Decyzja o zmianie mecenasa obsługującego gminę zapadła niedawno, wywołując pytania o dotychczasowe standardy pracy prawnej w urzędzie. Czy nowa twarz w zespole wynika z potrzeby „rozwoju”, o którym mówi włodarz, czy może próby ucieczki od narastających kontrowersji wokół bezstronności projektów niektórych uchwał?
Burmistrz podnosi poprzeczkę, ale czyją?
Sesja rozpoczęła się od oficjalnego przedstawienia nowej radczyni prawnej. Burmistrz Krzysztof Tkacz nie szczędził pochwał pod adresem nowej współpracowniczki, sugerując jednocześnie, że dotychczasowy poziom obsługi mógł nie spełniać jego rosnących ambicji.
– My jako urząd tutaj, ja oczekuję rozwoju, zawsze staram sobie poprzeczkę postawić wyżej. Stąd decyzja moja o zmianie obsługi prawnej i myślę, że wszyscy na tym zyskamy i będziemy zadowoleni ze współpracy – tłumaczył Krzysztof Tkacz.
Słowa te sprowokowały jednego z radnych do zabrania głosu pod koniec sesji. Jeśli bowiem burmistrz chce stawiać poprzeczkę wyżej, to gdzie znajdowała się ona do tej pory? Czy poprzednia obsługa prawna była niewystarczająca merytorycznie, czy może powody wymiany kadrowej mają głębsze, systemowe podłoże?
Radny Fira: "Sędzia we własnej sprawie"
Jedne z powodów zmiany obsługi prawnej wyszły na jaw pod koniec obrad. Radny Krzysztof Fira wprost odniósł się do uchwały z grudnia 2025 roku, dotyczącej gospodarki komunalnej i powierzenia zadań Zakładowi Usług Komunalnych (ZUK). Według radnego, przy jej tworzeniu doszło do sytuacji, którą nazwał „kuriozum”.
Okazuje się, że projekty uchwał Rady Miejskiej, kluczowych dla funkcjonowania ZUK opiniowała prawniczka, która jednocześnie wciąż pełni funkcję… przewodniczącej Rady Nadzorczej tej samej spółki!
– Tak trochę to wygląda, jakby była sędzią w swojej sprawie. Zacząłem drążyć temat, dlaczego pani mecenas z uporem maniaka uzasadniała słuszność tej uchwały i każdego jej zapisu. Moim zdaniem zabrakło do końca bezstronności. Tak nie powinno być, bo tutaj transparentność i bezstronność jest dość mocno zachwiana – stwierdził stanowczo Krzysztof Fira.
Niestety, o tej bulwersującej sprawie nie znaleźliśmy zapisu w projekcie protokołu z ostatniej sesji. Ciekawe dlaczego?
Cień nad uchwałą o likwidacji szkoły
Kontrowersje wokół bezstronności mecenas nabierają szczególnego znaczenia w kontekście innej głośnej sprawy – zamiaru likwidacji Szkoły Podstawowej w Troszynie To właśnie ta sama obsługa prawna podnosiła argument o konflikcie interesów wobec jednego z radnych - Grzegorza Kaczmarka, którego żona pracowała w zagrożonej placówce. Wówczas radnemu zablokowano możliwość głosowania, powołując się na rygorystyczne przepisy o bezstronności.
Dziś można zapytać: dlaczego praca żony radnego w szkole była uznawana za konflikt interesów, a pobieranie wynagrodzenia za przewodniczenie radzie nadzorczej spółki przy jednoczesnym pisaniu uchwał dla tejże spółki – już nie? Ta rażąca asymetria w ocenie etyki budzi uzasadniony opór.
Burmistrz Krzysztof Tkacz, mimo powagi zarzutów postawionych przez radnego Firę, nie zdecydował się na merytoryczną odpowiedź w trakcie sesji, pozostawiając sprawę bez komentarza.
Czy zmiana obsługi prawnej to próba "zamiecenia tematu pod dywan", czy faktyczny początek nowej, bardziej transparentnej jakości w Mieszkowicach?






Napisz komentarz
Komentarze