Podczas czwartkowej nadzwyczajnej sesji w Mieszkowicach, ZA PODWYŻKĄ głosowało 10 radnych: Anna Binięda, Jan Czapliński, Krzysztof Fira, Katarzyna Gręda, Grzegorz Kaczmarek, Aleksander Kokiel, Aneta Kwiek, Krzysztof Skowroński, Maria Spirzak i Jarosław Trybub.
PRZECIW PODWYŻCE byli: Konstanty Michałowski, Marek Gołdyn i Mateusz Srokowski – jedyni, którzy ośmielili się powiedzieć „stop”.
Nieobecni podczas sesji: Zygmunt Orłowski i Zbigniew Sztadilów.
Inicjatorami projektu uchwały z wyższymi kwotami byli burmistrz Krzysztof Tkacz i prezes Zakładu Usług Komunalnych Paweł Mokrzycki. Argumentacja? Znana: rosnące koszty, konieczność domknięcia systemu, ekonomia. Wszystko to brzmi logicznie, dopóki nie spojrzy się na fakt, że to już kolejna podwyżka.
W pierwotnym projekcie uchwały pojawił się też pomysł, żeby właściciele nieruchomości, którzy nie będą segregować odpadów, płacili aż 135 zł od osoby. Tutaj zareagowała radna Katarzyna Gręda i dzięki niej kwota została „łagodnie” obniżona do 90 zł.
Tymczasem fakty są nieubłagane: około 1200 mieszkańców zalega z opłatami, a suma zadłużenia przekracza 660 tysięcy złotych. I co z tego wynika? Czy są wypracowywane konkretne pomysły, jak odzyskać te pieniądze? Budżet musi się jakoś spiąć, a najprościej i najszybciej podnieść stawki. Trzeba jednak pamiętać, że ta podwyżka dotknie tych, którzy i tak płacą regularnie.
Czas zastanowić się nad kierunkiem, który obecnie jest równie wyraźny, co powtarzalny. System wydaje się działać tak: drożej dla mieszkańców, ale bezpieczniej dla budżetu. A dla kieszeni mieszkańców to już kolejny „prezent”. Najwyższa pora zastanowić się jak ściągnąć zaległe pieniądze i wdrożyć ten pomysł, zamiast iść po linii najmniejszego oporu i kolejnymi podwyżkami zasypywać dziurę finansową.
Z treścią uchwały można zapoznać się tutaj:









Napisz komentarz
Komentarze