Wiosna w tym roku wystawia naszą cierpliwość na dużą próbę. Choć słońce coraz śmielej zagląda w okna moryńskiego ratusza, poranki wciąż potrafią przywitać nas białym szronem. To właśnie te ostatnie, mroźne noce stały się tematem gorących dyskusji wśród mieszkańców. Powód? Kwiaty zdobiące serce turystycznego miasteczka na południu powiatu gryfińskiego..
Pod lupą: Dwa rodzaje donic, jeden problem?
Spacerując po moryńskim rynku, trudno nie zauważyć nowych nasadzeń. W tym roku postawiono na zróżnicowanie – kwiaty pysznią się zarówno w nowoczesnych, kaskadowych wieżach kwiatowych, jak i w klasycznych, kamiennych donicach przy kutych łańcuchach.
Wielu przechodniów kręci jednak głowami. „W zeszłym roku było bardziej kolorowo”, „Zmarzły biedactwa” – to głosy, które najczęściej słychać w okolicach urzędu. Czy rzeczywiście mamy do czynienia z ogrodniczą porażką?
Bratki to „twardziele”, ale potrzebują czasu
Uspokajamy sceptyków: w donicach królują bratki (viola). To rośliny, które w świecie ogrodnictwa uchodzą za prawdziwych komandosów wczesnej wiosny. W przeciwieństwie do delikatnych pelargonii czy surfinii, bratki potrafią przetrwać spadki temperatur nawet do kilku stopni poniżej zera.
To, co obecnie widzimy przed Ratuszem, to nie efekt przemrożenia na śmierć, a raczej naturalny mechanizm obronny. Podczas mrozu bratki „więdną” w oczach – tracą turgor, by chronić komórki przed rozsadzeniem przez lód. Gdy tylko temperatura skacze powyżej zera, a słońce zaczyna operować mocniej, roślina powoli wraca do formy. Fakt, tegoroczne sadzonki mogą wydawać się skromniejsze niż rok temu, ale specjaliści są zgodni: one jeszcze odbiją! Potrzeba im tylko kilku stabilnych, ciepłych nocy.
Jak to robią sąsiedzi?
Moryń nie jest osamotniony w swojej walce z kapryśną aurą. W wielu małych miasteczkach w Polsce bratki są wyborem numer jeden właśnie ze względu na ich odporność.
- W Trzcińsku-Zdroju czy Chojnie samorządy również stawiają na kaskadowe konstrukcje. Pozwalają one na uzyskanie efektu „ściany kwiatów”, nawet gdy rośliny są jeszcze niewielkie.
- W niektórych miejscowościach (np. w wielkopolskim Kórniku) ogrodnicy miejscy stosują metodę hartowania, wystawiając kwiaty na zewnątrz tylko w dzień, zanim trafią na stałe do miejskich donic. My poszliśmy o krok dalej, ufając naturze.
- Wiele gmin decyduje się na bratki o mniejszych kwiatach (tzw. miniaturowe), które są jeszcze bardziej odporne na deszcz i wiatr niż ich wielkokwiatowi kuzyni.
Czekamy na pełny rozkwit
Choć dzisiaj moryńskie bratki mogą wyglądać na nieco zmęczone walką z przymrozkami, warto dać im kredyt zaufania. Te małe rośliny mają ogromną wolę życia. Za tydzień lub dwa, gdy słońce na dobre zagości na placu przed ratuszem, żółte płatki powinny dumnie podnieść głowy, tworząc oprawę, na jaką zasługuje nasze miasteczko.
Zamiast więc martwić się o ich kondycję, cieszmy się, że mimo minusowych temperatur, na rynku w ogóle pojawił się pierwszy powiew wiosny.
Jak wyglądało to w zeszłym roku w Kwietniu?







Napisz komentarz
Komentarze