Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
czwartek, 23 kwietnia 2026 18:17
Reklama
Reklama

Śmiertelny atak niedźwiedzia pod Sanokiem – służby z bronią gładkolufową zabezpieczają miejsce zdarzenia

"Niedźwiedź, niedźwiedź!" - mała krzyczeć przed śmiercią matka do syna. Połączenie zostało przerwane. Chwilę później 27-latek odnalazł zmasakrowane ciało matki w samym sercu lasu. W Płonnej doszło do ataku drapieżnika, który nie dał kobiecie żadnych szans. Sprawdzamy szczegóły akcji ratunkowej w trudnym terenie i przypominamy, jak zachować się w obliczu zagrożenia.
Śmiertelny atak niedźwiedzia pod Sanokiem – służby z bronią gładkolufową zabezpieczają miejsce zdarzenia
Po tragicznym w skutkach ataku niedźwiedzia w gminie Bukowsko, w którym zginęła mieszkanka Mokrej, powracają pytania o populację drapieżników w Polsce.

Źródło: KPP Sanok

W Polsce takie zdarzenia prawie się nie zdarzają. Prawie... O ile wilki są u nas demonizowane, to niedźwiedzie potrafią być niebezpieczne.

Dzisjszy spokojny czwartek w powiecie sanockim zamienił się w prawdziwy koszmar. W gęstym kompleksie leśnym w miejscowości Płonna doszło do pierwszego od lat śmiertelnego ataku niedźwiedzia na człowieka. Ofiarą padła 58-letnia mieszkanka sąsiedniej Mokrej, która wspólnie z 27-letnim synem wybrała się do lasu.

Ostatni telefon

Tragedia rozegrała się w głębi lasu, gdy matka i syn postanowili na chwilę się rozdzielić. To miały być rutynowe chwile spędzone wśród natury, jednak ciszę przerwał dzwonek telefonu. 58-latka zdążyła jeszcze wybrać numer do syna – był to jej ostatni kontakt ze światem.

Gdy mężczyzna odebrał, usłyszał dźwięki, które natychmiast skłoniły go do sukania matki. Po chwili odnalazł ją w zaroślach. Widok był makabryczny. Mężczyzna błyskawicznie zaalarmował służby, a zgłoszenie o ataku drapieżnika wpłynęło do dyspozytorów o godzinie 10:26.

Wyścig z czasem w trudnym terenie

Do akcji ratunkowej ruszyli ratownicy GOPR, policja oraz trzy zastępy straży pożarnej. Walka o życie kobiety toczyła się w skrajnie trudnych warunkach. Gęste zalesienie i strome zbocza sprawiły, że dotarcie do poszkodowanej zajęło ratownikom kilkanaście minut.

O godzinie 11:21 strażacy poruszający się na quadach zdołali dotrzeć do centrum kompleksu leśnego. Niestety, na ratunek było już za późno.

„Kobieta znajdowała się pośrodku lasu. Jej obrażenia były tak poważne, że odstąpiono od jakichkolwiek czynności ratunkowych” – przekazują służby pracujące na miejscu.

Czy to był największy drapieżnik?
O tragedii w lesie pisze m.in. TVN24. Dotali oni do syna, który przekazał informację z której wynika, że miał zaatakować ją niedźwiedź. Ciało było zmasakrowane. 

 

- Musiała na niego nastąpić. Niedźwiedź, jak leży, to jest to taka skłębiona górka, jak kopiec ciemnej ziemi - powiedział w rozmowie z tvn24.pl drugi syn ofiary.
 
Służby z bronią w gotowości

Na miejscu tragedii wciąż trwają intensywne czynności z udziałem prokuratora oraz lekarza. Teren został szczelnie odgrodzony, a powaga sytuacji wymusiła nadzwyczajne środki ostrożności.

  • Zabezpieczenie: Miejsca zdarzenia pilnują policjanci wyposażeni w broń gładkolufową – istnieje realne zagrożenie, że agresywny drapieżnik wciąż przebywa w pobliżu.
  • Badania: Ciało 58-latki zostało zabezpieczone do szczegółowych badań sekcyjnych.
  • Cel: Śledztwo ma wyjaśnić dokładne okoliczności ataku i ustalić, co sprowokowało zwierzę do tak brutalnego zachowania.
Czarna karta bieszczadzkiej przyrody

Tragedia w Płonnej to najmroczniejszy rozdział w relacjach człowiek-niedźwiedź w Polsce od dłuższego czasu. Choć do niebezpiecznych spotkań dochodzi regularnie, ostatni tak drastyczny przypadek miał miejsce 12 listopada 2023 roku w Nadleśnictwie Lutowiska. Wówczas 56-letni mężczyzna, choć potężnie poturbowany i w stanie ciężkim, zdołał przeżyć atak. Dzisiejsze zdarzenie pokazuje, że bieszczadzkie lasy, mimo swojego piękna, pozostają terytorium niebezpiecznych drapieżników.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Dębowa 23.04.2026 17:53
Porównując to do ataku z 2023 roku w Lutowiskach, widać pewną powtarzalność. Tamten mężczyzna miał szczęście, tutaj zabrakło go kompletnie. Pytanie, czy to ten sam osobnik, czy po prostu brak pokarmu wypycha je w stronę ludzi? Czekam na wyniki sekcji i badania śladów przez specjalistów.

Daniela 23.04.2026 17:52
Przerażające...

Przerażony 23.04.2026 17:14
Rany Boskie co się w tym Gryfinie wyprawia sodomia i gomoria

cóż 23.04.2026 16:45
Zwróćcie uwagę na czas dotarcia służb – niby quady, ale w takim gąszczu każda minuta jest na wagę złota. Niestety, przy takich obrażeniach, jakie zadaje niedźwiedź, nawet gdyby karetka stała 100 metrów dalej, finał mógłby być ten sam. Natura bywa bezwzględna.

inny przypadek 23.04.2026 16:43
9 marca 2026 r. niedźwiedź pogryzł 53-latka w okolicach Kalnicy (gmina Cisna).

Jadzia 23.04.2026 16:31
Wyrazy współczucia dla tego chłopaka, nie wyobrażam sobie co on musiał czuć, znajdując mamę w takim stanie.

uważam 23.04.2026 16:30
To pokazuje, że populacja niedźwiedzi drastycznie wzrosła. Jeśli drapieżnik przestaje bać się człowieka i atakuje w biały dzień, to znaczy, że granica została przekroczona. Potrzebujemy konkretnych rozwiązań systemowych, a nie tylko tabliczek ostrzegawczych.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama