Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
czwartek, 2 lipca 2026 20:56
Reklama
Reklama
Reklama

Mieszkańcy Chojny oburzeni pokazem militarnym. Wydano publiczne pieniądze na postój aut i fatalny dźwięk

Miała być lekcja historii, a skończyło się na oglądaniu, jak rekonstruktorzy jedzą obiad. Mieszkańcy Chojny przyszli na „pokaz militarny”, przecierali oczy ze zdziwienia. Sprawdzamy, na co poszły dziesiątki tysięcy złotych z publicznej kasy i dlaczego organizacja wydarzenia całkowicie leżała na łopatkach.
Mieszkańcy Chojny oburzeni pokazem militarnym. Wydano publiczne pieniądze na postój aut i fatalny dźwięk
Rozczarowane dzieci, zniecierpliwieni dorośli i mikrofon, który milczał częściej niż mówił. Sobotni pokaz w Chojnie miał być wielkim wydarzeniem, a stał się jedynie krótkim przystankiem w trasie dla rekonstruktorów. Czy tak powinna wyglądać promocja historii?

Autor: igryfino

To zestawienie faktów z plakatu i gorzkiej relacji maluje obraz klasycznego rozjazdu między marketingiem a rzeczywistością. Na papierze (i grafice) mieliśmy widowiskowe „Nadodrzańskie Spotkania z Historią”, a w praktyce – według relacji – spotkanie przy "kotle z zupą" i problemami technicznymi.

Oto analiza tego starcia oczekiwań z rzeczywistością...

Planowanie, a rzeczywistość

W ramach „Nadodrzańskich spotkań z historią” miało odbyć się widowiskowa inscenizacja militarna pt. „Przed nami Odra”. W Chojnie przygotować miano „Pokaz militarny” - jak głosił plakat. 
Impreza w sobotę 18 kwietnia 2026 r. miał a rozpocząć się o godz. 16 przed ratuszem. O godz. 16. 30 było pięć wojskowych samochodów i grupka ludzi. Widać było niewielką grupę rozczarowanych...
Dopiero od gdo. Ok. 17 zaczęli zjeżdżać rekonstruktorzy w większej liczbie. Zatrzymali się w Chojnie jadąc ze Starych Łysogórek  w drodze do Trzcińskiem-Zdroju. Rekonstruktorzy przyjechali i... zaczęli jeść. Po pewnym czasie Grzegorz Lazarus wziął mikrofon i zaczął opowiadać o militarnych autach i motorach. Widzów było kilkoro, a nagłośnienie fatalne. Gdy wywoływał przez dłuższy moment jednego  właścicieli zabytkowego pojazdu, to okazało się, że ten podobno poszedł do... sklepu. Kolejny coś pomruczał do mikrofonu o motocyklu. Nagłośnienie było naprawdę fatalne, a ludzi jak na lekarstwo. A co robili rekonstruktorzy w tym czasie? Spożywali posiłek. Taka to była organiacja pokazu militarnego.
 

Obietnica vs. Rzeczywistość: Porównanie
CechaZapowiedź (Plakat)Relacja (Artykuł)
Godzina rozpoczęcia16:00 (Chojna)Opóźnienie; o 16:30 tylko 5 aut i garstka osób.
Formuła„Pokaz militarny”„Prezentacja na odczepnego”, jedzenie posiłku przez rekonstruktorów.
AtmosferaEdukacja, historia, emocje.Fatalne nagłośnienie, brak właścicieli pojazdów, nuda.
SkalaCzęść dużego cyklu (Bitwa o Odrę, Bitwa o Miasto).Kilkanaście pojazdów m.in. z czasów PRL, brak „ducha” historii.
Główne punkty zapalne
  • „Pokaz” czy „Postój”? Fakty pokazują, że Chojna została potraktowana jedynie jako przystanek techniczny na trasie między widowiskową inscenizacją w Starych Łysogórkach a finałem w Trzcińsku-Zdroju. Dla mieszkańców, którzy przyszli o 16:00, „pokaz” okazał się mało atrakcyjny
  • Problemy logistyczne: Fakt, że jeden z właścicieli pojazdów „poszedł do sklepu” w momencie, gdy był wywoływany do mikrofonu, świadczy o całkowitym rozluźnieniu dyscypliny organizacyjnej.
  • Kwestia finansowa: Najcięższy zarzut dotyczy „kilkudziesięciu tysięcy złotych z kieszeni podatnika”. Przy takim budżecie publiczność ma prawo oczekiwać profesjonalnego nagłośnienia i przygotowanego scenariusza, a nie improwizacji o niskiej słyszalności.
Perspektywa „kulturalna”

Spotkaliśmy rozczarowanych Chojnian, ale i takich chętnie robiących sobie zdjęcia. Cytowana opinia Berszyma z portalu chojnakulturalnie.pl dodaje nieco łagodniejszy, choć wciąż krytyczny ton. Zauważa on jedyny pozytyw – radość dzieci, które mogły wejść do pojazdów. Jednak dla dorosłego widza szukającego „historii na żywo”, statyczna wystawa kilku aut to za mało, by nazwać to wydarzeniem militarnym godnym tak szumnych zapowiedzi.

Cytat: W programie miało być widowiskowo, z historią na żywo i atrakcjami dla każdego. A co dostaliśmy? Kilkanaście pojazdów wojskowych z czasów PRL-u, trochę odrestaurowanego sprzętu i ludzi w mundurach. Dzieci miały okazję posiedzieć i pobawić się w pojazdach, co można uznać za plus, chociaż chyba wszyscy oczekiwali czegoś więcej — bardziej autentycznego, bardziej emocjonującego - napisał Berszym.

Wniosek: Jeśli plakat krzyczy o „Bitwach” i „Pokazach”, a widz dostaje zimną grochówkę i niedziałający mikrofon, to trudno się dziwić irytacji. Edukacja historyczna wymaga nie tylko pasji rekonstruktorów, ale i szacunku do czasu (i pieniędzy) widza.

Wygląda na to, że w Chojnie zamiast „historii na żywo”, zobaczono głównie „historię na talerzu”. Czy uważasz, że takie wydarzenia powinny być surowiej rozliczane z efektów, czy może sama obecność sprzętu wojskowego w mieście jest już jakąś wartością?

Niech każdy wyrobi sobie zdanie samodzielnie z dużych fragmentów kilkunastominutowego „pokazu” na naszym filmiku:



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Andrew 24.04.2026 20:45
Poszło na to ok. 15 tys. zł. Droga konsumpcja?

jaselka 23.04.2026 07:27
duze dzieci bawia sie w zolnierzy?? przebierancy won na front jak sie wam tak bardzo wojny chce !!! tam bedziecie mieli te swoie czolgi i pistoleciki

jk 22.04.2026 23:29
oszukaństwo

pyt 22.04.2026 22:08
Gdzie byli rodzice? No pytam się gdzie byli

wyrok na franciszka klosa 22.04.2026 21:01
pal miedzy oczy az gawiedz zaskoczy

Gość 22.04.2026 20:48
Prymitywne pokazy militarne w czasie wielu wojen to głupota i skandal na miarę popegeerowskiej Chojny. Za takie durne pomysły kopa w d...

A. Żmijewski 22.04.2026 15:16
Taki jest poziom pyr pyr jakie są wymagania. Ale zasadniczo co można wymagać od organizatorów którzy nawet mikrofonu sobie nie przygotowali że o notatkach o wojskowym sprzęcie nie wspomnę pyr pyr pyr

szef 22.04.2026 12:24
Wygląda na to, że Chojna była tylko zapchajdziurą w grafiku między ciekawszymi inscenizacjami. Jeśli organizatorzy biorą publiczne dotacje, to każdy punkt programu powinien trzymać poziom, a nie tylko „główne” bitwy. Tutaj ewidentnie zabrakło koordynacji i kogoś, kto pilnowałby planu dnia.

heh 22.04.2026 10:26
Taktyka „na głodnego” – najpierw zjeść, potem coś pomruczeć pod nosem, a na końcu szybka ewakuacja. Prawdziwy blitzkrieg!

Mieszkaniec 22.04.2026 10:11
Kaske wzieli pojezdzili z wiochy do wiochy,pojedli i zadowoleni..Ja to bym zabrał wiekszej polowie tych stowarzyszeń fundusze...bo to pralnie pieniedzy,byle kieszenie tylko napchać..

smakosz 22.04.2026 09:39
Następnym razem niech napiszą na plakacie: „Wspólne jedzenie zupy”, przynajmniej nikt nie będzie miał pretensji.

j 23 znowu nadaje ha ha ah 22.04.2026 08:31
uj tam aby kasa się zgadzała ha ha ah teatr dla gawiedzi odwalili odwalili wiec o co chodzi ha ha ah

ludek 22.04.2026 08:13
Problemem nie jest sam sprzęt, bo te pojazdy, choć przyjechały po czasie, są ciekawe, ale podejście do widza. Skoro na plakacie stoi wielkimi literami „Pokaz Militarny”, to oczekuję narracji, a nie tego, że prowadzący szuka właściciela auta, który poszedł po bułki. To brak szacunku dla mieszkańców.

