Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 30 marca 2026 15:15
Reklama
Reklama

Rezygnacja z sanatorium w ostatniej chwili. Jakie kary grożą pacjentom i co zmieni się w przepisach

Tysiące wolnych miejsc w polskich uzdrowiskach czekają na pacjentów, którzy... nigdy się nie pojawiają. Podczas gdy kolejki do leczenia uzdrowiskowego wciąż są długie, system zmaga się z plagą „niedojazdów”. Dlaczego Polacy rezygnują z darmowych turnusów z powodu pogody lub wizyty u dentysty? Sprawdzamy, jakie straty generuje ten proceder.
Rezygnacja z sanatorium w ostatniej chwili. Jakie kary grożą pacjentom i co zmieni się w przepisach
Wyjazd do sanatorium to dla wielu marzenie, ale dla NFZ to coraz częściej logistyczny koszmar. Pacjenci blokują miejsca, oddając skierowania w ostatniej chwili lub po prostu nie odbierając telefonów.

Autor: uzdrowiskociechocinek.pl

Nie brakuje chętnych na leczenie sanatoryjne. A mimo to coraz więcej miejsc w sanatoriach i szpitalach uzdrowiskowych jest  niewykorzystana.

Lekarze i dyrektorzy placówek ostrzegają: problem narasta, a system rezerwacji jest niewydolny. 

Narodowy Fundusz Zdrowia – jak podaje Medonet – co roku odnotowuje tysiące przypadków, gdy pacjenci nie pojawiają się na turnusach lub rezygnują w ostatniej chwili, chociaż inni czekają na te miejsca w kolejkach. 

Efekt? Pracownicy NFZ są zmuszeni do wykonywania setek tysięcy dodatkowych operacji rezerwacyjnych, żeby uzupełniać luki. 

Przyczyny rezygnacji bywają zaskakujące

Dr Jacek Gąsiorowski, konsultant wojewódzki ds. medycyny fizykalnej z Dolnego Śląska, zwraca uwagę – jak podaje Medonet – na dwie strony problemu „niedojazdów”. Z jednej strony są pacjenci, którzy nie pojawiają się w uzdrowisku lub zwracają skierowanie w ostatniej chwili, z drugiej – systemowe niedociągnięcia po stronie NFZ. 

Lekarz podkreśla, że skierowania często wracają do niego wielokrotnie, mimo że jego zdaniem osoby rezygnujące bez powodu powinny być wykluczane z systemu. Bo przyczyny rezygnacji bywają zaskakujące – np. zaplanowany zabieg stomatologiczny, rodzinne uroczystości albo… nieodpowiednia pogoda czy obawy związane z wojną za wschodnią granicą.

Gąsiorowski opisuje również sytuacje, gdy małżeństwa rezygnują z turnusu, ponieważ nie mogą wyjechać razem, co prowadzi do długotrwałej korespondencji z NFZ w sprawie zmiany skierowań. 

Kolejnym problemem jest niewysyłania przez NFZ skierowań na wszystkie zakontraktowane miejsca. Podaje przykład Cieplic, gdzie na turnusie,  który rozpoczął się 5 lutego 2026 r., NFZ przysłał jedynie 16 skierowań, chociaż miejsc było 28. Oznacza to, że aż 12 pozostało niewykorzystanych.

Łóżka stoją puste, a personel i posiłki czekają na pacjentów

Cytowana przez Medonet dr Aleksandra Sędziak, konsultantka krajowa w dziedzinie medycyny fizykalnej i balneologii, zauważa, że z perspektywy uzdrowisk problem wygląda nieco inaczej. Część pacjentów jest w stanie zareagować na telefon z NFZ i przyjechać na turnus w ostatniej chwili, ale są też tacy, którzy nie informują nikogo o swojej nieobecności. 

W efekcie łóżka pozostają puste, a personel i posiłki czekają na pacjentów, którzy się nie pojawiają. 

Lekarka podkreśla, że brakuje narzędzi, które mogłyby zdyscyplinować pacjentów do odpowiedzialnego korzystania ze skierowań. Przy krótkich kolejkach osoby niezadowolone z terminu lub miejsca po prostu składają kolejne wnioski i czekają na lepszą okazję.

Straty idą w miliony złotych

Janusz Zaborowicz, prezes Uzdrowiska Wieniec-Zdrój, podaje konkretne liczby dotyczące „niedojazdów”. Na pierwszym turnusie w tym roku odnotowano ich 210, na drugim – 220, a na trzecim – 107. 

Pracownicy uzdrowiska próbują ratować sytuację, dzwoniąc do nieobecnych pacjentów, jednak efektem takich działań bywa nawet 47 „niedojazdów” jednego dnia. Część osób nie odbiera telefonu, inni informują o chorobie lub pobycie w szpitalu, a niektórzy twierdzą, że nie otrzymali skierowania.

Straty finansowe uzdrowiska z powodu niewykorzystanych miejsc i konieczności wystawiania ich na giełdę, zamiast sprzedaży komercyjnej, sięgają rocznie około 5 mln zł.

Marcin Zajączkowski, prezes Uzdrowiska Ciechocinek, zwraca uwagę, że od 15 lat, mimo licznych rekomendacji i propozycji zmian, sytuacja się nie poprawia. Przypomina, że w 2016 r. powstał ponad stustronicowy raport z gotowymi rozwiązaniami, ale przez 10 lat nie wdrożono żadnych zmian. W przypadku lecznictwa dziecięcego w Ciechocinku „niedojazdy” sięgają niemal 30 proc.

Zmiany są konieczne. Zainteresowani mają czas do końca kwietnia

Wśród propozycji zmian pojawiają się sugestie wykorzystania sztucznej inteligencji i aplikacji mobilnych do przypominania pacjentom o zbliżającym się turnusie i potwierdzania przyjazdu. 

Zarówno dr Sędziak, jak i prof Joanna Głogowska-Szeląg, przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Medycyny Fizykalnej, postulują wprowadzenie okresu karencji dla pacjentów, którzy bez uzasadnienia rezygnują ze skierowania, np. poprzez wydłużenie czasu oczekiwania na kolejne. 

Sędziak wskazuje również na konieczność aktualizacji przepisów, bo obecne pochodzą z 2012 r. Jej zdaniem lista przeciwwskazań powinna zostać zaktualizowana, a wskazania do sanatorium opierać się na wiedzy lekarza, a nie wyłącznie kodach ICD-10.

Zaborowicz z kolei proponuje, by oddziały NFZ prowadziły listy pacjentów gotowych do wyjazdu w krótkim terminie, na wzór list last minute stosowanych przez biura podróży.

Uzdrowiska, konsultanci, NFZ i stowarzyszenia mają przedstawić swoje propozycje rozwiązań do 30 kwietnia.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

emeryt Tadeusz 30.03.2026 14:05
Zwróćcie uwagę na to, co mówi dr Gąsiorowski – system NFZ sam sobie strzela w stopę, wysyłając za mało skierowań w stosunku do miejsc. To nie tylko wina ludzi, ale też biurokracji, która nie nadąża za rzeczywistością.

szok 30.03.2026 13:32
5 milionów strat w jednym miejscu? Przecież za to można by wyremontować połowę oddziału!

jajcarz 30.03.2026 13:31
Moje auto tak bardzo przyzwyczaiło się do wysokich cen, że jak mu zaleję Pb95 za mniej niż szóstkę, to pewnie pomyśli, że to pomyłka i zacznie mniej palić z wdzięczności!

absolutnie niezrozumiałe 30.03.2026 13:20
Problem leży w braku jakiejkolwiek odpowiedzialności finansowej. Jeśli pacjent nie ponosi kosztów rezygnacji „bo pada deszcz”, to zawsze będzie traktował skierowanie jak opcję, a nie realne zobowiązanie medyczne. System kar albo kaucji jest tu niezbędny.

Cecylia 30.03.2026 12:56
No i jak zwykle – jedni czekają latami, a drudzy sobie robią żarty i nie przyjeżdżają. Skandal!

życie 30.03.2026 12:56
bywa różnie

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama