Pomorze Zachodnie ma swojego wielkiego bohatera. Po morderczym wysiłku i walce z żywiołem Bartłomiej Kubkowski dopiął swego i przepłynął Morze Bałtyckie. Finał tego spektakularnego wyczynu rozegrał się na plaży w Dziwnowie, która stała się świadkiem wydarzenia przechodzącego do historii naszego regionu.
Do pięciu razy sztuka – lekcja prawdziwej determinacji
Gdy po czterech poprzednich próbach zmagania z falami i prądami morskimi trzeba było przerwać, niewielu wierzyło, że podejmie kolejną walkę. Dla Kubkowskiego nieudane podejścia nie były jednak porażką, lecz lekcją i paliwem do dalszego działania. Za piątym razem udowodnił, co oznacza prawdziwa konsekwencja w dążeniu do celu. Przezwyciężył skrajne wyczerpanie, hipotermię oraz własne słabości, pokazując mieszkańcom całego regionu, że nie ma rzeczy niemożliwych.
Nie dla sławy i rekordów, lecz w szczytnym celu
Co najważniejsze, w tym gigantycznym wyzwaniu nie chodziło o bicie sportowych rekordów czy nagłówki w gazetach. Od pierwszego do ostatniego metra Bartkowi przyświecała misja pomocy potrzebującym. Pływak pokonał Bałtyk w szczytnym celu – w ramach wyzwania zbierane są pieniądze na wsparcie dzieci walczących z chorobami nowotworowymi. Każdy przepłynięty kilometr i każda godzina spędzona w zimnej wodzie były dedykowane małym wojownikom.
Dziwnów i Pomorze Zachodnie durne z bohatera
Meta w Dziwnowie przyciągnęła tłumy mieszkańców, turystów oraz kibiców z całego Pomorza Zachodniego, którzy gorącym owacyjnym przyjęciem powitali wycieńczonego, ale promieniejącego szczęściem pływaka. Dziwnów po raz kolejny udowodnił, że potrafi być sercem wielkich sportowych i charytatywnych emocji.
Zbiórka na rzecz małych pacjentów wciąż trwa. Każdy z nas może dołożyć swoją cegiełkę i uczcić ten historyczny sukces, wpłacając choćby symboliczną kwotę na oficjalne konto akcji. Pokazawszy niezłomność na morzu, Bartek dał nam impuls – teraz kolej na nasz ruch na lądzie.


Napisz komentarz
Komentarze