Uczestnik 22.04.2026 08:05
Jak wszyscy wiemy, rekonstruktor to nie człowiek i jeść nie musi, zwłaszcza po całym dniu. Ta przerwa na jedzenie nawet nie była długa, ale sądząc po tekście, to wydarzyło się tylko to. A co do tego, że ktoś ośmielił się pójść do sklepu, to straszne, przecież nikt nie poczuje nagłego pragnienia. Może niektórzy nie wiedzą, ale rekonstruktorzy jedyne co za to wydarzenie dostają to zwrot za paliwo, co i tak nie zawsze starcza na pokrycie kosztów dojazdu xD przyznaję, że organizacja była chaotyczna, moim zdaniem wydarzenie powinno być w jednym miejscu, można by wtedy było zrobić lepsze dioramy, których nie trzeba byłoby zwijać co chwilę, by jechać do kolejnego miejsca

ale 22.04.2026 08:20
Podatnik zapłacił też za jedzenie, ale nie miał płacić aby patrzeć jak jecie. Miał być pokaz militarny, a oszukaliście ludzi i to są fakty. Do sklepu tez można pójść, ale nie podczas pokazu militarnego, bo to wtedy pokaz handlowy. Tylko dlaczego za pieniądze podatników. I kto tą kasę zgarnął, to już innym problem...

Uczestnik 22.04.2026 08:54
W takim razie zapraszam do zapłacenia rekonstruktorom dniówki. Wtedy każdy będzie zobowiązany do bycia na zawołanie. W końcu za takie festyny średniowieczne normalnie są stawki za stoiska i każdego można rozliczyć z wykonanej pracy. Chociaż nawet wtedy ludzie mają prawo coś zjeść. Nadal podtrzymuje sugestię, że wydarzenie powinno być w jednym miejscu, bo teraz prosto z inscenizacji ludzie jechali dalej, by przez niecałe 2h być w kolejnym miejscu, a potem jeszcze jechać do trzeciego. Ale wtedy znając życie byłoby narzekanie, że inne miejscowości były by wykluczone.

oburzona 22.04.2026 09:17
Dniówka za co? Za nie wykonanie tego co było w umowie? Miał być pokaz militarny a nie kulinarny. Przecież Lazarus to wasz człowiek więc na jego zawołanie byliście. A po kasę idź do tego co wziął w sumie ok. 60 tys. jak wieść niesie.

Uczestnik 22.04.2026 10:05
Były pojazdy militarne, byli rekonstruktorzy z którymi można było porozmawiać i niektórzy z odwiedzających nie mieli problemu by zagadać i dowiedzieć się czegoś czy zrobić zdjęcie. Nie rozumiem za bardzo całego oburzenia, że w ciągu tych niecałych 2h nie było fajerwerków, proszę zaproponować co w takim czasie można zorganizować by ucieszyło wszystkich. 60 tys to nie tak dużo jak na tak skomplikowaną logistycznie imprezę, np. nagłośnienie, paliwo do pojazdów historycznych, pirotechnika na dwie inscenizacje, wyżywienie, które z tego co zauważyłem było dostępne nie tylko dla rekonstruktorów, zaplecze sanitarne, wszystko to kosztuje, a i tak pewnie było robione po kosztach by zmieścić się w budżecie. Pozwolę sobie też sprostować, bo Pani chyba nie zrozumiała, ludzie będący na palcu to byli tak naprawdę wolontariusze, a nie pracownicy z umową, którzy mimo zmęczenia po całym dniu nadal będą wymuszać uśmiechy dla tłumu :) Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do samodzielnego zaangażowania się być może w następne wydarzenia

mieszkaniec 22.04.2026 11:00
Uczestnik to dlaczego kłamaliście, że to ma być pokaz militarny skoro to pokaz pojazdów? Mnie interesuje co w Chojnie bo tylko w Chojnie byłem i tu zobowiązaliście się do pewnych działań, których po prostu nie było. Obiad za 60 tys. to stanowczo za dużo.

60 tys 22.04.2026 10:55
60 tys za pokaz? Proszę o źródło informacji.

z gminy Chojna 22.04.2026 07:29
Byłem tam z dzieciakami, nuda straszna. Tyle czekania na nic, wstyd.

pacyfista 24.04.2026 16:36
Dzieci należy uczyć miłości i pokoju. Pokazywanie wojny ,przemocy i gwałtu nie jest im do niczego potrzebne. Jakby pokazali rannych i zabitych to byłbyś wniebowzięty. Zbliża się 1 maj . Daj dziecku polską flagę i flagę z gołąbkiem pokoju i wyjdź z nimi na spacer.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama