Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 18 marca 2026 23:58
Reklama
Reklama
Reklama

Jak perfumy i płyn do szyb „wydmuchały” prawo jazdy. Zapachowe tarapaty

Uważajcie, czym pachniecie za kółkiem! W powiecie gryfińskim zapach sukcesu pomylono z promilami. Historia 40-latka to gotowy scenariusz na komedię pomyłek, gdyby nie fakt, że przez tę „pomyłkę” ucierpiało zdrowie pacjenta. Jak to możliwe, że alkomat widzi alkohol tam, gdzie go nie ma?
Jak perfumy i płyn do szyb „wydmuchały” prawo jazdy. Zapachowe tarapaty
Pachnący mimo woli: Jak policyjna procedura zablokowała choremu drogę do lekarza

Źródło: Policja (arch.)

Wyobraźcie sobie taką scenę: niedzielne popołudnie, 8 marca. Pan Krzysztof, dba o styl i higienę – odrobina ulubionych perfum, szybkie czyszczenie przedniej szyby (żeby świat wyglądał wyraźniej) i można ruszać w drogę. Niestety, zapachowe combo okazało się tak zabójcze, że zamiast komplementu od pasażerki, pan Krzysztof otrzymał... bilet do urzędowego piekła.

0,4 promila „Eau de Banie”

Podczas rutynowej kontroli w Baniach policyjny alkomat wskazał 0,4 promila. Wynik konkretny, wskazujący na to, że kierowca powinien raczej odpoczywać w fotelu, a nie trzymać kierownicę. Problem w tym, że pan Krzysztof czuł się trzeźwy jak niemowlę, a jedyne „procenty”, z jakimi miał kontakt, znajdowały się w atomizerze perfum i zbiorniku spryskiwaczy.

Zgodnie z procedurą, policjanci powinni odczekać 15 minut przed kolejnym badaniem, by „opary” z ust mogły wyparować. Jednak w tym przypadku funkcjonariusze postawili na dynamikę – pan Krzysztof błyskawicznie trafił na komendę w Gryfinie. Tam, jak w dobrze naoliwionej maszynie, dmuchnął trzy razy. Wynik? Trzy soczyste zera.

Nie mógł dojechać do lekarza

-Czuję się pokrzywdzony przez policjantów. Bezprawnie zabrano mi prawo jazdy! Złamali zasady i z tego powodu nie pojechałem na badania rezonansem do Szczecina, na które czekałem kilka miesięcy. Bo czym miałem dojechać jak pozbawiono mnie możliwości kierowania? - skarży się pan Krzysztof.

Następnie w poniedziałek miał wizytę w Szczecinie na rano Nie miał możliwości pojechania z Bań. 

-Miałem kolejną wizytę umówioną u lekarza, ale pani policjantka 13 marca powiedziała, że mam czekać, bo to sąd musi postanowić - mówi pan Tadeusz. -I tak nie mogłem pojechać kolejną wizytę do innego lekarza – dodał.

Procedura ważniejsza niż logika?

Mogłoby się wydawać, że potrójne zero kończy sprawę, a policjanci z uśmiechem i przeprosinami oddadzą dokument. Nic z tych rzeczy. Prawo jazdy zostało zatrzymane, bo „uzasadnione podejrzenie” (czyli to nieszczęsne pierwsze dmuchnięcie) już poszło w świat.

– Czuję się pokrzywdzony. Bezprawnie zabrano mi prawo jazdy, złamano zasady! – skarży się pan Krzysztof.

I trudno mu się dziwić. Brak dokumentu to nie tylko kłopot logistyczny, ale realna strata zdrowotna. Przez nadgorliwość systemu pan Krzysztof nie dojechał na badanie rezonansem magnetycznym w Szczecinie, na które czekał długie miesiące. Bo jak tu jechać, skoro mundurowi zrobili z kierowcy pieszego na podstawie perfum?

Sąd wkracza do akcji

Aspirant Jakub Kuźmowicz z gryfińskiej policji sprawę tłumaczy krótko: była podstawa, jest sprawa, a od decydowania jest sąd. 

-Jeśli mamy uzasadnione podejrzenie, a wynik na alkomacie takim był, że nastąpiło wykroczenie to kierujemy sprawę do sądu. My tylko zatrzymujemy prawo jazdy, a to sąd podejmuje decyzję - mówi nam aspirant Jakub Kuźmowicz, rzecznik komendanta policji w Gryfinie.

I sąd rzeczywiście zdecydował. Po tygodniu analizowania „aromatycznej zbrodni” Sąd Rejonowy w Gryfinie nakazał oddać prawo jazdy. System został odblokowany, a pan Krzysztof może znów legalnie prowadzić.

Co zrobi pan Krzysztof?

-Zastanawiam się, czy nie domagać się odszkodowania, bo niewątpliwie zostałem przez policję poszkodowany – mówi nam pan Krzysztof.

Trudno powiedzieć,  że nic się nie stało. Niesmak (i zapach perfum) jednak pozostał. Nasz bohater poważnie zastanawia się nad walką o odszkodowanie. Bo choć historia o alkomacie oszukanym przez płyn do szyb brzmi jak anegdota przy grillu, to panu Krzysztofowi do śmiechu nie jest – zwłaszcza gdy patrzy na termin straconej wizyty u lekarza.

Ku przestrodze dla wszystkich kierowców: jeśli planujecie wielkie sprzątanie auta połączone z testowaniem nowej wody toaletowej, lepiej odczekajcie kwadrans, zanim spotkacie patrol. Albo po prostu miejcie pod ręką numer do dobrego prawnika i duuużo cierpliwości.

O sprawie ostatnio pisaliśmy tu:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

analizator 18.03.2026 22:59
Analizując tę sytuację, widać dziurę w systemie. Policja twierdzi, że „tylko przekazuje sprawę do sądu”, ale to ich decyzja o zatrzymaniu prawka na starcie generuje realną szkodę dla obywatela.

Barbara 18.03.2026 22:35
Współczuję chłopu, tyle czekać na rezonans i przez takie coś nie pojechać... Masakra.

logik 18.03.2026 22:33
To jest ewidentny błąd proceduralny. Jeśli pierwsze badanie daje wynik, a kolejne trzy na stacjonarnym urządzeniu pokazują zero, to zatrzymanie dokumentu jest czystą złośliwością i brakiem logiki.

Śmiechu 18.03.2026 22:33
No i masz babo placek, teraz nawet za ładne pachnienie będą prawko zabierać!

bajarz gryfiński 18.03.2026 22:32
Legend bańskich ciąg dalszy.

Dynksuś 18.03.2026 22:12
A szmalcuś pije dykte i jabole i ma się dobrze

Albin 18.03.2026 21:55
Niesamowicie skończyła się ta historia.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama