Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 października 2026 10:54
Reklama
Reklama
Reklama

Awantura w pociągu z udziałem dyrektora PKP. 400 pasażerów wstrzymanych, kierownik w szpitalu

Czy w PKP Intercity panuje „kultura strachu”? Awantura na trasie Pendolino zakończyła się przyjazdem karetki, policji oraz paraliżem podróży dla ponad 400 pasażerów. Sprawdź, dlaczego rutynowa kontrola wywołała potężną burzę związkową i zainteresowała nawet posłów.
Awantura w pociągu z udziałem dyrektora PKP. 400 pasażerów wstrzymanych, kierownik w szpitalu
Niewinna uwaga o braku filiżanek uruchomiła lawinę zdarzeń, która zatrzymała pociąg.

Źródło: ChatGPT

Awantura w Pendolino zakończyła się w Opolu. W centrum konfliktu znalazł się jeden z dyrektorów PKP Intercity. Związkowcy domagają się dokładnego wyjaśnienia sprawy.

Jaki był początek?

Zaczęło się od problemów podczas obsługi pasażerów pierwszej klasy. Skończyło interwencją ratowników, przerwaniem podróży Pendolino i sporem o to, co naprawdę wydarzyło się między kierownikiem pociągu a jednym z dyrektorów PKP Intercity.

Do zdarzenia doszło 20 października w pociągu EIP jadącym z Warszawy do Wrocławia. Jednym z pasażerów był dyrektor wykonawczy PKP Intercity.

Filiżanki, kabina maszynisty i narastający konflikt

Według relacji opisywanych przez media jednym z pierwszych punktów zapalnych była obsługa gastronomiczna. W pierwszej klasie miało zabraknąć filiżanek. Pracownik WARS miał poinformować, że dokończy serwis po przyniesieniu naczyń.

Na tym jednak sprawa się nie skończyła. Znacznie poważniejszy okazał się wątek wejścia konduktorki do kabiny maszynisty podczas jazdy. Miała przekazać maszyniście napój. Według relacji kierownika pociągu zrobiła to na jego polecenie.

PKP Intercity wskazuje właśnie obecność osoby nieuprawnionej w kabinie maszynisty jako przyczynę interwencji dyrektora. Następnie doszło do rozmowy dyrektora z kierownikiem pociągu.

I właśnie przebieg tej rozmowy jest teraz najważniejszym punktem sporu. Kierownik mówi o naruszeniu nietykalności. PKP Intercity odpowiada, że monitoring tego nie potwierdza

Według relacji kierownika dyrektor miał zachowywać się wobec niego agresywnie, a kiedy pracownik chciał opuścić przedział służbowy, miał wepchnąć go z powrotem. 

PKP Intercity zabezpieczyło monitoring z pociągu i poinformowało, że jego dotychczasowa analiza nie potwierdza zarzutu naruszenia nietykalności cielesnej kierownika przez dyrektora.

Spółka prowadzi wewnętrzne postępowanie wyjaśniające. Ma ono obejmować wszystkich uczestników zdarzenia, niezależnie od zajmowanego przez nich stanowiska.

Pendolino stanęło. Około 400 pasażerów musiało zmienić pociąg

Konflikt miał bardzo konkretne konsekwencje dla podróżnych. Kierownik pociągu źle się poczuł. W Opolu interweniował zespół ratownictwa medycznego. Mężczyzna został przewieziony do szpitala.

Skład nie kontynuował już kursu do Wrocławia. W efekcie około 400 podróżnych musiało skorzystać z innych pociągów.

Na miejscu interweniowała również policja. Na obecnym etapie brak jednak oficjalnej informacji, która pozwalałaby stwierdzić, że dyrektorowi przedstawiono zarzuty albo że policja potwierdziła wersję mówiącą o naruszeniu nietykalności kierownika.

Związkowcy: „Nie ma naszej zgody na kulturę strachu”

Sprawa wywołała reakcję związków zawodowych. Organizacja Zakładowa NSZZ „Solidarność” PKP Intercity – Zakład Północny w Gdyni chce dokładnego wyjaśnienia okoliczności incydentu i konsekwencji, jeśli zarzuty wobec dyrektora zostaną potwierdzone.

Związkowcy podnoszą przy tym szerszy problem. Twierdzą, że docierają do nich sygnały mogące wskazywać na inne podobne sytuacje w spółce i oczekują ich zweryfikowania.

„Nie ma naszej zgody na kulturę strachu, milczenia” – podkreślają.

Sprawa wyszła już poza samą kolej. Poseł Michał Moskal skierował pytania m.in. do władz PKP Intercity, Ministerstwa Infrastruktury i Państwowej Inspekcji Pracy. Ostateczna ocena tego, co wydarzyło się w Pendolino, wymaga zakończenia postępowań i analizy zabezpieczonych materiałów. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

związkowiec 27.10.2026 10:37
Dobrze, że związkowcy z Solidarności podnieśli ten temat i to zacytowali: „kultura strachu”. Często w dużych spółkach skarbu państwa kadra zarządzająca myśli, że stoi ponad wszelkimi zasadami. Fakt, że sprawą zajął się już poseł i PIP daje nadzieję, że monitoring nie zapodzieje się "przypadkowo" w trakcie wewnętrznego postępowania.

klasyk 27.10.2026 10:33
400 osób spóźnionych do pracy i domu, bo panowie na stanowiskach nie potrafili ze sobą normalnie porozmawiać. Klasyk.

hmm... 27.10.2026 10:18
Najbardziej uderza mnie w tym wszystkim podejście do procedur bezpieczeństwa. Z jednej strony rozumiem, że nikt postronny nie powinien wchodzić do kabiny maszynisty. Ale jeśli kierownik pociągu wydaje polecenie konduktorce, żeby przyniosła napój, to reakcja dyrektora – o ile faktycznie doszło do szarpaniny – była kompletnie nieproporcjonalna. Rozwiązywanie takich sporów na oczach pasażerów i rozwalanie rozkładu dla 400 osób to skrajna nieodpowiedzialność.

normalnie dramat 27.10.2026 09:54
No tak, klient w pierwszej klasie nie dostał kawki w ceramice i od razu cała linia sparaliżowana... Normalnie dramat.

Miś 27.10.2026 09:53
Klienci w krawatach są mniej awanturujący się.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama