Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
sobota, 18 lipca 2026 22:43
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Zabieg w szpitalu bez śladu w systemie. Burza wokół senatora KO

Zabieg bez rejestracji i dokumentacji w publicznym szpitalu. Sprawa z udziałem senatora Tomasza Lenza wywołała burzę i śledztwo.
Zabieg w szpitalu bez śladu w systemie. Burza wokół senatora KO
Szczególne kontrowersje budzi rola personelu medycznego. Jak wynika z ustaleń, anestezjolog uczestniczący w zabiegu miał w tym czasie pełnić dyżur na oddziale intensywnej terapii.

Autor: AI

Źródło: tomaszlenz.pl, szpital-aleksandrow.internetdsl.pl

Zabieg bez rejestracji, bez dokumentacji i poza kolejką. W publicznym szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim doszło do sytuacji, która może mieć poważne konsekwencje prawne i polityczne. W centrum sprawy znalazł się senator Koalicji Obywatelskiej – Tomasz Lenz.

Pacjent „spoza systemu”

Do zdarzenia miało dojść 15 marca w szpitalu powiatowym w Aleksandrowie Kujawskim. Jak ustaliła Wirtualna Polska, bliska osoba senatora została poddana zabiegowi chirurgicznemu w sposób całkowicie odbiegający od obowiązujących procedur.

Z relacji pracowników wynika, że pacjent:

  • nie został przyjęty przez izbę przyjęć,
  • nie figuruje w systemie szpitalnym,
  • nie posiada pełnej dokumentacji medycznej.

Zamiast standardowej ścieżki – od rejestracji po kwalifikację do zabiegu – pacjent miał zostać wprowadzony bezpośrednio na oddział chirurgii.

– Zwykli ludzie czekają w kolejce, a ci weszli jak do siebie – relacjonuje jeden z pracowników placówki.

Lista uchybień: to może być naruszenie prawa

Dyrektor szpitala Mariusz Trojanowski potwierdza, że doszło do poważnych nieprawidłowości. Wśród nich wymienia:

  • brak zgody pacjenta na zabieg i znieczulenie,
  • brak kwalifikacji medycznej przeprowadzonej przez uprawnionego lekarza,
  • brak dokumentacji medycznej,
  • brak ewidencji zużytych leków anestezjologicznych.

– Szpital został narażony na straty i poważne konsekwencje – przyznaje dyrektor.

Placówka prowadzi postępowanie wyjaśniające i nie wyklucza zawiadomienia organów ścigania.

Lekarz zszedł z dyżuru na OIOM

Szczególne kontrowersje budzi rola personelu medycznego. Jak wynika z ustaleń, anestezjolog uczestniczący w zabiegu miał w tym czasie pełnić dyżur na oddziale intensywnej terapii.

Zgodnie z obowiązującymi zasadami, opuszczenie stanowiska w trakcie dyżuru jest dopuszczalne jedynie w sytuacjach ratowania życia. W tej sprawie brak jednak dowodów, żeby zabieg miał charakter nagły.

Tajemnicza wizyta i powiązania polityczne

Tego samego dnia w szpitalu pojawił się również Lotfi Mansour, lokalny działacz KO i znajomy senatora. Miał zaparkować na miejscu przeznaczonym dla karetek i wejść na oddział z reklamówką, a opuścił szpital bez niej.

Nie wiadomo, jaki był cel jego wizyty.

Sprawa budzi dodatkowe pytania ze względu na powiązania polityczne. Dyrektor szpitala, senator oraz Mansour są związani z tym samym środowiskiem politycznym.

Senator odmawia odpowiedzi

Tomasz Lenz początkowo odmówił odpowiedzi na pytania dziennikarzy, powołując się na prywatność i tajemnicę medyczną. Zagroził także konsekwencjami prawnymi za publikację informacji.

W późniejszym oświadczeniu przedstawił odmienną wersję wydarzeń, zapewniając, że wszystkie procedury zostały zachowane, a dokumentacja medyczna istnieje.

Koalicja Obywteslka żąda wyjaśnień

Sprawa wywołała reakcję w samej Koalicji Obywatelskiej. Klub parlamentarny zwrócił się do senatora o wyjaśnienia.

– Jeśli doszło do naruszeń, trzeba wyciągnąć konsekwencje – podkreślił Borys Budka.

Podobne stanowisko zajmują inni politycy ugrupowania, którzy deklarują oczekiwanie na pełne wyjaśnienie sprawy.

„Totalna patologia systemu”

Najostrzejszą ocenę przedstawił samorząd lekarski.

– Pacjenci z pieniędzmi i znajomościami rywalizują o te same świadczenia z tymi, którzy nie mają do kogo zadzwonić. To jest totalna patologia – mówi Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej.

Poważne pytania bez odpowiedzi

Na dziś wciąż nie wiadomo:

  • kto pokryje koszty zabiegu, którego nie można rozliczyć z NFZ,
  • czy procedura przebiegła prawidłowo,
  • czy pacjent był w stanie zagrożenia życia,
  • kto odpowiada za dopuszczenie do sytuacji poza systemem.

Sprawa, która może mieć dalszy ciąg

Jeśli ustalenia się potwierdzą, sprawa może wykraczać daleko poza jeden szpital i jednego polityka. Dotyka bowiem fundamentalnego problemu polskiej ochrony zdrowia – równości dostępu do świadczeń.

W najbliższych tygodniach kluczowe będą wyniki postępowania wyjaśniającego. Od nich zależy, czy sprawa trafi do prokuratury i czy zakończy się konsekwencjami dla osób zaangażowanych.

Jedno jest pewne – ta historia podważa zaufanie do systemu, w którym – przynajmniej teoretycznie – wszyscy pacjenci powinni być traktowani równo.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Inzynier 29.04.2026 10:35
Wladza korumpuje. Niestety. Wladza absolutna korumpuje absolutnie.

cytat 09.04.2026 15:31
Podjęto wewnętrzne postępowanie, a dyrektor szpitala przyznał, że procedura nie może być rozliczona w ramach NFZ. Nie jest też jasne, kto pokryje poniesione koszty. Wskazano, że jeśli potwierdzi się naruszenie, szpital rozważy zgłoszenie sprawy odpowiednim instytucjom nadzorującym.

Robal 09.04.2026 09:13
Już dziennikarze doszli że synka przywiózł i cudownie ordynator i inny lekarz przyszli z innego oddziału i wykonali zabieg- bez dokumentacji

Marco 09.04.2026 09:01
P.senator z automatu powinien byc pozbawiony immunitetu i wyrzucony na zbity pysk z parti p.Tusk prywatnie albo do kolejki jak kazdy uklady zamkniete .

Olek 09.04.2026 09:18
Jakby ciebie z operowali a potem by się okazało, że szpital nie ma dokumentacji to tez powinni cię wyrzucić z pracy?

A. Żmijewski 09.04.2026 07:08
Od dawna wiadomo pyr pyr że system ochrony zdrowia w Polsce istnieje tylko teoretycznie pyr pyr pyr. Władza jest przy korycie, ma swoją klinikę MSWiA i olewa zbudowanie transparentnego i uczciwego systemu ochrony zdrowia pyr pyr pyr

raczej 08.04.2026 22:40
Za mało danych.

Gryfiński pacjent 08.04.2026 16:54
Po kiego dydka taki rozglos może pacjent incognito przyszedł na zabieg podwójnej lewatywy bo miał bolesną obstrukcję. Dajcie siana. Zazdrościcie czy co

taa 08.04.2026 16:33
Ja ostatnio czekałem 3 godziny w kolejce, bo „pani nie mogła mnie odklikać”. Trzeba było powiedzieć, że jestem senatorem, to bym przeszedł przez system jak duch!

Przerażony 08.04.2026 14:20
Podobno jest wątek gryfiński bo przypuszczają ze w tej reklamówce były pomidory pyr pyr.

jajcarz 08.04.2026 14:11
Może to był zabieg w technologii stealth? Pacjent niewidzialny dla radarów i systemów informatycznych!

Zdzislaw Dyrman zasadniczo 08.04.2026 14:03
Nie będę komentował dopóki były marszałek senatu Grodzki się nie wypowie zasadniczo. Taką mam koncepcję zasadniczo i to jest dobra ta koncepcja zasadniczo

Powiatowy iseminator 08.04.2026 13:57
Jak myślicie czyją to wina. Pytam czy to wina ......

pytam 08.04.2026 13:15
A odpowiedzialność personelu medycznego????????????? Przecież ktoś te dane musi wprowadzić fizycznie. Jeśli nie ma śladu w systemie, to znaczy, że albo zawiodła technologia na całej linii, albo ktoś świadomie zignorował protokół.

wrrrr 08.04.2026 12:52
Kolejna afera, w której politycy są „równiejsi”. Szkoda słów na to co się dzieje w tych szpitalach.

parol 08.04.2026 12:35
Patrząc na to obiektywnie, takie błędy w dokumentacji podważają zaufanie do całej placówki. Jeśli można „zgubić” zabieg parlamentarzysty, to co dzieje się z danymi zwykłych Kowalskich? To wymaga natychmiastowego audytu zewnętrznego.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama