Jako mieszkaniec gminy Mieszkowice, obserwuję poczynania burmistrza Krzysztofa Tkacza z narastającym niedowierzaniem i oburzeniem. W dobie, gdy mieszkańcy muszą mierzyć się z podwyżkami podatków lokalnych, które bezpośrednio uderzają w nasze domowe budżety, włodarz gminy zdaje się zupełnie nie dostrzegać konieczności oszczędzania publicznego grosza.
Bulwersujące wydatki Pana Burmistrza
Krew mnie zalała, gdy dotarły do mnie informacje o skali „lekkiej ręki”, z jaką burmistrz rozdysponowuje nasze pieniądze. Z jednej strony słyszymy o potrzebie zaciskania pasa, a z drugiej pieniądze płyną na nieustanne imprezy służące przy okazji autopromocji burmistrza, wynajmuje się drogą, luksusową choinkę, wydaje się 200 tysięcy złotych na „promocję”, funduje się kontrowersyjne dekoracje gabinetu (niemieckie nacjonalistyczne bohomazy), które nijak mają się do potrzeb naszej społeczności.
Jednak to, co najbardziej bulwersuje, to system przyznawania nagród w Urzędzie Miejskim. W 2025 roku na ten cel wydano prawie 50 tysięcy złotych. Analiza tych wypłat budzi podejrzenia o skrajny nepotyzm i brak obiektywizmu.
Nagrody dla „swoich” – czy to jeszcze budżet gminy, czy fundusz "socjalny" dla kolegów?
Szczególnie rażące są przypadki faworyzowania konkretnych osób. Pan Pisanko, kolega burmistrza, otrzymał w ubiegłym roku aż cztery nagrody (styczeń, maj, wrzesień, grudzień) na łączną kwotę 8 450 zł. Uzasadnienia o „wyjątkowym zaangażowaniu” brzmią jak kopiuj-wklej, podczas gdy realnych efektów tego „usprawniania zadań” mieszkańcy jakoś nie odczuwają.
Jeszcze większe zdumienie budzą wypłaty dla Pani Skarbnik, która w samym tylko czerwcu otrzymała dwie nagrody jednego dnia – łącznie 9 500 zł plus dodatek specjalny 2 500 zł co w skali roku dało bajońską sumę 14 000 zł. Łącznie dla ścisłego kierownictwa (zastępca, skarbnik, kierownicy) wypłacono ponad 48 tysięcy złotych.
Pytanie do Burmistrza: Z czyjej kieszeni te prezenty?
Panie Burmistrzu, zarządzanie gminą to nie jest umiejętność lekkiego wydawania pieniędzy, których Pan sam nie zarobił. To ciężka praca nad optymalizacją kosztów, aby mieszkańcom żyło się lżej. Tymczasem my dostajemy wyższe podatki, a Pana otoczenie – sowite premie i kosztowne gadżety.
Wiemy, że radni dali Panu maksymalne stawki swojej pensji - najwyższe, jakie może dostać burmistrz takiej gminy. Zarobia ponad 20 tys. zł brutto miesięcznie.
Wspólnie z wieloma mieszkańcami, z którymi rozmawiam, czujemy się oszukani. Taka gospodarka finansowa jest nie tylko lekkomyślna, ale zwyczajnie niemoralna w obecnej sytuacji ekonomicznej.
Mieszkaniec Gminy Mieszkowice
(Dane do wiadomości redakcji)







Napisz komentarz
Komentarze