Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 30 marca 2026 05:37
Reklama
Reklama

Flisacy wpadli na kilka godzin

Kiedy w piątkowe południe przybyłam na gryfińskie nabrzeże, niewielka grupa ludzi oczekiwała przypłynięcia flisaczej braci. Nagle na rzece zaroiło się od pływających jednostek towarzyszących flisakom. Zrobiło się światowo i romantycznie, jakby czas cofnął się o wiele, wiele lat.
Flisacy wpadli na kilka godzin

- Teraz możemy się zatrzymać w Gryfinie. Kiedyś tylko mijaliśmy to miasto i płynęliśmy dalej. Przygotowania do wyprawy trwają jakiś czas, a budowa tratwy zajmuje nam około pięciu dni. Moja załoga jest 6-osobowa. Reszta to goście. Atmosfera jest wspaniała. To piękna pasja. Łączy nas miłość i coś niepowtarzalnego – powiedział nam retman Mieczysław Łabęcki.

 
Podobnego zdania jest również jeden z pasjonatów wodnych wycieczek.
– To jest coś wspaniałego, tak płynąć wodą świtem i nocą. Kontakt z przyrodą to jest coś, co trudno opisać. Trzeba to przeżyć. Ja obserwuję świat nie tylko wzrokiem. Czuję go również zapachem. Każde miasto, każda mijana wioska inaczej pachnie. W tym roku kolejny raz ze swoimi wikingami wybieram się do Wolina – opowiada Zygmunt Piekarek z Opola.  
 
Romantyczna dusza odezwała się również w burmistrzu Henryku Piłacie, który przez posiedział trochę na  tratwie i posłuchał jak bardzo wszystkim podoba się nabrzeże. Wraz z flisakami przypłynęła młodzież oraz wiceprezes Ligi Morskiej i Rzecznej  Elżbieta Marszałek - duszą i sercem patronująca od dziewiętnastu lat rzecznym wodniakom.    
 
Była króciutka część oficjalna, po której zamiast tradycyjnej  grochówki, żołnierze z XII Dywizji   Zmechanizowanej przygotowali schabowe. Po godz. 16  flisacy odpłynęli do Szczecina i tam się rozstaną, żeby znowu spotkać się za rok.

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama