Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
czwartek, 20 sierpnia 2026 13:12
Reklama
Reklama
Reklama

Zaprosił. Nie przyszedł.

Miała być publiczna debata. Przyszło jednak kilkanaście osób. Zabrakło przede wszystkim głównego organizatora – burmistrza Henryka Piłata. Wbrew temu, co zapowiadały niektóre gryfińskie media, w spotkaniu nie uczestniczyła jedna ze stron – władze, które mogą zadecydować o kształcie nabrzeża i jego okolic. Prezentowano natomiast po raz drugi dość ciekawą koncepcję, dla której jednak trudno dziś znaleźć źródło finansowania.
Zaprosił. Nie przyszedł.
W Klubie Nauczycielskim odbył się kolejny pokaz dotyczący pomysłu na zagospodarowanie nabrzeża. Prezentacja zaczęła się niestety bez obecności burmistrza Henryka Piłata. Przybyłych powitał  Krzysztof Czosnowski, a Marek Brzeziński zacytował   jedną z wcześniejszych  wypowiedzi  burmistrza skierowaną właśnie do niego: „Mało kto tak dobrze zna to miasto jak ty, więc…  reszta jest wiadoma - weź się do roboty”.  No to się zabrałem. 
 
W pierwszej części filmu zaprezentowano pocztówki  starego Gryfina i rysunki  Gertrudy Polensky. Aż  dziw, że chodzimy po tych samych ulicach i mijamy te same domy. W drugiej części zaprezentowano  przyszłą perełkę Gryfina, czyli nabrzeże. O tym co tam będzie i jakie będą mniej  lub bardziej romantyczne nazwy, to Państwo już wiedzie. Bardziej interesujące było to, co publiczność o tej wizji myśli.  
 
Jak zawsze zdania podzielone. Krzysztof Czosnowski, Marian Anklewicz i Marek Brzeziński odpowiadali na pytania, a dyskusja acz powoli, coraz bardziej się rozwijała. Ogólnie koncepcja się podobała. Tadeusz  Samoń zwrócił uwagę, że na pewno wielu  ludzi ma inną wizję nabrzeża. Koniecznie trzeba pomyśleć o zapleczu  technicznym. Na ten problem zwrócili uwagę jeszcze inni dyskutanci.
 
Pojawił się pomysł połączenia nabrzeża z Nadodrzem. Dyskutujący zwracali uwagę na potrzebę  wypracowania wspólnego stanowiska, wspólnego rozwiązania i realizacji tego, co chcemy  osiągnąć.   Jak pogodzić rekreację z użytkownością?  Pomysł z budynkami zdecydowanie się nie podobał. Powstał również problem, gdzie postawić maszt, którego obecność na nabrzeżu jest absolutnie konieczna. Ktoś z dyskutujących zwrócił uwagę, że nabrzeże już znajduje uznanie wśród wielu osób spoza gminy.
 
Cóż, pomysłów jest sporo. Nie tylko trójka panów zastanawiała się, w jaki sposób wywołać dyskusję wśród społeczeństwa, jak poznać opinię i zdanie mieszkańców. Co zmienić w projekcie? Co dodać, co ująć? Jak mieszkańcy Gryfina wyobrażają sobie to na pewno najbardziej reprezentacyjne miejsce w Gryfinie?
 
W tej chwili jeszcze sporo pracy przed wszystkimi. Zakończenie inwestycji planuje się w 2019 roku. Trochę czasu trzeba, żeby przekonać się, czy będzie to ulubione miejsce dla gryfinian i turystów.  Marek Brzeziński będzie jeszcze musiał wiele różnego typu pojawiających się „ale” przemyśleć i na pewno coś poprawić, może coś zmienić. Wiadomo, co człowiek, to inna myśl, inny pomysł. Miejmy nadzieję, że ptaki, które tak pięknie śpiewały na filmie, z wielką przyjemnością będą chciały zostać na zmieniającym się gryfińskim nabrzeżu.
TWS

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama