Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
sobota, 7 listopada 2026 14:38
Reklama
Reklama
Reklama

Nowy system ostrzegania za 100 mln zł. Polacy mają dość powiadomień i żądają opcji ich zablokowania

Brak opóźnień, praca bez połączenia internetowego i natychmiastowy sygnał w strefie zagrożenia – MSWiA zapowiada wdrożenie technologii Cell Broadcast do 2027 roku. Choć nowa infrastruktura kosztować będzie 100 mln zł i usprawni zarządzanie kryzysowe, kluczowym wyzwaniem pozostaje odzyskanie zaufania odbiorców. Wyjaśniamy, czym różni się ten system od dotychczasowych SMS-ów RCB.
Nowy system ostrzegania za 100 mln zł. Polacy mają dość powiadomień i żądają opcji ich zablokowania
Zamiast budzić czujność, zaczynają działać jak szum w tle. Eksperci ds. bezpieczeństwa oraz psycholodzy przestrzegają przed efektem znieczulenia na ciągłe powiadomienia wysyłane przez państwo.

Źródło: ChatGPT

Ostrzeżenie ma dotrzeć na telefon natychmiast. MSWiA wyda na nowy system blisko 100 mln zł. Tyle że coraz więcej osób mówi: mamy już dość ciągłych alarmów.

„Bez aplikacji. Bez czekania” – tak MSWiA zapowiada wdrożenie w Polsce technologii Cell Broadcast. Nowy system ma błyskawicznie ostrzegać osoby znajdujące się na obszarze zagrożenia. Nie trzeba będzie instalować żadnego programu ani czekać na SMS.

Państwo zamierza przeznaczyć na jego uruchomienie blisko 100 mln zł. Pełne wdrożenie zaplanowano na drugą połowę 2027 roku.

Odbiorcy alarmów tracą cierpliwość

Tyle że pod informacją MSWiA w sieci szybko pojawiły się komentarze pokazujące zupełnie inny problem.

„Jeżeli będzie działać tak jak dotychczasowe alerty RCB, to ja proszę o opcję »zablokuj«. Dajcie ludziom żyć normalnie” – napisał jeden z internautów.

Inni idą znacznie dalej. Pojawiają się wpisy o „zastraszaniu społeczeństwa”, wywoływaniu paniki czy nawet próbie przejmowania kontroli nad urządzeniami.

Te ostatnie twierdzenia nie opisują jednak sposobu działania Cell Broadcast. System nie przejmuje telefonu ani dostępu do znajdujących się w nim danych. Komunikat jest nadawany przez stacje bazowe do urządzeń znajdujących się na określonym obszarze.

Alarm może stać się tłem

Internetowe komentarze nie są badaniem opinii publicznej. Trudno więc na ich podstawie twierdzić, że Polacy masowo sprzeciwiają się nowemu rozwiązaniu. Problem, który za nimi stoi, jest jednak realny.

Pokazały to ostatnie miesiące na wschodzie Polski.

Mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia otrzymywali serię alertów RCB związanych z rosyjskimi atakami na Ukrainę i potencjalnym zagrożeniem dla polskiej przestrzeni powietrznej. Wiadomości przychodziły również nocą i nad ranem. Radio ZET opisywało mieszkańca Lublina, który przyznał, że jeden z kolejnych alertów po prostu zignorował.

I właśnie tego najbardziej obawiają się eksperci.

– Jeśli mamy tego dużo, może to osłabiać naszą czujność. Ludzie zaczynają to traktować jako element krajobrazu, swoiste tło codzienności – mówi Radiu ZET dr Konrad Maj, psycholog z Uniwersytetu SWPS.

Ostrzeżenie czy już alarm?

Podobnie problem widzi Sergiusz Parszowski, ekspert ds. bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego. Jego zdaniem zbyt częste i podobnie brzmiące alerty RCB mogą sprawić, że odbiorcy zaczną je ignorować.

Kluczowe może być więc wyraźne rozróżnienie między zwykłą informacją, ostrzeżeniem o możliwym niebezpieczeństwie oraz alarmem wymagającym natychmiastowego działania.

Bo jeśli telefon kilka razy ostrzeże przed sytuacją, która z punktu widzenia odbiorcy nie przyniesie żadnych konsekwencji, przy kolejnym sygnale może on już nawet nie wstać z łóżka.

100 mln zł na system szybszy od SMS-a

Technologicznie Cell Broadcast ma być dużym krokiem naprzód. Obecny alert RCB wykorzystuje SMS-y. Nowe rozwiązanie pozwoli wysłać jeden komunikat za pośrednictwem sieci komórkowej do urządzeń znajdujących się w określonej strefie.

To ważne zwłaszcza podczas dużych katastrof i kryzysów, gdy sieć może być przeciążona. MSWiA chce, aby system działał w sieciach 4G i 5G. Za jego budowę odpowiadać mają wspólnie resort, RCB, UKE oraz najwięksi operatorzy komórkowi.

Cell Broadcast nie zastąpi przy tym wszystkich dotychczasowych metod. Ma być częścią większego systemu obejmującego m.in. syreny, Alert RCB oraz specjalne aplikacje.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

spec 07.11.2026 14:33
Sam koncept technologii Cell Broadcast jest bardzo dobry, bo tradycyjne SMS-y przy zatorach w sieciach po prostu nie dochodzą na czas. Ale problem leży w ludziach, którzy tym zarządzają. Jak będziemy dostawać ostrzeżenia krytyczne o byle opadach deszczu, to przy realnym zagrożeniu nikt nawet nie spojrzy na ekran, tylko od razu skasuje komunikat.

pesymista 07.11.2026 14:28
Znowu wydadzą miliony, a efekt będzie taki, że syrena w telefonie obudzi mnie o 3 w nocy, bo sto kilometrów dalej mocniej wieje.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: liczman Treść komentarza: Skala przedawnień (ponad 330 tys. spraw rocznie) pokazuje, że obecny system jest całkowicie niewydolny proceduralnie. Jednak rozwiązaniem nie powinno być nakładanie domyślnej kary finansowej na właściciela bez wyroku sądowego. Lepiej byłoby wprowadzić obowiązkowe oświadczenia przy rejestracji pojazdów służbowych lub powiązać bazę CEPiK z profilem zaufanym, by wezwania trafiały natychmiast na konto Obywatel.gov.pl. Data dodania komentarza: 7.11.2026, 14:33 Źródło komentarza: Rewolucja w mandatach z fotoradarów. Zapłacisz za cudzy błąd jako właściciel auta Autor komentarza: spec Treść komentarza: Sam koncept technologii Cell Broadcast jest bardzo dobry, bo tradycyjne SMS-y przy zatorach w sieciach po prostu nie dochodzą na czas. Ale problem leży w ludziach, którzy tym zarządzają. Jak będziemy dostawać ostrzeżenia krytyczne o byle opadach deszczu, to przy realnym zagrożeniu nikt nawet nie spojrzy na ekran, tylko od razu skasuje komunikat. Data dodania komentarza: 7.11.2026, 14:33 Źródło komentarza: Nowy system ostrzegania za 100 mln zł. Polacy mają dość powiadomień i żądają opcji ich zablokowania Autor komentarza: matka Treść komentarza: Bardzo podoba mi się akcent położony na edukację cyfrową w szkołach, bo sam zakaz to za mało. Statystyki NASK pokazujące prawie 5 godzin dziennie przed ekranem w dni powszednie są zatrważające. Szkoły muszą uczyć higieny cyfrowej i rozpoznawania dezinformacji, a nie tylko obsługi prostych programów. Jeśli ten projekt rzeczywiście połączy weryfikację z realną wiedzą o cyberprzemocy i uzależnieniach, to ma szansę przynieść długofalowe efekty. Data dodania komentarza: 7.11.2026, 14:31 Źródło komentarza: Koniec z kontem na FB i TikToku bez weryfikacji? Rząd szykuje zakaz dla dzieci poniżej 15 lat Autor komentarza: pesymista Treść komentarza: Znowu wydadzą miliony, a efekt będzie taki, że syrena w telefonie obudzi mnie o 3 w nocy, bo sto kilometrów dalej mocniej wieje. Data dodania komentarza: 7.11.2026, 14:28 Źródło komentarza: Nowy system ostrzegania za 100 mln zł. Polacy mają dość powiadomień i żądają opcji ich zablokowania
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama