Świadkowie rzadko reagują na tego typu incydenty, co tylko potęguje poczucie bezkarności u nieodpowiedzialnych właścicieli. Opisywana sytuacja jasno pokazuje, że problem powraca co roku wraz z nadejściem cieplejszych dni. Poniżej przedstawiamy szczegóły zajścia oraz poruszający list naszej czytelniczki, która zdecydowała się nagłośnić sprawę.
Agresja zamiast refleksji na parkingu przy Biedronce
Całe zdarzenie rozegrało się na popularnym parkingu przy markecie Biedronka „na górce” w Gryfinie. Właściciel niebieskiego samochodu postanowił udać się na zakupy, zostawiając wewnątrz uwięzionego czworonoga. Jak relacjonuje autorka listu, mężczyzny nie było przez około 20 minut. Choć akurat tego dnia temperatura nie była bardzo wysoka, zachowanie to wywołało uzasadniony niepokój przejmującej się losem zwierzęcia kobiety.
Próba cywilizowanej rozmowy i zwrócenia uwagi na niebezpieczeństwo szybko przerodziła się w pokaz agresji. Właściciel psa, zamiast zreflektować się nad swoim zachowaniem, zaatakował zgłaszającą słownie.
"Pan był wobec mnie bardzo agresywny. Powiedział, że to jego sprawa i żebym się odpier...” – relacjonuje roztrzęsiona gryfinianka, która ze względu na zaawansowaną ciążę i obawę o własne bezpieczeństwo oraz dodatkowe emocje zrezygnowała z natychmiastowego wzywania służb ratunkowych na miejsce zdarzenia.
„To nie był pierwszy raz” – przerażający brak empatii i znieczulica
Autorka listu podkreśla, że z tonu i pewności siebie agresywnego mężczyzny można wywnioskować, iż nie była to jego pierwsza tego typu praktyka. Sytuacja może się powtórzyć, a absolutna bezkarność sprawcy budzi głęboki sprzeciw. Dodatkowym, niezwykle smutnym aspektem tej sprawy była reakcja, a właściwie całkowity brak reakcji ze strony osób trzecich.
„Jestem też poirytowana zachowaniem innych ludzi przechodzących, duża znieczulica wobec takiego zachowania. Chciałabym pozostać anonimowa, ale też chciałabym, żeby uświadomić ludziom, do czego może doprowadzić taka sytuacja” – pisze w swoim apelu czytelniczka.
Na szczęście w tym konkretnym przypadku psu nic się nie stało i przeżył tę bezmyślną uwięź. Warto jednak pamiętać, że zbliżają się wakacje i pełen słońca, upalny okres, w którym wnętrze pojazdu potrafi w kilka minut zamienić się w śmiertelną pułapkę, działającą niczym rozgrzany piekarnik.
Przypominamy: Widzisz? Reaguj!
Przypominamy, że w sytuacji realnego zagrożenia życia zwierzęcia, każdy z nas ma prawo, a nawet obowiązek interweniować. Jeśli widzimy psa zamkniętego w rozgrzanym aucie, należy niezwłocznie zaalarmować policję (numer 112). W skrajnych przypadkach, gdy liczą się minuty, a zwierzę wykazuje objawy przegrzania (apatia, ciężki oddech, ślinotok), prawo dopuszcza tzw. stan wyższej konieczności – czyli zbicie szyby w celu ratowania życia czworonoga. Właścicielowi za narażenie zwierzęcia na śmierć lub cierpienie grożą surowe kary wynikające z ustawy o ochronie praw zwierząt.


Napisz komentarz
Komentarze