Krok od tragedii na Sójczym Wzgórzu
Dramatyczne sytuacje zaczęły się w piątek, 10 kwietnia 2026 r. między godziną 18:00 a 19:00. Sprawca podpalił kontener wypełniony makulaturą, stojący bezpośrednio przy garażach na Sójczym Wzgórzu w Cedyni. Ogień błyskawicznie zajął plastikowy pojemnik, a temperatura była tak wysoka, że płomienie zaczęły zagrażać budynkom garażowym i zaparkowanym tam samochodom.
Tylko dzięki przytomności umysłu i błyskawicznej reakcji mieszkańców nie doszło do katastrofy. Ludzie, widząc gęsty dym, ruszyli na ratunek i w ostatniej chwili odsunęli płonący kontener od ścian garaży, chroniąc zaparkowane wewnątrz auta. Choć plastikowy pojemnik stopił się doszczętnie, mienie zostało uratowane. Na miejscu interweniowała Straż Pożarna z Cedyni.
Samochody w ogniu przy przystanku
Niestety, to nie był koniec. Przed godziną 21:00 służby otrzymały kolejne dramatyczne zgłoszenie. Tym razem ogień pojawił się na parkingu przy przystanku autobusowym w Cedyni. Najpierw paliło się auto osobowe, a potem zaczął płonąć bus.
-Auta stały na zaciągniętym hamulcu, ale udało nam się odsunąć część samochodów, bo spłonęłoby ich więcej - mówi jeden z mieszkańców Cedyni.
Jak widać na drastycznych zdjęciach z miejsca zdarzenia, płonęły samochody, a w górę strzelały snopy iskier i okolicę spowił gęsty, czarny dym.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, dwóm mieszkańcom Cedyni udało się zatrzymać podejrzewanego o podpalenie. Piromanem może okazać się dwudziestokilkuletni mieszkaniec osiedla Sójcze Wzgórze w Cedyni. Policja prowadzi śledztwo w sprawie podpaleń.






Napisz komentarz
Komentarze