Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
czwartek, 2 kwietnia 2026 14:21
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Luki w prawie i agresywne przejęcia sieci aptek. Czy polscy pacjenci stracą dostęp do tanich leków

Ponad 500 gmin w Polsce ( w tym w powiecie gryfińskim) nie ma już ani jednej apteki, a w tym samym czasie wielki kapitał walczy o dominację w miastach. Spór między niezależnymi farmaceutami a potężnymi sieciami franczyzowymi przybiera na sile. Przeczytaj, dlaczego nowe projekty ustaw mogą całkowicie zdemolować rynek i sprawić, że leki będą wyjeżdżać tam, gdzie zysk jest najwyższy.
Luki w prawie i agresywne przejęcia sieci aptek. Czy polscy pacjenci stracą dostęp do tanich leków
Dowiedz się, jak mechanizm „kupowania spółek zamiast aptek” zmienia układ sił w Twojej lokalnej aptece i co to oznacza dla portfela pacjenta.

Autor: Canva

Wart ponad 60 mld zł polski rynek aptek wymyka się spod kontroli państwa. Zagraniczne fundusze wykorzystują luki w prawie i przejmują kolejne sieci aptek.

Choćby sprawa z ostatnich miesięcy – przejęcia dwóch dużych sieci aptek przez cztery zagraniczne fundusze. Inwestorzy – jak podaje Medonet – znaleźli sposób na obejście przepisów ograniczających koncentrację rynku

Marek Tomków, prezes Naczelnej Izby Aptekarskiej, w rozmowie z serwisem podkreśla, że „mleko już się rozlało”. Fundusze i sieci przejęły znaczną część rynku, a państwowe instytucje nie były w stanie skutecznie zareagować.

Nie kupują aptek. Kupują spółki, które je kontrolują

Zakaz koncentracji aptek istnieje u nas głównie na papierze. Polskie prawo przewiduje, że jeden podmiot nie może posiadać więcej niż 1 proc. aptek w danym województwie. Na Mazowszu na przykład oznacza to 15 placówek. 

W rzeczywistości zagraniczne sieci, m.in. Dr.Max czy Gemini, mają ich w tym regionie odpowiednio 60 i 27. Model franczyzowy oraz wykorzystywanie tzw. słupów pozwoliły dużym graczom na szybki rozwój, mimo zaostrzenia przepisów w 2017 r. i wprowadzenia zasady „apteka dla aptekarza”.

Sytuację dodatkowo skomplikowała nowelizacja Prawa Farmaceutycznego z 2023 r., która miała ukrócić obchodzenie przepisów. Tyle że fundusze inwestycyjne nie kupują bezpośrednio aptek. Kupują spółki, które je kontrolują.

Główny Inspektor Farmaceutyczny przyznał, że o jednej z kluczowych transakcji dowiedział się z mediów. I – co gorsza – nie jest pewien, czy może podjąć skuteczne działania. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów dopiero analizuje, czy tego typu operacje powinny być zgłaszane.

O jakich transakcjach mowa?

Państwowe instytucje bezradnie się przyglądają

Otóż w grudniu 2025 r. media podały, że cztery czeskie fundusze: Creditas, Sev.en Global, Penta i J&T przejęły udziały w sieci Gemini. Szczególne znaczenie ma tu fundusz Penta, który posiada już ponad pół tysiąca aptek Dr.Max oraz hurtownie farmaceutyczne. Po tej transakcji jego pozycja jeszcze bardziej się wzmocniła. 

W lutym 2026 r. kolejny ruch wykonał powiązany ze wspomnianą  Pentą fundusz Pharmax Holdings Limited. I przejął mniejszościowe udziały w sieci aptek Zdrowit. Przedstawiciele firmy zapewniają, że działali zgodnie z prawem, ale ani UOKiK, ani GIF nawet nie zostały o tym poinformowane.

Leki mogą trafiać tam, gdzie przyniosą większy zysk

Zdaniem Marka Tomkowa, prezes Naczelnej Izby Aptekarskiej, państwo straciło kontrolę nad rynkiem strategicznym. Nadzór nad sektorem wartym 60 mld zł sprawuje zaledwie około stu kilkudziesięciu farmaceutów, głównie kobiet, a inspekcja farmaceutyczna jest niedofinansowana i pozbawiona odpowiednich narzędzi. 

W ostatnich miesiącach dochodzi do bardzo agresywnych przejęć, a w tym samym czasie atakowany jest samorząd aptekarski oraz osoby broniące rynku. W jego ocenie projekt ustawy, który pojawił się niedawno w Sejmie, może całkowicie zdemolować rynek, pozwalając jednemu podmiotowi na posiadanie nawet 2200 aptek i likwidując wszelkie mechanizmy zabezpieczające.

Według Tomkowa, projekt przewiduje także wygaszenie wszelkich postępowań dotyczących nieprawidłowości na rynku aptek, co oznaczałoby, że osoby dopuszczające się tzw. słupowania zostałyby oczyszczone z odpowiedzialności. 

Przestrzega, że w sytuacji, gdy farmaceuta utraciłby prawo wykonywania zawodu, nadal mógłby prowadzić aptekę, co jego zdaniem jest niedopuszczalne. Ostrzega, że jeśli jeden podmiot będzie posiadał apteki w różnych krajach, leki mogą trafiać tam, gdzie przyniosą większy zysk, nawet kosztem polskich pacjentów.

Ponad pół tysiąca gmin bez dostępu do apteki

Z kolei Mariusz Kisiel, prezes Związku Aptek Franczyzowych, uważa, że problemem nie jest siła sieci aptecznych, lecz zaburzona równowaga między rynkiem hurtowym a detalicznym. Przypomina, że projekt ustawy, który trafił do Sejmu, jest efektem kilku miesięcy prac i miał odpowiadać na realne wyzwania rynku, takie jak spadająca liczba aptek oraz rosnące trudności z dostępnością i cenami leków. 

Kisiel podkreśla, że aż 546 gmin w Polsce nie ma obecnie dostępu do apteki ogólnodostępnej. Co gorsza, ta liczba nadal rośnie.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

i co? 02.04.2026 13:43
Prawo takie jak za czasów PiS.

kupiec 02.04.2026 12:35
Zapraszam do Osinowa.

Wanda 02.04.2026 12:34
No i masz ci los, znowu przepisy swoje, a życie swoje. Wielka kasa zawsze znajdzie dziurę w całym.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama