Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 30 marca 2026 19:29
Reklama
Reklama

Oni otworzyli serca dla Ani

Drzwi klubu „Edar” w niedzielne popołudnie się nie zamykały. Wiele osób zaglądało przede wszystkim dlatego, żeby wesprzeć akcję prowadzoną przez Stowarzyszenie „Jestem i Pomagam” na rzecz Ani Żukowskiej z Żabnicy.
Oni otworzyli serca dla Ani

Stowarzyszenie Ewy Chludzińskiej-Lewczuk nie daje o sobie zapomnieć. Po wygranej bitwie o  gryfiński punkt krwiodawstwa, rozpoczęło batalię o pomoc dla Ani.

 –Ania jest bardzo nieśmiała i jakby jeszcze nie rozumiała, nie wierzyła, że na świecie mogą istnieć  dobre rzeczy i że wszystko co dzieje się wokół niej,  jest prawdziwe – mówi Ewa Chludzińska-Lewczuk.
 
Obecna na niedzielnym spotkaniu Ania Żukowska wyznała:
  -  Bardzo cieszy świadomość istnienia tak wielu dobrych ludzkich serc. Tak wiele daje myśl, że nie jest się osamotnionym w swoim dramacie. Jestem szczęśliwa, że spotkałam ludzi otwartych na  drugiego człowieka. To jeszcze nie koniec. Czeka mnie w czerwcu następna operacja. Mam taką nadzieję i wiarę, że następnym razem przyjdę tutaj już bez pomocy kul. 
 
Aniu, wszyscy mamy taką nadzieję, wręcz pewność, że tak musi być i tak będzie. Klub „Edar” w związku z „dniem pomocy” odwiedziło wiele osób. Każdy kupił jakiś drobiazg. Kilka osób wybierało prezenty z okazji Dnia Mamy. A „fantów” przyniesionych przez ludzi izebranych przez wolontariuszy nazbierało się poro. I za to wielkie dzięki. 
 
Po komisyjnym przeliczeniu pieniążków uzbierana suma wyniosła 2055 zł. Może jest to kropla w morzu potrzeb, ale takimi kropelkami można napełnić kielich. Nikt chyba z Państwa nie ma wątpliwości co do potrzeby istnienia Stowarzyszenia „Jestem i Pomagam”. Skupia ono wokół siebie   coraz więcej wolontariuszy i ludzi dobrej woli.
 
Organizatorami niedzielnej akcji byli Ewa Chludzińska-Lewczuk i przewodniczący Rady Miejskiej w Gryfinie Mieczysław Sawaryn, sprawujący opiekę prawną nad wszystkimi poczynaniami  Stowarzyszenia. Zwrócił się on również do premiera Donalda Tuska o przyznanie specjalnej renty dla Ani.
 
Każda taka akcja to jednak ogrom pracy, dlatego następne podobne przedsięwzięcie przewidziane jest dopiero w październiku. Każdy  chętny do pomocy jest proszony o zgłoszenie się do siedziby stowarzyszenia, mieszczącym się w budynku dworcowym.
 
Atmosferę tworzą miejsce i ludzie i za tę atmosferę na niedzielnym spotkaniu pani Ewa dziękuje  właścicielom „Edara”  - państwu Marii i Przemkowi Baszakom oraz Leszkowi Stąsiekowi i  jego żonie Marioli oraz wszystkim osobom wspierającym działalność i wolontariuszom.
Z „władz” pojawił się wicestarosta Jerzy Miler, a z Urzędu Miasta i Gminy niestety nikt.
TWS

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama