Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 10 czerwca 2026 13:15
Reklama
Reklama
Reklama

Podwyżki dla pracowników budżetówki. Premier Donald Tusk przyznaje, że 3 procent to za mało

Rząd odsłania karty w sprawie pensji dla sfery budżetowej na 2027 rok. Propozycja 3-procentowej podwyżki budzi jednak spore kontrowersje, a sam premier Donald Tusk otwarcie przyznaje: to wciąż za mało, by rozwiązać problem niskich zarobków w sektorze publicznym. Czy urzędnicy i nauczyciele mają szansę na więcej?
Podwyżki dla pracowników budżetówki. Premier Donald Tusk przyznaje, że 3 procent to za mało
Nauczyciele, urzędnicy, żołnierze i mundurowi – wszyscy oni czekają na ostateczne decyzje w sprawie swoich portfeli na przyszły rok.

Autor: Canva

Źródło: Canva

Planują 3 procent. Taki wzrost płac czeka budżetówkę w 2027 roku. Donald Tusk przyznaje, że to nie rozwiązuje problemu niskich wynagrodzeń w wielu zawodach publicznych.

Rząd przedstawił propozycję wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej na 2027 rok. Zgodnie z przyjętymi założeniami pensje w budżetówce miałyby wzrosnąć o 3 proc. To poziom wyższy od prognozowanej inflacji, która według rządu ma wynieść 2,5 proc.

– To nie wystarcza, wiem o tym – mówił szef rządu, odnosząc się przede wszystkim do sytuacji nauczycieli. 

Premier podkreślał, że wcześniejsze podwyżki dla tej grupy zawodowej były znaczące, ale jego zdaniem wynagrodzenia w oświacie nadal powinny być wyższe.

Z wyrównaniem od 1 stycznia 2027 roku

Propozycja 3-proc. wzrostu płac ma dotyczyć m.in. nauczycieli, urzędników, żołnierzy, funkcjonariuszy oraz pozostałych cywilnych pracowników sfery budżetowej. Podwyżki miałyby zostać wypłacone w ciągu 3 miesięcy od ogłoszenia ustawy budżetowej, z wyrównaniem od 1 stycznia 2027 roku.

Proponowany wskaźnik ma zabezpieczyć pensje przed utratą wartości z powodu inflacji. 

Jednocześnie prognozy zakładają, że w 2027 roku realny wzrost PKB wyniesie 3,1 proc., a nominalne przeciętne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej wzrośnie o 5,6 proc. To oznacza, że płace w budżetówce rosłyby wolniej niż przeciętne wynagrodzenia w gospodarce.

Nadal nie wiadomo, co z wyższym progiem podatkowym

Donald Tusk zwrócił też uwagę na problem progu podatkowego, w który wpada część lepiej zarabiających nauczycieli. Jak mówił, rząd ma analizować możliwe rozwiązania, ale na razie nie przedstawił konkretnych decyzji.

Przedstawiona propozycja podwyżki płac w budżetówce nie jest jeszcze ostateczną decyzją. Teraz trafić ona do Rady Dialogu Społecznego oraz do zaopiniowania przez ogólnokrajowe organizacje związkowe. Można się więc spodziewać, że temat podwyżek dla budżetówki stanie się jednym z ważniejszych punktów sporu między rządem a związkami zawodowymi przy pracach nad budżetem na 2027 rok.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

analizator 10.06.2026 12:30
Sam fakt, że premier mówi „wiem, że to za mało”, pokazuje, jak bardzo budżet jest napięty. Z jednej strony mamy niby wzrost powyżej inflacji (2,5%), ale z drugiej strony sektor prywatny ma rosnąć o ponad 5%. To oznacza, że przepaść między urzędnikiem a pracownikiem korporacji znowu się powiększy. Jeśli nie zrewidują tych progów podatkowych, to te 3% i tak wciągnie fiskus.

za mało 10.06.2026 11:06
Trzy procent? No bez jaj, przecież to przy dzisiejszych cenach starczy na waciki, a nie na godne życie.

Robal 10.06.2026 12:27
Komentarz usunięty : Komentarz usunięty ze względu na prokremlowska propagandę. admin2

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama