Rowerzysta pokonał prawie 3 tys. km dla chorego Marka. Z niecierpliwością oczekiwany przez wiele osób, wrócił bardzo zmęczony, ale szczęśliwy. Na placu Barnima w Gryfinie powitano go entuzjastycznie. Zapytany o swoją podróż odpowiedział: -Wrażeń sporo, no i tak łatwo nie było. Najbardziej w tej drodze zaskoczyłem jednak sam siebie.
Napisz komentarz
Komentarze