Mieszkowice, 24 lutego 2026 r. To miało być rutynowe spotkanie samorządowców powiatu gryfińskiego, a skończyło się skandalem wizerunkowym. Burmistrz Krzysztof Tkacz, mimo fali wcześniejszej krytyki, postanowił „uwiecznić” swoich gości na tle kontrowersyjnej fototapety przedstawiającej pomnik Germanii. Czy to świadome ośmieszanie kolegów i koleżanek po fachu, czy niezrozumiały upór w promowaniu symboliki zaborcy?
Spotkanie w cieniu pruskiego oręża
W odnowionym gabinecie burmistrza Mieszkowic Krzysztofa Tkacza odbyło się dziś spotkanie włodarzy miast i gmin powiatu gryfińskiego. Jednak to nie merytoryczne rozmowy o przyszłości regionu przykuły największą uwagę, a oprawa, w jakiej je zorganizowano. Goście – burmistrzowie, wójtowie i ich zastępcy – zostali zaproszeni do wspólnego zdjęcia przed wielkoformatową fototapetą.
Obraz przedstawia przedwojenną widokówkę dawnego Bärwalde. W jej centralnym punkcie dumnie pręży się pomnik Germanii – potężny symbol pruskiego militaryzmu, triumfu i dumy narodowej Niemiec z czasów, gdy Polska była brutalnie wymazana z map świata.
„Idzie w zaparte” za publiczne pieniądze?
Wybór dekoracji w urzędzie miejskim już wcześniej budził ogromne emocje. Mieszkańcy i komentatorzy wskazywali, że eksponowanie postaci Germanii w polskim urzędzie jest co najmniej niefortunne. Sugerowano, że jeśli burmistrz tak bardzo przywiązał się do tej estetyki, powinien zmienić tapetę na własny koszt.
Krzysztof Tkacz zdaje się jednak nic sobie nie robić z tych głosów. Dzisiejsza sesja zdjęciowa z innymi samorządowcami jest odbierana jako jawna prowokacja. Postawił swoich gości w wyjątkowo niezręcznej sytuacji – stali się oni mimowolnymi statystami w narracji, która z szacunkiem do polskiej państwowości ma niewiele wspólnego.
Dlaczego Germania budzi sprzeciw?
Przypomnijmy:
- Symbol zaborcy: Germania to personifikacja narodu niemieckiego, która w XIX wieku legitymizowała potęgę Prus – państwa, które przez 123 lata dławiło polską tożsamość i wolność.
- Brak kontekstu: Archiwalna widokówka bez komentarza historycznego w urzędzie publicznym staje się nie lekcją historii, a estetyzacją symboli nacjonalistycznych.
- Miejsce reprezentacyjne: Urząd gminy to wizytówka państwa polskiego, a nie prywatna galeria nostalgii za dawnymi Niemcami.
Historia należy do muzeum, nie do salonów władzy
Nikt nie postuluje wymazywania historii Mieszkowic. Przeszłość regionu jest skomplikowana i wielokulturowa. Jednak, jak podkreślają krytycy, materiały o tak silnym ładunku politycznym powinny trafiać do muzeów lub publikacji naukowych, gdzie mogą zostać rzetelnie omówione.
Wystawianie ich „na salonach” bez słowa wyjaśnienia to igranie z historyczną wrażliwością. W Mieszkowicach, które są częścią współczesnej Polski, symbolika urzędowa powinna łączyć wspólnotę wokół wartości narodowych i lokalnych, a nie dzielić i przywoływać duchy pruskiej dominacji.
Czy burmistrz Tkacz zrozumie w końcu, że gabinet to nie miejsce na prowokacje, a włodarze sąsiadujących gmin nie powinni być wykorzystywani do legitymizowania jego kontrowersyjnych wyborów estetycznych?
O kontrowersyjnej tapecie w gabinecie burmistrza Krzysztofa Tkacza pisaliśmy tu:







Napisz komentarz
Komentarze