Miał być zwykły marcowy dzień, a skończyło się spektakularnym upadkiem. 56-letni mieszkaniec gminy Mieszkowice który wsiadł za kółko swojego Forda, nie spodziewał się, że rutynowy patrol policji z Chojny stanie się początkiem jego najgorszego koszmaru. Bilans tej przejażdżki? 2,5 promila, złamany zakaz sądowy, konfiskata samochodu i wyrok więzienia.
Nerwy, które zdradziły wszystko
Wszystko wydarzyło się 18 marca w Mieszkowicach. To właśnie tam policjanci z Komisariatu w Chojnie zauważyli srebrnego Forda. Doświadczenie funkcjonariuszy podpowiedziało im, że coś jest nie tak – kierowca na widok radiowozu zareagował w sposób podręcznikowo „podejrzany”. Nagłe usztywnienie sylwetki i nerwowe manewry wystarczyły, by mundurowi podjęli decyzję o natychmiastowym zatrzymaniu pojazdu.
Intuicja ich nie zawiodła. Już po otwarciu drzwi auta uderzyła ich charakterystyczna woń alkoholu. Wynik badania alkomatem wprawiłby w osłupienie niejednego: 1,23 mg/l w wydychanym powietrzu, co przekłada się na ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie.
Recydywa w świetle systemów
Szybka weryfikacja w policyjnych bazach danych ujawniła jednak znacznie głębszy problem niż tylko stan upojenia. Okazało się, że 56-latek doskonale wiedział, że nie ma prawa dotykać kierownicy. Sąd Rejonowy w Gryfinie już wcześniej wydał wobec niego zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Mężczyzna zlekceważył wymiar sprawiedliwości, co tym razem spotkało się z bezwzględną odpowiedzią.
Błyskawiczny wyrok: Więzienie i konfiskata mienia
Zgodnie z nowymi, surowymi przepisami, sprawa nie ciągnęła się miesiącami. Zastosowano tryb przyspieszony. Już następnego dnia po zatrzymaniu, prosto z policyjnej celi, 56-latek trafił przed oblicze sędziego.
Wyrok był druzgocący:
- 9 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności – bez zawieszenia.
- Dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów – ostateczne wykluczenie z ruchu drogowego.
- Przepadek pojazdu – Ford o wartości 7 tysięcy złotych stał się własnością Skarbu Państwa.
- Wysoka grzywna, która uderzy mężczyznę po kieszeni równie mocno, co utrata wolności.
Przestroga dla innych
Policja podkreśla: to nie jest odosobniony przypadek złośliwości, lecz konsekwentne egzekwowanie prawa. Każdy, kto wsiada za kółko po alkoholu, a tym bardziej łamiąc orzeczony zakaz, musi liczyć się z tym, że straci nie tylko prawo jazdy, ale też majątek i wolność.
Czy ten przykład ostudzi zapał innych „odważnych”? Służby mają taką nadzieję. Mieszkowice stały się miejscem, gdzie sprawiedliwość zadziałała w tempie ekspresowym, wysyłając jasny sygnał: na drogach powiatu gryfińskiego nie ma miejsca dla drogowych recydywistów.







Napisz komentarz
Komentarze