Jak wynika z informacji przedstawionych przez Powerdot Polska, w ostatnich latach infrastruktura ładowania samochodów elektrycznych w Polsce rozwijała się bardzo szybko, zwłaszcza w segmencie szybkich punktów DC. Na jeden publiczny punkt ładowania przypada w Polsce 7,4 samochodu elektrycznego typu BEV.
W zestawieniu obejmującym m.in. Niemcy, Francję, Norwegię, Hiszpanię i Portugalię lepiej pod tym względem wypada jedynie Hiszpania, gdzie na jeden punkt przypada 5,7 pojazdu BEV.
Szybkie ładowarki zmieniają rynek
Jeszcze korzystniej Polska wygląda w przypadku szybkich punktów ładowania prądem stałym, czyli DC. To właśnie one mają największe znaczenie dla kierowców w trasie, ponieważ pozwalają naładować samochód znacznie szybciej niż tradycyjne punkty AC – w zależności od auta i mocy ładowarki od kilkunastu minut do około godziny.
Z danych Powerdot wynika, że w Polsce na jeden punkt DC przypada obecnie 18,3 samochodu BEV. Dla porównania w Niemczech jest to 43,4 auta, we Francji 40,4, w Portugalii 45, a w Norwegii aż 83,4. Hiszpania, choć ma bardzo dobry wynik w ogólnej dostępności ładowarek, w segmencie DC notuje 23,9 auta na jeden szybki punkt ładowania.
– Nie wygrywamy skalą, ale pod względem dostępności szybkiego ładowania wypadamy korzystniej od znacznie większych i bardziej dojrzałych rynków –
ocenia Grigoriy Grigoriev, General Manager Powerdot Polska.
Prawie dziewięciokrotny wzrost od 2021 roku
Największą zmianę widać w tempie rozbudowy sieci szybkiego ładowania. W 2021 roku w Polsce działało 687 punktów DC i 2192 punkty AC. Obecnie liczba punktów DC wzrosła do 5980, a punktów AC do 6593. Oznacza to, że różnica między wolniejszymi i szybszymi ładowarkami wyraźnie się zmniejszyła.
Powerdot wskazuje również, że tempo przyrostu szybkich ładowarek jest dziś wyższe niż tempo wzrostu liczby samochodów elektrycznych w Polsce. Zdaniem firmy pokazuje to, że krajowy rynek nie powinien być postrzegany wyłącznie jako nadrabiający zaległości wobec Zachodu.


Napisz komentarz
Komentarze