Sprawa cmentarza wojennego w Mieszkowicach budzi ogromne emocje. Z jednej strony mamy piękną, społeczną inicjatywę upamiętnienia poległych żołnierzy, a z drugiej – gorzkie rozczarowanie stanem, w jakim znajdują się ich mogiły. Choć mieszkańcy chętnie odpowiedzieli na apel i przynieśli znicze, na miejscu zastali widok, który trudno nazwać wyrazem szacunku ze strony władz gminy.
Pamięć i wdzięczność mieszkańców
W przededniu Dnia Wszystkich Świętych szczególną uwagę kierujemy w stronę tych, którzy oddali życie za wolną Ojczyznę. Z myślą o bohaterach zorganizowano akcję zbierania zniczy, której inicjatorem jest Krzysztof Brzozowski. Do tej szlachetnej inicjatywy włączyły się również Towarzystwo Miłośników Ziemi Mieszkowickiej, Muzeum Pamiątek Wojsk Inżynieryjnych w Gozdowicach oraz Gmina Mieszkowice.
Mieszkańcy mogli wspierać akcję, przynosząc znicze do piątku, 30 października 2026 roku, bezpośrednio do Urzędu Miejskiego w Mieszkowicach. Każda przyniesiona lampka to nie tylko symboliczny ogień, ale przede wszystkim dowód pamięci, szacunku i wdzięczności wobec żołnierzy 1 Armii Wojska Polskiego.
Zamiast powagi – widok zaniedbania
Niestety, szlachetnemu gestowi społeczników towarzyszy gorzka rzeczywistość. Gdy przyszło do złożenia zniczy na cmentarzu wojennym, okazało się, że stan mogił pozostawia wiele do życzenia. Miejsce, które w tym szczególnym okresie powinno być przygotowane i godnie reprezentować pamięć o poległych, wygląda na zaniedbane.
Mieszkańcy doskonale pamiętają, że w poprzednich latach kwatery wojenne zawsze były skrupulatnie wysprzątane, a krzyże grunwaldzkie odnowione i odmalowane. Dziś rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej – z betonowych krzyży płatami odchodzi farba, a otoczenie grobów sprawia wrażenie porzuconego.
Gdzie leży odpowiedzialność?
Za należyte utrzymanie i stan techniczny cmentarza wojennego odpowiadają władze samorządowe z burmistrzem Krzysztofem Tkaczem na czele. To na gminie spoczywa obowiązek dbania o to, by miejsca spoczynku bohaterów narodowych nie niszczały.
Obecna sytuacja ukazuje smutny kontrast. Z jednej strony mamy lokalną społeczność, organizatorów i mieszkańców, którzy poświęcają swój czas i prywatne środki, by pielęgnować pamięć o poległych. Z drugiej strony stoją lokalne władze, które nie wywiązały się ze swoich podstawowych obowiązków związanych z właściwym dbałością o miejsce pamięci.
Czy burmistrz i podległe mu służby zdążą wyciągnąć wnioski z tej lekcji szacunku do historii? Mieszkańcy nie mają wątpliwości – bohaterom należy się godna pamięć nie tylko od święta, ale i w codziennych działaniach samorządu.


Napisz komentarz
Komentarze