Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 30 marca 2026 19:29
Reklama
Reklama

Wycieczka śladami ks. Palicy

To nie była zwykła wycieczka. Wybrali się na nią ludzie, o których się mówiło, że są „stamtąd” albo że Kresowiacy. Ci, którzy przyjechali do Gryfina z ks. Janem Palicą oraz z obrazem Matki Boskiej i nigdy już nie powrócili…
Wycieczka śladami ks. Palicy

Ksiądz Jan Palica był pierwszym proboszczem tego miasta, ale pochowali go tam, gdzie spędził swoje ostatnie dni - w Zbąszynku. Gryfinianie jednak o nim nie zapomnieli. Zdzisław Szczepkowski od dawna planował wycieczkę do grobu księdza i wreszcie się udało.  

 
Pojechały poczty sztandarowe, goście ze Szczecina, mieszkańcy Gryfina - około czterdzieści osób i nie wszyscy byli „stamtąd”.
 
- To była taka pielgrzymko-wycieczka. Byłam zachwycona pięknym miasteczkiem, gościnnością   gospodarzy, księżmi i burmistrzem Zbąszynka. A pomnik Chrystusa Pana w Świebodzinie zrobił na nas ogromne wrażenie. Powiem jeszcze, że cała wycieczka była świetnie zorganizowana i taka uroczysta oraz pełna wzajemnego szacunku. Panu Szczepkowskiemu należą się słowa podziękowania – mówi Janina Zawadzka.
 
– Jestem szczęśliwy, że  wycieczka doszła do skutku. Dla wielu osób w niej uczestniczących miała ona  wielkie znaczenie. W wycieczce uczestniczył  ks. prałat Bronisław Kozłowki, który w asyście dwóch księży odprawił mszę świętą w zbąszyńskim kościółku. Śpiewały dwa chóry. To wszystko, łącznie z  ogromną serdecznością gospodarzy, zrobiło na nas wszystkich niezapomniane wrażenie. Na grobie ks. Jana Palicy zostawiliśmy tablicę pamiątkową, wiele zniczy, kwiatów i wiele modlitw. Odnosiliśmy wrażenie, że wśród nas przebywa jego duch. W drodze powrotnej wstąpiliśmy do Rokitna, gdzie  znajduje się obraz Matki Boskiej Słuchającej, a także do Świebodzina – opowiada Zdzisław Szczepkowski, przewodniczący „Wspólnoty Polskiej”.    
 
-Powoli pełni wrażeń i jakiegoś dziwnego spokoju wszyscy wracali do swoich domów. Wśród uczestników wycieczki byli prof. Bogdan Matławski, Mieczysław Sawaryn, ks. prałat Bronisław   Kozłowski. I tylko żal, że nie było naszego burmistrza  - dodaje pan Zdzisław.    
 
Dlaczego Zdzisław Szczepkowski - człowiek nie z Kresów - z takim sercem podchodzi i tak dobrze rozumie ludzi z zielonej Ukrainy? Może gdzieś dawniej jakiś jego przodek chodził lwowskimi ulicami? Kto to wie?
TWS

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama