Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
sobota, 18 lipca 2026 22:50
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Długi w małych miastach. Mieszkańcy prowincji winni miliardy, a rekordzista ma 16 mln zł długu

Małe miasteczka i wsie odpowiadają już za niemal jedną trzecią zadłużenia wszystkich polskich konsumentów. Z najnowszego raportu Krajowego Rejestru Długów wynika, że mieszkańcy prowincji mają do oddania gigantyczną kwotę 11,8 miliarda złotych. Kto zadłuża się najbardziej, które województwa wiodą prym w tych niechlubnych statystykach i kim jest absolutny rekordzista z gigantycznym długiem wobec sądu?
Długi w małych miastach. Mieszkańcy prowincji winni miliardy, a rekordzista ma 16 mln zł długu
Zarabiają mniej niż mieszkańcy metropolii, ale ich długi rosną w zastraszającym tempie. Polska lokalna zmaga się z poważnym kryzysem finansowym, a średnie zadłużenie w niektórych regionach przekracza 24 tysiące złotych na osobę.

Autor: Canva

Zarabiają mniej, zadłużają się bardziej – wynika z raportu KRD. Ich łączny dług idzie w grube miliardy złotych. Małe miasta i wsie toną w dużych długach.

Mieszkańcy miejscowości do 20 tys. osób odpowiadają za niemal 30 proc. długów wszystkich konsumentów – wynika z danych Krajowego Rejestru Długów (KRD). Muszą oddać bankom, firmom telekomunikacyjnym, dostawcom energii, telewizji, internetu, zarządcom mieszkań i innym firmom prawie 11,8 mld zł (zadłużenie Polaków to 40,8 mld zł). 

Pokazuje to – jak czytamy w raporcie KRD – że problem zadłużenia w Polsce lokalnej nie jest marginalny.

Mieszkańcy trzech regionów z najwyższym zadłużeniem

Największe problemy finansowe koncentrują się w miejscowościach liczących od 5 do 10 tys. mieszkańców – średni dług sięga tam 22 tys. zł. Rekordzistą jest 50-letni mieszkaniec powiatu bartoszyckiego (woj. warmińsko-mazurskie), który ma 16,3 mln zł długu wobec sądu.

Najwyższe łączne zaległości odnotowano w województwach:

• mazowieckim  1,5 mld zł,

• wielkopolskim i dolnośląskim  po 1,1 mld zł.

Najwyższe średnie zadłużenie przypada na mieszkańców województw:

• lubelskiego  24,8 tys. zł,

• warmińsko-mazurskiego 23,6 tys. zł,

• pomorskiego  23,3 tys. zł.

Najmniejsze zaległości mają natomiast mieszkańcy Podlasia, Opolszczyzny i Świętokrzyskiego. 

Najwyższą łączną kwotę zaległości mają osoby w wieku 46-55 lat

Wśród dłużników dominują osoby w wieku 36-45 lat. To ponad jedna czwarta wszystkich konsumentów z tych miejscowości, którzy figurują w rejestrze. Ale najwyższą łączną kwotę zaległości mają mieszkańcy pomiędzy 46 a 55 rokiem życia. W sumie muszą oddać 3,8 mld zł. 

Ta grupa ma również najwyższe średnie zadłużenie, przekraczające 30 tys. zł na osobę.
– Osoby w wieku 46-55 lat najczęściej są w okresie najwyższej aktywności zawodowej, ale jednocześnie ponoszą wysokie koszty utrzymania gospodarstw domowych oraz wychowania, nauki i usamodzielniania dzieci. Na to nakłada się spłata wcześniejszych, często wieloletnich, zobowiązań, jak kredyty hipoteczne czy na działalność gospodarczą – komentuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

80 proc. wszystkich zaległości jest po stronie mężczyzn

Mężczyźni stanowią blisko 70 proc. dłużników na wsiach i w małych miastach, ale odpowiadają za 80 proc. wszystkich zaległości. Mają do spłaty 9,3 mld zł, podczas gdy kobiety 2,5 mld zł, czyli ok. 21 proc. całej kwoty. 

Ich przeciętny dług też jest zdecydowanie wyższy niż u kobiet. Mężczyźni mają do oddania średnio 25,3 tys. zł, a kobiety – 14,3 tys. zł.
– W najmniejszych ośrodkach to mężczyźni mają większe możliwości zatrudnienia lub dojazdu do pracy w innych miastach. Posiadając regularne dochody, zaciągają zobowiązania na potrzeby rodziny, takie jak zakupy ratalne czy kredyty gotówkowe i to na nich spoczywa ciężar spłaty. Oni też ponoszą konsekwencje – jeśli nie pokryją zaległości, trafiają do rejestrów dłużników, a wierzyciele chcą od nich wyegzekwować zwrot pieniędzy – podkreśla cytowany w raporcie KRD Jakub Kostecki, wiceprezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

heh 27.05.2026 07:04
Chłopi w małych miastach odpowiadają za 80% długów, bo pewnie żony wysyłają ich do sklepu po "parę drobiazgów", a wracają z nową wiertarką udarową na raty 0% i pakietem premium w kablówce.

Malek 26.05.2026 07:19
Ciekawe jest też to zróżnicowanie regionalne. Mazowsze ma 1,5 miliarda długu, ale to pewnie efekt tego, że pod Warszawą jest mnóstwo sypialni, małych gmin, gdzie ludzie pobrali ogromne kredyty na domy, a teraz stopy procentowe i koszty utrzymania ich zjadają. Z kolei wysokie średnie zadłużenie na Lubelszczyźnie czy Warmii pokazuje, że tam po prostu brakuje dobrze płatnej pracy i regularnych dochodów.

A. Żmijewski 25.05.2026 07:32
Tylko oparcie pyr pyr na wypchanej skarpecie gwarantuje że się człowiekowi noga nie powinie i zasadniczo komornika nie spotka pyr pyr pyr

Pawlak (ten z Samych Swoich) 25.05.2026 00:47
Ponad 16 milionów długu wobec sądu? No to pan z warmińsko-mazurskiego może już spać spokojnie. Przy takim długu to nie on ma problem, tylko bank i sąd, które teraz muszą te miliony jakoś odzyskać!

bezrobotny 25.05.2026 00:25
DŁUG ZA DŁUGIEM A ŻADNYCH INWESTYCJI NIE JAK ZWYKLE JAK COŚ trzeba inewstować to nie ma zarabiać na burmistrzostwo zarabiają na tym i tak dalej.

Karol 24.05.2026 23:18
Dobrze, że na Podlasiu i Opolszczyźnie jakoś potrafią żyć skromniej i tak się nie zapożyczają. Można? Można.

Jacek 24.05.2026 19:40
Przeraża mnie ta statystyka dotycząca mężczyzn w wieku 46-55 lat. Z jednej strony to szczyt formy zawodowej, a z drugiej strony – potężny nacisk społeczny i ekonomiczny. Trzeba utrzymać dom, pomóc dzieciom na studiach, często spłacać jeszcze stary kredyt hipoteczny albo leasing na auto do firmy. Wszystko jest na ich głowie, więc biorą kolejne pożyczki i stąd te średnio 25 tysięcy długu na głowę.

pytam 24.05.2026 19:40
A zadłużanie Gryfina przez tercet i zaniechania to co?

Anita 24.05.2026 11:55
Ten facet z 16 milionami długu wobec sądu to musiał nieźle namieszać. Przecież to kwota nie do spłacenia do końca życia!

cóż 24.05.2026 10:59
Fatalnie!

Grzesiek 24.05.2026 10:46
To pokazuje głębszy problem strukturalny. W małych miejscowościach pensje stoją w miejscu, a koszty życia – prąd, opłaty za telewizję, internet czy codzienne zakupy – rosną tak samo jak w Warszawie czy Wrocławiu. Ludzie łatają dziury w budżecie chwilówkami i kredytami gotówkowymi, a potem machina rusza i nie da się jej zatrzymać.

Moniek 24.05.2026 09:46
No i masz babo placek, a raczej chłopie dług... Niemal 12 miliardów złotych? Kosmiczna kasa, skąd ludzie we wsiach mają to w ogóle pooddawać?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama