Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 29 lipca 2026 14:02
Reklama
Reklama
Reklama

Zbiórka dla chorej uczennicy trafiła do śledczych: Gdzie przez 7 miesięcy były pieniądze ze szkoły

Pokazy, mecze i setki otwartych serc – akcja „Gramy dla Marysi” miała uratować chore dziecko. Zamiast tego ponad 18 tysięcy złotych utknęło na ponad siedem miesięcy w metalowej szafie w dyrektorskim gabinecie. Jak to możliwe, że pieniądze wpłacono na konto fundacji dopiero po kontroli urzędników i interwencji prokuratury? Sprawdzamy szczegóły bulwersującej sprawy dotyzacej szkoły.
Zbiórka dla chorej uczennicy trafiła do śledczych: Gdzie przez 7 miesięcy były pieniądze ze szkoły
Podczas gdy mama walczącej z nowotworem Marysi czekała na wsparcie w leczeniu córki, w szkole przekonywano, że zebrane fundusze dawno zostały przekazane. Kontrola urzędu miasta ujawniła jednak coś zupełnie innego. Obywatelskie śledztwo, fałszywe dokumenty i interwencja policji

Źródło: supertydzien.pl

Kilkanaście tysięcy złotych zebranych dla chorej Marysi ponad 7 miesięcy przeleżało w szkolnej szafie. Dlaczego? Sprawą zajmują się śledczy.

Podczas szkolnej akcji charytatywnej „Gramy dla Marysi” udało się zebrać ponad 18 tys. zł. Pieniądze nie trafiły na konto fundacji przez ponad 7 miesięcy. Tymczasem miały pomóc chorej na raka uczennicy Szkoły Podstawowej nr 8 w Chełmie

W tym czasie były przechowywane w metalowej szafie w szkole – wynika z doraźnej kontroli przeprowadzonej przez Urząd Miasta. Sprawą zajmują się już policja i prokuratura.

Jako pierwszy wątpliwości wokół rozliczenia zbiórki opisał „Super Tydzień Chełmski”. Informował, że Stowarzyszenie Załoga Ósemki, działające przy szkole i zaangażowane w akcję, nie otrzymało dokumentu potwierdzającego, kiedy, komu i w jaki sposób przekazano środki zebrane do puszek.

Akcja była duża i publiczna

Akcja „Gramy dla Marysi” odbyła się 14 listopada 2025 roku. Zorganizowano turniej piłki nożnej, pokazy, kiermasz i zbiórkę do puszek. Wydarzenie było transmitowane na żywo przez Telewizję Republika.

Według dokumentów przedstawionych przez stowarzyszenie po zakończeniu zbiórki pieniądze miały zostać przeliczone przez komisję, przekazane dyrektorce szkoły i umieszczone w szkolnej szafie pancernej. Później stowarzyszenie zaczęło domagać się potwierdzenia, że środki faktycznie trafiły na cel zbiórki.

29 maja 2026 roku dyrektorka szkoły Beata Tomaszczuk wystawiła zaświadczenie, w którym wskazano, że środki pozyskane z akcji zostały w całości przekazane na rzecz chorej uczennicy jako wkład stowarzyszenia. W dokumencie nie podano jednak kwoty, daty przekazania pieniędzy ani informacji, czy trafiły do rodziny, czy na konto fundacji.

Kontrola: pieniądze leżały w szafie

Po nagłośnieniu sprawy i wniosku stowarzyszenia miasto przeprowadziło kontrolę w szkole. Jej ustalenia są jednoznaczne – podczas akcji zebrano 18 160,98 zł. Pieniądze zostały przeliczone 18 listopada 2025 roku. Zgodnie z zarządzeniem dyrektorki miały zostać wpłacone na konto Fundacji Na Ratunek następnego dnia, czyli 19 listopada. Do wpłaty wtedy nie doszło. 

Z protokołu kontroli wynika, że podjęto próbę przekazania pieniędzy w banku, ale zakończyła się ona niepowodzeniem. Po powrocie do szkoły gotówka ponownie trafiła do metalowej szafy. Tam leżała do czerwca 2026 roku.

Urząd Miasta Chełm potwierdził, że pieniądze były przechowywane w szafie przez ponad 7 miesięcy, mimo że zarządzenie nakazywało ich przekazanie fundacji już w listopadzie.

Zaświadczenie było niezgodne z faktami

Najpoważniejsze ustalenie dotyczy zaświadczenia wystawionego przez dyrektorkę 29 maja 2026 roku. Miasto stwierdziło, że dokument mówiący o przekazaniu pieniędzy był niezgodny ze stanem faktycznym.

Sprawa wróciła pod koniec czerwca podczas rady pedagogicznej. Gdy jeden z jej członków zapytał o przekazanie pieniędzy, dyrektorka miała przeszukać metalową szafę. Z protokołu kontroli wynika, że znaleziono w niej paczkę gotówki oraz protokół przeliczenia z listopada.

Dopiero 30 czerwca 2026 roku pieniądze wpłacono na konto fundacji. Ostatecznie przekazano 18 176,01 zł. Różnica 15,03 zł względem listopadowego protokołu miała wynikać z błędu ręcznego przeliczenia.

Mama Marysi czekała na wpływ

Wcześniej „Super Tydzień Chełmski” dotarł do oświadczenia mamy Marysi z 1 lipca 2026 roku. Kobieta wskazała, że środki zebrane podczas listopadowego turnieju nie wpłynęły na imienne konto jej córki prowadzone przez fundację.

Jednocześnie poinformowała, że 30 czerwca otrzymała od dyrektorki szkoły sms z potwierdzeniem wpłaty kwoty 18 176,01 zł na rachunek fundacji. Oznaczało to, że przelew miał zostać wykonany dopiero ponad 7 miesięcy po zbiórce i już po interwencjach stowarzyszenia.

Miasto zawiadomiło śledczych

Stowarzyszenie zawiadomiło Prokuraturę Rejonową w Chełmie. Sprawa została zarejestrowana w kierunku czynu dotyczącego przywłaszczenia powierzonego mienia. Prokuratura zastrzegała wtedy, że nie oznacza to stwierdzenia przestępstwa ani przedstawienia komukolwiek zarzutów.

Teraz zawiadomienie do organów ścigania złożyło również miasto. Urząd przekazał dokumentację zgromadzoną podczas kontroli.

Redakcja wystąpiła do miasta z pytaniami, czy wobec dyrektorki SP 8 oraz innych osób zaangażowanych w przechowywanie, dokumentowanie i przekazywanie pieniędzy wyciągnięto konsekwencje służbowe lub dyscyplinarne. Sprawa jest rozwojowa.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

ech 29.07.2026 13:01
Najbardziej w tej sytuacji żal rodziców tej małej Marysi. W chorobie nowotworowej każdy dzień i każda złotówka na leczenie czy leki mają ogromne znaczenie. Stowarzyszenie "Załoga Ósemki" zrobiło świetną robotę organizując akcję, a potem przytomnie drążyło temat, bo widocznie coś im nie pasowało w braku potwierdzeń. Gdyby nie ich nieustępliwość i dociekliwość dziennikarzy, te pieniądze mogłyby leżeć w szafie do dzisiaj. Sprawa bezwzględnie wymaga wyjaśnienia przez organa ścigania.

LU CYFER 13*52 676 29.07.2026 12:49
może czekała że wyzdrowieje ha ha ah zrobiła to dla budzetu polinu bo licznik balcerka nie wytrzymał tepa zadłużania tego burdelu ah aha ah

kasa zapomogowa? 29.07.2026 12:13
Siedem miesięcy... Ciekawie, ile razy w tym czasie szafa była otwierana i czy ktoś nie miał z tego darmowej pożyczki.

nauczycielka 29.07.2026 12:11
Przecież procedura po takiej zbiórce publicznej jest prosta jak drut: komisja przelicza, sporządza protokół i od razu robi się przelew na konto fundacji. Tłumaczenie, że "próba wpłaty się nie powiodła" i przez to 18 tysięcy w gotówce przeleżało 7 miesięcy w metalowej szafie, jest kompletnie nieprzekonujące. Co więcej, wydanie zaświadczenia w maju, że pieniądze zostały przekazane, podczas gdy leżały w szkole, to już ewidentne poświadczenie nieprawdy. Dobrze, że miasto i prokuratura się tym zajęły.

Mateusz 29.07.2026 11:54
Brak słów! Żeby pieniądze dla chorego dziecka trzymać w szafie przez pół roku?! Ktoś tu powinien ponieść surowe konsekwencje.

hmm... 29.07.2026 11:52
Myślałem że znowu Kołbacz...

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama