Eksperci nie mają wątpliwości: śmieć, który ma wartość, przestaje być śmieciem. Tegoroczna analiza odpadów nad Odrą obnażyła największą lukę w polskim systemie odzyskiwania surowców.
W Parku Krajobrazowym Dolina Dolnej Odry uczestnicy akcji zebrali w jeden dzień ponad 300 kilogramów śmieci. Aż 240 kilogramów stanowiło szkło. Dla porównania – tworzywa sztuczne ważyły niespełna 77 kilogramów. Najbardziej wymowna okazała się jednak inna liczba: przez cały dzień znaleziono jedynie dwie butelki objęte systemem kaucyjnym.
Gdy za butelkę można odzyskać pieniądze, przestaje być śmieciem
Badanie nad Odrą pokazuje coś, o czym eksperci od gospodarki odpadami mówią od dawna: ludzie znacznie rzadziej wyrzucają to, co ma wartość. Gdy za butelkę można odzyskać pieniądze, przestaje być śmieciem. Gdy wartości nie ma – trafia do trzcinowisk, lasów i na brzegi rzek.
O tym, jak potrzebne są akcje takie jak Czysta Odra, mówią liczbowe statystyki znalezionych odpadów. Inicjatywa została zapoczątkowana przez ekologa Dominika Dobrowolskiego, bank Credit Agricole i spółkę leasingową EFL. Co roku dołączają się do niej setki stowarzyszeń, organizacji i wolontariuszy, którzy wspólnie działają na rzecz środowiska. Ci, którzy uczestniczą już od kilku lat, dostrzegają wyraźną poprawę.
– W tym roku zaobserwowaliśmy bardzo pozytywną zmianę. O ile wcześniej dużą część zbieranych odpadów stanowiły butelki, dziś tych objętych kaucją praktycznie nie spotykamy. To pokazuje, że systemowe rozwiązania naprawdę działają – mówi Przemysław Przybylski, rzecznik prasowy banku Credit Agricole, współorganizatora akcji.
System kaucyjny obnażył największą lukę
Ale ten sukces ma drugą stronę. Im skuteczniej działa system kaucyjny dla plastiku i puszek, tym wyraźniej widać jego największą lukę – szkło.
– Z badania wynika jasno, że największym problemem są dziś szklane opakowania. Ponieważ nie podlegają kaucji, dominują w strukturze odpadów. Plastikowe butelki i puszki, które znaleźliśmy, zalegały tam od lat, głównie w trudno dostępnych miejscach – podkreśla ekolog Dominik Dobrowolski, współorganizator Akcji Czysta Odra.
To ważna obserwacja, bo debata o systemie kaucyjnym w Polsce od miesięcy koncentruje się głównie na plastikowych butelkach PET i aluminiowych puszkach. Tymczasem rzeczywistość nad Odrą pokazuje, że problem już się przesunął. Rozbite butelki latami zaśmiecają szlaki spacerowe, plaże i nadbrzeża. To nie tylko kwestia estetyki, lecz także zagrożenie dla zwierząt, ludzi i ekosystemów.
To nie tylko problem Odry
Wspomniane badanie przeprowadzono na podstawie analizy odpadów znalezionych podczas akcji w Parku Krajobrazowym Dolina Dolnej Odry. Zaangażowało się w nią wiele podmiotów: Fundacja Free Oceans, Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Zachodniopomorskiego, Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Szczecinie (Wody Polskie) oraz wolontariusze Kompanii Piwowarskiej. Wspólnie udało się dotrzeć do trudno dostępnych terenów Międzyodrza i usunąć odpady, które często zalegały tam od lat.
Jak podkreślają organizatorzy, badania morfologii będą prowadzone również w kolejnych edycjach Akcji Czysta Odra oraz Akcji Czysta Wisła, która odbędzie się we wrześniu. Analiza pokazuje nie tylko to, co trafia do rzek, ale też które rozwiązania naprawdę działają. Tam, gdzie odpad ma wartość, niemal znika z natury. Tam, gdzie system jej nie nadaje – nadal masowo trafia nad wodę. Najlepiej widać to dziś na przykładzie szkła.





Napisz komentarz
Komentarze