Pellet miał być wygodnym i bardziej ekologicznym sposobem ogrzewania domu. Dziś jego użytkownicy płacą ponad 2 tys. zł za tonę. RPO pyta rząd o wsparcie finansowe.
Zmiana narracji
Najpierw państwo zachęcało Polaków do wymiany starych pieców i dopłacało do nowych źródeł ogrzewania. Teraz część właścicieli kotłów na pellet znalazła się w trudnej sytuacji. Paliwo mocno podrożało, a przed sezonem grzewczym zakup zapasu oznacza wydatek liczony w tysiącach złotych.
Sprawą zajęła się rzeczniczka praw obywatelskich Sylwia Gregorczyk-Abram. Zwróciła się do Ministerstwa Klimatu i Środowiska z pytaniem, czy rząd rozważa pomoc dla gospodarstw domowych ogrzewających domy pelletem.
Ponad 2300 zł za tonę
Najnowsze dane pokazują skalę problemu. 26 października mediana cen pelletu w monitorowanych sklepach wynosiła 2323 zł za tonę. Najtańsze oferty schodziły poniżej 1800 zł, ale za najdroższe trzeba było zapłacić nawet 3000 zł. Jeszcze pod koniec września indeks PelletAlert pokazywał, że pellet był droższy aż o 78,3 proc. niż rok wcześniej.
Przy cenie 2323 zł zakup trzech ton oznacza wydatek prawie 7 tys. zł. Cztery tony to ponad 9,2 tys. zł, a pięć – ponad 11,6 tys. zł. Do tego w części przypadków dochodzą koszty transportu.
RPO zwraca uwagę na jeszcze jeden problem. Wysokie ceny utrzymywały się również wiosną i latem, a więc w okresie, w którym właściciele domów mogli próbować zgromadzić zapasy przed zimą.
Tysiące gospodarstw korzysta z takich kotłów
Problem nie dotyczy niewielkiej grupy. Według UOKiK z kotłów na pellet korzysta obecnie około 450 tys. gospodarstw domowych. To o ponad 90 tys. więcej niż w 2023 roku.
Popularność tego sposobu ogrzewania napędzały również publiczne programy wsparcia. W 2025 roku około 77 proc. wniosków o dofinansowanie wymiany źródła ciepła w programie Czyste Powietrze dotyczyło kotłów na pellet i drewno.
I właśnie ten argument mocno wybrzmiewa w interwencji RPO. Bo część obywateli zdecydowała się na zmianę sposobu ogrzewania w ramach polityki wspierającej bardziej ekologiczne rozwiązania. Teraz musi mierzyć się ze znacznie wyższymi kosztami paliwa.
UOKiK sprawdził ceny. To nie zmowa
Przyczynom podwyżek przyjrzał się wcześniej Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Nie znalazł dowodów na zmowę cenową czy inne praktyki ograniczające konkurencję.
Problem jest bardziej fundamentalny: gwałtownie zwiększył się popyt, a krajowa produkcja za nim nie nadąża. Wysokiej jakości pellet powstaje przede wszystkim z trocin i innych pozostałości po obróbce drewna. Tymczasem dostępność tego surowca jest ograniczona.
UOKiK ostrzegał już w sierpniu, że problemy mogą wystąpić również w sezonie grzewczym 2026/2027. Urząd wskazywał jednocześnie, że narzędzia pozwalające ograniczyć skutki wysokich cen znajdują się w rękach rządu.
Będą dopłaty do pelletu?
W tej sytuacji RPO zapytała Ministerstwo Klimatu i Środowiska wprost, czy rozważa formy wsparcia dla gospodarstw domowych, dla których pellet jest głównym źródłem ogrzewania. A jeśli tak, to jakie.
Rzeczniczka poprosiła, żeby odpowiedź została przygotowana w porozumieniu z ministrem energii. Zwróciła też uwagę, że wcześniejsze odpowiedzi rządu na interpelacje dotyczące drożejącego pelletu nie odnosiły się bezpośrednio do kwestii finansowej pomocy dla gospodarstw domowych.
Na teraz nie ma jeszcze decyzji o nowym dodatku ani dopłacie do pelletu. Nie ma też ustalonej wysokości świadczenia, kryterium dochodowego czy terminu składania wniosków. Jest natomiast oficjalna interwencja RPO i pytanie skierowane do rządu.
Do sprawy będziemy wracali.


Napisz komentarz
Komentarze