Wszystko wydało się wtedy, kiedy jedna z mieszkanek chciała zamówić opróżnienie nieczystości z przydomowej oczyszczalni ścieków i obliczono, ile za tę usługę ma zapłacić.
-To podwyżka aż o kilkaset procent! Skąd takie ogromne kwoty?! - zastanawiała się kobieta i zażądała na piśmie informacji od Zakładu Usług Komunalnych w Mieszkowicach.
Szybko okazało się, że nowe stawki wprowadzono po cichu, bez wymaganej prawem zgody Rady Miejskiej. Gdy opisaliśmy sprawę podwyżek grozy, w gminie zaczęto drążyć temat. Jednak zamiast wyjaśnień, spółka ZUK po prostu... przestała odbierać nieczystości od 2 marca 2026 r.!
Podwyżki „na dziko”? Radni nic nie wiedzieli
Zgodnie z przepisami to gmina, a konkretnie radni, decydują o tym, ile płacimy za wywóz ścieków z takich oczyszczalni przydomowych. Tymczasem na sesji 17 lutego 2026 r. wyszło na jaw, że Zakład Usług Komunalnych od kilku miesięcy zeszłego roku stosował własny cennik, na który nikt mu nie dał pozwolenia!
Jeśli opłaty naliczano bez oficjalnej uchwały, to znaczy, że wyciągano pieniądze z portfeli mieszkańców bez podstawy prawnej. Mieszkańcy czują się oszukani i trudno im się dziwić.
Nie opłaca się? To nie odbieramy!
Kiedy sprawa stała się głośna, ZUK wykonał ruch, który wielu odebrało jako szantaż. 2 marca 2026 r. na stronie spółki pojawił się komunikat:
"Zakład Usług Komunalnych Sp. z o. o. w Mieszkowicach informuje, iż z dniem 2-03-2026 r. wstrzymuje wykonywanie usług polegających na opróżnianiu odbioru osadów z przydomowych oczyszczalni ścieków (...). Wstrzymanie podyktowane jest obowiązywaniem zbyt niskich stawek, które powodują stratę (...)."
Krótko mówiąc: ZUK twierdzi, że stare ceny mu się nie spinają, więc dopóki radni nie zatwierdzą podwyżek, to pompy zostają w garażu. Mieszkańcy zostali z problemem na własnym podwórku – dosłownie.
„Zero profesjonalizmu” – komentuje jeden z mieszkańców
Głos w sprawie zabrał pan Radosław, który na profilu ZUK-u nie zostawił na zarządzie suchej nitki. Wskazał, że post ZUK-u to nie jest sposób na zrywanie umów z ludźmi.
"To jest niedopuszczalne i karygodne bo nie wszyscy muszą czytać i obserwować waszą stronę, zero profesjonalizmu – sami strzelacie sobie w kolano. (...) Gmina ma obowiązek zapewnić system odbioru nieczystości ciekłych, więc sama publikacja posta nie zwalnia spółki z wykonywania usług" – napisał Siwiński.
Dodaje on również, że takie działanie to „zarządczy chaos” i „nieprzewidywalne eksperymenty finansowe”, które uderzają w zaufanie mieszkańców do władzy.
Kto za to odpowiada?
Mieszkańcy chcą wiedzieć, kto dopuścił do tej sytuacji. Za stery w ZUK-u odpowiadają konkretne osoby:
- Paweł Mokrzycki – prezes Zarządu.
- Kamilla Kurpiel – przewodnicząca Rady Nadzorczej.
- Konrad Kuś – wiceprzewodniczący.
- Paweł Kwapis – sekretarz.
Przewodniczący Rady Miejskiej oraz burmistrz Mieszkowic powinni domagać się, aby prezes Paweł Mokrzycki wyjaśnił, jak doszło do ustalenia drastycznych podyżek cen i dlaczego zrobiono to bez wiedzy i zgody radnych.
Nasuwa się jeszcze jedno bardzo ważne pytanie, na które w imieniu mieszkańców oczekujemy odpowiedzi: Dlaczego przez miesiące nikt z władz gminy nie zareagował na naliczanie stawek bez uchwały i dlaczego teraz mieszkańcy są traktowani jak karta przetargowa w sporze o pieniądze?
Jeśli potwierdzi się, że ZUK działał bezprawnie, gminie grozi kontrola z Regionalnej Izby Obrachunkowej, a mieszkańcom należą się zwroty nadpłaconych pieniędzy. Pytanie tylko, kto i kiedy te pieniądze odda?
O podwyżkach w ZUK napisaliśmy wcześniej tutaj:







Napisz komentarz
Komentarze