Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 29 kwietnia 2026 19:52
Reklama
Reklama

Grabie w dłoń czy „stop”? Ekologiczny dylemat nad Kurzycą

W mieszkowickim mini parku nad rzeką Kurzycą zawrzało. Pracownicy Zakładu Usług Komunalnych przystąpili do wiosennych porządków, wygrabiając zbutwiałe liście. Choć dla wielu to symbol dbania o ład, część mieszkańców kręci nosami. Czy to, co bierzemy za „bałagan”, nie jest w rzeczywistości bezcennym skarbem natury? Sprawdzamy, dlaczego spór o liście to znacznie więcej niż kwestia estetyki.
Grabie w dłoń czy „stop”? Ekologiczny dylemat nad Kurzycą
Akcja "liście" w Mieszkowicach.

Autor: igryfino

Źródło: dost

Wiosna w Mieszkowicach to czas intensywnych prac. Za utrzymanie porządku i zieleni w naszej gminie odpowiada spółka komunalna – Zakład Usług Komunalnych Sp. z o.o. (ZUK), działająca pod czujnym okiem Rady Nadzorczej z przewodniczącą Kamillą Kurpiel oraz członkiem Konradem Kusiem na czele. To na ich barkach spoczywa realizacja zadań powierzonych przez Gminę. Jednak w dobie rosnącej świadomości ekologicznej, proste zadanie „wygrabienia parku” staje się tematem gorącej debaty.

Estetyka kontra biologia

Z jednej strony mamy tradycyjne podejście do zieleni: park ma być czysty, trawnik zielony, a alejki przejrzyste. Z drugiej strony ekolodzy alarmują – dolina rzeki, taka jak nasza Kurzyca, to kluczowy korytarz ekologiczny. Każda sterta zeszłorocznych liści to skomplikowany mikrosystem.

Dlaczego warto zostawić liście na miejscu?

  1. Darmowe domy dla zwierząt: W zbutwiałej ściółce zimują jeże, pożyteczne owady, płazy i drobne ssaki. Wiosenne grabienie to dla nich eksmisja w momencie, gdy dopiero budzą się do życia.
  2. Naturalna kroplówka: Żyjemy w czasach coraz suchszych wiosen. Warstwa liści działa jak gąbka – zatrzymuje wilgoć w glebie i chroni ją przed wysychaniem.
  3. Fabryka nawozu: Zamiast kupować sztuczne użyźniajacie, natura daje nam próchnicę za darmo. Rozkładające się liście to najlepsze paliwo dla drzew rosnących nad rzeką.
  4. Tarcza dla brzegów: Nad Kurzycą liście pełnią dodatkową funkcję – stabilizują grunt, chroniąc brzegi przed erozją podczas wezbrań wody.
Kiedy grabie są jednak niezbędne?

Trudno jednak oczekiwać, by cały park pozostał nietknięty. ZUK musi dbać o bezpieczeństwo. Mokre, śliskie liście na alejkach spacerowych to gotowy przepis na wypadek. Dodatkowo, jeśli liście pochodzą z chorych drzew (np. kasztanowców zaatakowanych przez szrotówka), ich usunięcie jest konieczne, by powstrzymać epidemię szkodników w kolejnym sezonie. Również najbardziej reprezentacyjne trawniki mogą ucierpieć pod grubym „kożuchem”, który odcina dostęp światła i powoduje gnicie trawy.

Złoty środek dla Mieszkowic

Czy da się pogodzić porządek z naturą? Rozwiązaniem, które coraz częściej stosują nowoczesne miasta, jest tzw. model hybrydowy. Zamiast czyścić park „do gołej ziemi”, można:

  • Grabić strefowo: Oczyścić alejki i place zabaw, by było bezpiecznie.
  • Tworzyć strefy dzikie: Zostawić liście pod koronami drzew, w zaroślach i bezpośrednio przy korycie rzeki.
  • Mulczować: Rozdrobnić cienką warstwę liści kosiarką, co zasili glebę, nie psując widoku.

W wielu miejscach w Polsce pojawiają się już tabliczki z napisem: "Tu nie grabimy! Dajemy żyć naturze". Może to dobry moment, byśmy i my w Mieszkowicach spojrzeli na „zbutwiałe liście” nie jak na śmieci, ale jak na element żywego, nadrzecznego ekosystemu, za który wszyscy jesteśmy odpowiedzialni?

Decyzja o grabieniu to nie tylko sprawa techniczna ZUK-u, to wybór między tym, co „ładne dla oka”, a tym, co „dobre dla przyrody”. A nad Kurzycą przyroda ma nam jeszcze wiele do zaoferowania.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ordnung 29.04.2026 19:38
A mi się podoba, jak jest wygrabione. Wygląda schludnie i widać, że gmina dba o miasto, a nie zostawia wszystko samopas.

pieśniarz powiatowy 29.04.2026 19:16
Szable w dłoń i bolszewika goń, goń, goń!

WIELGA... 29.04.2026 19:14
JA BYM ZALECIŁ TO WYBRUKOWAĆ I POSTAWIĆ OŚLEPIAJĄCE TRUPIOBLADYM ŚWIATŁEM LATARNIE...

elektryk 29.04.2026 19:37
Jaką latarnię? Coś ci się styki przepaliły...

zatroskany 29.04.2026 18:45
ZUK ma trudny orzech do zgryzienia, bo u nas w Mieszkowicach panuje przekonanie, że „porządek” to brak choćby jednego listka. A prawda jest taka, że przy samej rzece Kurzycy powinniśmy odpuścić. To naturalny filtr i dom dla zwierząt. Fajnie, że artykuł wspomina o modelu hybrydowym – alejki na błysk, ale pod drzewami dajmy naturze oddychać.

L. 29.04.2026 18:45
W końcu ktoś o tym napisał! Od lat powtarzam, że to grabienie wszystkiego do gołej ziemi to tylko kurzenie i marnowanie kasy.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama