Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 17 maja 2026 18:31
Reklama

Flisacy wpadli na kilka godzin

Kiedy w piątkowe południe przybyłam na gryfińskie nabrzeże, niewielka grupa ludzi oczekiwała przypłynięcia flisaczej braci. Nagle na rzece zaroiło się od pływających jednostek towarzyszących flisakom. Zrobiło się światowo i romantycznie, jakby czas cofnął się o wiele, wiele lat.
Flisacy wpadli na kilka godzin

- Teraz możemy się zatrzymać w Gryfinie. Kiedyś tylko mijaliśmy to miasto i płynęliśmy dalej. Przygotowania do wyprawy trwają jakiś czas, a budowa tratwy zajmuje nam około pięciu dni. Moja załoga jest 6-osobowa. Reszta to goście. Atmosfera jest wspaniała. To piękna pasja. Łączy nas miłość i coś niepowtarzalnego – powiedział nam retman Mieczysław Łabęcki.

 
Podobnego zdania jest również jeden z pasjonatów wodnych wycieczek.
– To jest coś wspaniałego, tak płynąć wodą świtem i nocą. Kontakt z przyrodą to jest coś, co trudno opisać. Trzeba to przeżyć. Ja obserwuję świat nie tylko wzrokiem. Czuję go również zapachem. Każde miasto, każda mijana wioska inaczej pachnie. W tym roku kolejny raz ze swoimi wikingami wybieram się do Wolina – opowiada Zygmunt Piekarek z Opola.  
 
Romantyczna dusza odezwała się również w burmistrzu Henryku Piłacie, który przez posiedział trochę na  tratwie i posłuchał jak bardzo wszystkim podoba się nabrzeże. Wraz z flisakami przypłynęła młodzież oraz wiceprezes Ligi Morskiej i Rzecznej  Elżbieta Marszałek - duszą i sercem patronująca od dziewiętnastu lat rzecznym wodniakom.    
 
Była króciutka część oficjalna, po której zamiast tradycyjnej  grochówki, żołnierze z XII Dywizji   Zmechanizowanej przygotowali schabowe. Po godz. 16  flisacy odpłynęli do Szczecina i tam się rozstaną, żeby znowu spotkać się za rok.

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama