Droga wojewódzka nr 124, malownicze rejony w okolicach Cedyni i majestatyczny pomnik pod Górą Czcibora. Dla turystów to piękny punkt na mapie historycznej, dla kierowców – przyjemna, prosta trasa. Jednak dzisiejszego dnia ten odcinek stał się sceną dynamicznych działań funkcjonariuszy z gryfińskiej drogówki.
Efekt? Seryjnie wystawiane mandaty. Co ciekawe, Polacy mijali patrol z przepisową prędkością, podczas gdy nasi zachodni sąsiedzi raz po raz oglądali w lusterkach czerwony lizak. Jak się okazuje, nieznajomość lokalnych realiów to jedno, ale prawdziwe zaskoczenie czekało Niemców dopiero w momencie... wypisywania kary.
Polak wie, Niemiec płaci. System wczesnego ostrzegania działa bezbłędnie
Dlaczego pod Górą Czcibora wpadali głównie obywatele Niemiec? Odpowiedź tkwi w drogowej solidarności i technologii. Polscy kierowcy doskonale znają stałe punkty kontrolne gryfińskiej policji. Co więcej, w ruch idą aplikacje typu Yanosik oraz stary, dobry, polski zwyczaj – mruganie długimi światłami przez kierowców nadjeżdżających z naprzeciwka.
Niemieccy kierowcy, przyzwyczajeni do fotoradarów stacjonarnych i zupełnie innej specyfiki kontroli w swoim kraju, jechali „na czuja”. Szeroka, prosta droga DW 124 aż prosiła się o mocniejsze wciśnięcie gazu. Efekt? Przekroczenie prędkości i natychmiastowe zatrzymanie przez niebieski patrol.
Procedura "tu i teraz": Jak polska policja rozlicza obcokrajowców?
Gdy policjant zatrzymuje polskiego kierowcę, procedura jest rutynowa. Kierowca otrzymuje tzw. mandat kredytowany – podpisuje kwitek, dostaje go do ręki i ma 7 dni na wykonanie przelewu bankowego.
W przypadku kierowcy z Niemiec (lub jakiegokolwiek innego obcokrajowca, który nie posiada stałego miejsca zamieszkania lub pobytu na terenie RP) przepisy w Polsce są bezwzględne. Tutaj stosuje się procedurę mandatu gotówkowego, która w praktyce oznacza jedno: płatność natychmiastową.
Zasada jest prosta: Obcokrajowiec nie może odjechać z miejsca kontroli, dopóki nie ureguluje kary finansowej.
Oto jak wygląda to w praktyce:
- Terminal płatniczy w radiowozie: Na szczęście dla niemieckich kierowców żyjemy w XXI wieku. Większość radiowozów gryfińskiej drogówki wyposażona jest w terminale. Niemiec może zapłacić mandat na miejscu kartą płatniczą lub kredytową (w złotówkach).
- Gotówka: Jeśli karta nie działa, alternatywą jest płatność gotówką – ale uwaga, polska policja przyjmuje wyłącznie polskie złote (PLN), a nie euro.
- Co jeśli kierowca nie ma pieniędzy? Tu zaczynają się prawdziwe schody. W przypadku odmowy przyjęcia mandatu lub braku możliwości uiszczenia opłaty na miejscu, policja ma prawo zatrzymać kierowcę i doprowadzić go do najbliższego sądu rejonowego w trybie przyspieszonym. W tym czasie pojazd może trafić na parking strzeżony na koszt właściciela.
Dlaczego prawo traktuje obcokrajowców inaczej?
Ta z pozoru rygorystyczna procedura to czysta pragmatyka. Ściąganie mandatów z zagranicy – mimo unijnych dyrektyw i transgranicznej wymiany informacji – wciąż jest procesem długim, skomplikowanym i drogim. Państwo polskie zabezpiecza się więc przed sytuacją, w której zagraniczny kierowca po powrocie do Berlina czy Szczecinka po prostu zignorowałby polski blankiet.
Dzisiejsza akcja pod Górą Czcibora była dla wielu naszych sąsiadów kosztowną lekcją geografii i polskiego prawa o ruchu drogowym. Wniosek na przyszłość? Noga z gazu – zwłaszcza tam, gdzie historia spotyka się z czujnym okiem gryfińskiej drogówki.


Napisz komentarz
Komentarze