Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
wtorek, 16 czerwca 2026 11:09
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Śmiertelny atak niedźwiedzia pod Sanokiem – służby z bronią gładkolufową zabezpieczają miejsce zdarzenia

"Niedźwiedź, niedźwiedź!" - mała krzyczeć przed śmiercią matka do syna. Połączenie zostało przerwane. Chwilę później 27-latek odnalazł zmasakrowane ciało matki w samym sercu lasu. W Płonnej doszło do ataku drapieżnika, który nie dał kobiecie żadnych szans. Sprawdzamy szczegóły akcji ratunkowej w trudnym terenie i przypominamy, jak zachować się w obliczu zagrożenia.
Śmiertelny atak niedźwiedzia pod Sanokiem – służby z bronią gładkolufową zabezpieczają miejsce zdarzenia
Po tragicznym w skutkach ataku niedźwiedzia w gminie Bukowsko, w którym zginęła mieszkanka Mokrej, powracają pytania o populację drapieżników w Polsce.

Źródło: KPP Sanok

W Polsce takie zdarzenia prawie się nie zdarzają. Prawie... O ile wilki są u nas demonizowane, to niedźwiedzie potrafią być niebezpieczne.

Dzisjszy spokojny czwartek w powiecie sanockim zamienił się w prawdziwy koszmar. W gęstym kompleksie leśnym w miejscowości Płonna doszło do pierwszego od lat śmiertelnego ataku niedźwiedzia na człowieka. Ofiarą padła 58-letnia mieszkanka sąsiedniej Mokrej, która wspólnie z 27-letnim synem wybrała się do lasu.

Ostatni telefon

Tragedia rozegrała się w głębi lasu, gdy matka i syn postanowili na chwilę się rozdzielić. To miały być rutynowe chwile spędzone wśród natury, jednak ciszę przerwał dzwonek telefonu. 58-latka zdążyła jeszcze wybrać numer do syna – był to jej ostatni kontakt ze światem.

Gdy mężczyzna odebrał, usłyszał dźwięki, które natychmiast skłoniły go do sukania matki. Po chwili odnalazł ją w zaroślach. Widok był makabryczny. Mężczyzna błyskawicznie zaalarmował służby, a zgłoszenie o ataku drapieżnika wpłynęło do dyspozytorów o godzinie 10:26.

Wyścig z czasem w trudnym terenie

Do akcji ratunkowej ruszyli ratownicy GOPR, policja oraz trzy zastępy straży pożarnej. Walka o życie kobiety toczyła się w skrajnie trudnych warunkach. Gęste zalesienie i strome zbocza sprawiły, że dotarcie do poszkodowanej zajęło ratownikom kilkanaście minut.

O godzinie 11:21 strażacy poruszający się na quadach zdołali dotrzeć do centrum kompleksu leśnego. Niestety, na ratunek było już za późno.

„Kobieta znajdowała się pośrodku lasu. Jej obrażenia były tak poważne, że odstąpiono od jakichkolwiek czynności ratunkowych” – przekazują służby pracujące na miejscu.

Czy to był największy drapieżnik?
O tragedii w lesie pisze m.in. TVN24. Dotali oni do syna, który przekazał informację z której wynika, że miał zaatakować ją niedźwiedź. Ciało było zmasakrowane. 

 

- Musiała na niego nastąpić. Niedźwiedź, jak leży, to jest to taka skłębiona górka, jak kopiec ciemnej ziemi - powiedział w rozmowie z tvn24.pl drugi syn ofiary.
 
Służby z bronią w gotowości

Na miejscu tragedii wciąż trwają intensywne czynności z udziałem prokuratora oraz lekarza. Teren został szczelnie odgrodzony, a powaga sytuacji wymusiła nadzwyczajne środki ostrożności.

  • Zabezpieczenie: Miejsca zdarzenia pilnują policjanci wyposażeni w broń gładkolufową – istnieje realne zagrożenie, że agresywny drapieżnik wciąż przebywa w pobliżu.
  • Badania: Ciało 58-latki zostało zabezpieczone do szczegółowych badań sekcyjnych.
  • Cel: Śledztwo ma wyjaśnić dokładne okoliczności ataku i ustalić, co sprowokowało zwierzę do tak brutalnego zachowania.
Czarna karta bieszczadzkiej przyrody

Tragedia w Płonnej to najmroczniejszy rozdział w relacjach człowiek-niedźwiedź w Polsce od dłuższego czasu. Choć do niebezpiecznych spotkań dochodzi regularnie, ostatni tak drastyczny przypadek miał miejsce 12 listopada 2023 roku w Nadleśnictwie Lutowiska. Wówczas 56-letni mężczyzna, choć potężnie poturbowany i w stanie ciężkim, zdołał przeżyć atak. Dzisiejsze zdarzenie pokazuje, że bieszczadzkie lasy, mimo swojego piękna, pozostają terytorium niebezpiecznych drapieżników.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Porzadkowy 29.04.2026 13:26
Zabil raz, zabije i drugi.

oficjalnie 29.04.2026 00:41
Sekcja zwłok potwierdziła, że przyczyną śmierci 58-letniej kobiety, która zginęła w ubiegłym tygodniu w lesie na Podkarpaciu, był atak niedźwiedzia. Biegły lekarz wykluczył udział osób trzecich.

taka prawda 26.04.2026 09:24
To nie niedźwiedź zaatakował - tylko kobieta weszła na jego terytorium! W poszukiwaniu poroża polazła daleko od ludzkich ścieżek...

A. Żmijewski 25.04.2026 08:44
Czemu ludzie pyr pyr włażą w kwietniu w środek niedzwiedziego lasu? Przecież nie ma tam ani ogrodowych pomidorów ze szklarni ani grzybów.

biznes 25.04.2026 11:02
Nie mają pomidorów, ale mają poroże.

Remo 24.04.2026 15:51
Na Słowacji te same problemy. Niedźwiedź to prawdziwy killer.

Kołchoznik 24.04.2026 10:06
"i przypominamy, jak zachować się w obliczu zagrożenia." Pacze i nie widze

uff 01.05.2026 04:05
Kołchoznik 24.04.2026 10:06
"i przypominamy, jak zachować się w obliczu zagrożenia." Pacze i nie widze
Dobrze u nas niedźwiedzi nie ma.

ANONIM 24.04.2026 00:20
https...

cytat 23.04.2026 22:02
Atak niedźwiedzia brunatnego na człowieka nie ma charakteru drapieżnego i najczęściej jest wynikiem reakcji obronnej zwierzęcia, zwłaszcza samicy z młodymi — ocenił Tomasz Zając z Tatrzańskiego Parku Narodowego. Ekspert podkreślił, że takie sytuacje mogą wydarzyć się zarówno na obszarach chronionych, jak i w zwykłych lasach. — Kiedy niedźwiedź jest zaskoczony i czuje się zagrożony, może dojść do ataku. W tym przypadku mieliśmy do czynienia z nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, który doprowadził do bardzo tragicznego zdarzenia — ocenił.

cytat 23.04.2026 21:29
Nadleśniczy Nadleśnictwa Lesko Jan Mazur stwierdził, że można mieć pewność, że był to atak niedźwiedzia, bo trudno wyobrazić sobie, żeby takie obrażenia były spowodowane czymś innym. - Rany dotyczą głowy, kręgosłupa. Jeśli pazury uderzą w mięśnie, są one poprzecinane, rany są szerokie. Jest to ewidentne, nie da się tego z niczym pomylić - podkreślił nadleśniczy. Mazur przekazał, że najprawdopodobniej kobieta wraz z mężczyzną zbierali zrzucane przez jelenie poroża.

goliat gryfinski na bieszczadzkich wczasach 24.04.2026 21:02
cytat 23.04.2026 21:29
Nadleśniczy Nadleśnictwa Lesko Jan Mazur stwierdził, że można mieć pewność, że był to atak niedźwiedzia, bo trudno wyobrazić sobie, żeby takie obrażenia były spowodowane czymś innym. - Rany dotyczą głowy, kręgosłupa. Jeśli pazury uderzą w mięśnie, są one poprzecinane, rany są szerokie. Jest to ewidentne, nie da się tego z niczym pomylić - podkreślił nadleśniczy. Mazur przekazał, że najprawdopodobniej kobieta wraz z mężczyzną zbierali zrzucane przez jelenie poroża.
to moje lapsko obalilo to babsko

taa 23.04.2026 21:07
Taa bo w Bieszczadach jak w australijskim buszu – wszystko chce cię zjeść, tyle że u nas zamiast pająków masz włochatego sąsiada o wadze 300 kilo.

DYLETANCTWO Z PŁASKODUPIA 01.05.2026 04:06
taa 23.04.2026 21:07
Taa bo w Bieszczadach jak w australijskim buszu – wszystko chce cię zjeść, tyle że u nas zamiast pająków masz włochatego sąsiada o wadze 300 kilo.
BZDURY - JAK WIESZ GDZIE CHODZIĆ, TO NIC CIĘ NIE ZAATAKUJE.

Prosiaczek 23.04.2026 18:43
No i teraz policja biega z gładką lufą po krzakach... Misiek pewnie siedzi dwa wzgórza dalej i zjada miodek ze słoiczka, śmiejąc się z obławy.

Dębowa 23.04.2026 17:53
Porównując to do ataku z 2023 roku w Lutowiskach, widać pewną powtarzalność. Tamten mężczyzna miał szczęście, tutaj zabrakło go kompletnie. Pytanie, czy to ten sam osobnik, czy po prostu brak pokarmu wypycha je w stronę ludzi? Czekam na wyniki sekcji i badania śladów przez specjalistów.

taka prawda 26.04.2026 09:26
Dębowa 23.04.2026 17:53
Porównując to do ataku z 2023 roku w Lutowiskach, widać pewną powtarzalność. Tamten mężczyzna miał szczęście, tutaj zabrakło go kompletnie. Pytanie, czy to ten sam osobnik, czy po prostu brak pokarmu wypycha je w stronę ludzi? Czekam na wyniki sekcji i badania śladów przez specjalistów.
gdzie wypycha - to kobieta szukała poroża w głębi lasów - a nie przy ścieżkach...

Daniela 23.04.2026 17:52
Przerażające...

Przerażony 23.04.2026 17:14
Rany Boskie co się w tym Gryfinie wyprawia sodomia i gomoria

cóż 23.04.2026 16:45
Zwróćcie uwagę na czas dotarcia służb – niby quady, ale w takim gąszczu każda minuta jest na wagę złota. Niestety, przy takich obrażeniach, jakie zadaje niedźwiedź, nawet gdyby karetka stała 100 metrów dalej, finał mógłby być ten sam. Natura bywa bezwzględna.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama