmawiać ,przygotować ich do różnych scenariuszy. Stało się , ale te dzieci jak ich rodzice są przynależni do gminy Mieszkowice i należą im się takie same prawa jak pozostałym zamieszkałym w całej gminie.

Ktoś wie? 30.05.2026 08:51
A mnie zastanawia za co my płacimy pani skarbnik? Czy rolą pani skarbnik jest otwieranie imprez, zwiedzanie placów budowy i pozowanie z burmistrzem do zdjęć przy byle jakiej okazji. Dlaczego za nasze pieniądze lansuje się p. Pisanko to wiemy ale dlaczego skrabnik nie siedzi w biurze i nie pilnuje budżetu?

Do roboty 01.06.2026 16:01
Pani skarbnik i zastępco-sekretarz to ochrona XD

twój (jeszcze) wyborca 30.05.2026 07:43
Kiedy pan, panie burmistrzu przeprosi za swoje tego typu kardynalne błędy. Kiedy pan z naszych podatków przestanie korzystać ze swoich kolesiów, przestanie dręczyć nas nieudolną pracą pana Pisanki czy pani Katarzyny Kupczyk?

Siostra wielokrotnie przełożona 30.05.2026 06:10
Jestem w szoku

ano 30.05.2026 00:42
I pomysł burmistrza spalili na panewce.

Ela 29.05.2026 23:41
Zgadzam się z autorkami listu w stu procentach. Koniec maja i początek czerwca to jest w szkołach totalny armagedon z poprawianiem ocen. Nauczyciele cisną, dzieciaki zestresowane, bo ważą się losy pasków na świadectwach, a gmina funduje im przymusowe wyjście na Orlika w ramach lekcji. Zamiast luzu i świętowania, uczniowie siedzieli jak na szpilkach, myśląc o sprawdzianach, które ich ominęły albo na które musieli wrócić. Zero wyczucia momentu ze strony organizatorów.

Rodzic 30.05.2026 00:39
Cały rok był na naukę i zdobywanie dobrych ocen, a nie tydzień przed klasyfikacją końcową

A. Żmijewski 29.05.2026 22:53
Dzięki temu że przedszkolaki pyr pyr były w przedszkolu mogły zasadniczo nie płakać na Orliku na którym ich nie było pyr pyr pyr

Andrzej 29.05.2026 22:32
Jutro pod gimnazjum będzie prawdziwy dzień dziecka

propozycja 29.05.2026 22:50
Niech Krzysztof z gruba Kaśką przyjdą i zobaczą jak się to robi.

wniosek 29.05.2026 22:19
Ktoś nie przemyślał i robili tak na "odwal się".

m. 29.05.2026 21:25
Moja córka całe popołudnie przepłakała przez te obiecane nagrody za przebrania. Dorosły okłamie dorosłego – zdarza się. Ale oszukać dzieci? Tego nie daruję.

Matka 29.05.2026 21:25
Co by nie zrobiono to i tak będzie źle jeśli to był gminny dzień dziecka to proszę na przyszłość organizować w sobotę to przyjdą dzieci z rodzicami a nie żeby nauczyciele byli odpowiedzialni , napewno woleliby mieć zajęcia lekcyjne i 1 czerwca odbyć w swojej szkole dzień dziecka

oczywista oczywistość 29.05.2026 19:50
A najbardziej w tym wszystkim poraża mnie ten kompletny brak organizacji i pomyślunku. Przecież zorganizowanie imprezy dla dzieciaków w godzinach 10-14, kiedy rodzice są w pracy, automatycznie odcina młodsze dzieci, które same tam nie przyjdą. A tekst z tym, że dzieci dojeżdżające musiały uciekać z połowy zabawy na autobus, bo inaczej nie miałyby jak wrócić do domów? Przecież to jest logistyczne dno. Robią imprezę na pokaz, a zapominają o podstawach funkcjonowania wiejskich szkół.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama