Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
sobota, 6 czerwca 2026 10:10
Reklama
Reklama
Reklama

Odnalazłem rodzinę Jurka dzięki igryfino. Teraz czas abym zrobił rachunek sumienia (część I)

-Byłem żołnierzem tego samego plutonu, co Jurek. Jego grób znajduje się na cmentarzu w Gryfinie. Data śmierci, imię i nazwisko się zgadza. Od wielu lat chciałem znaleźć rodzinę/znajomych Jerzego. Ten człowiek zginął od rany postrzałowej, pełniąc wartę na terenie COSSTWiL (Oleśnica) w styczniu 1987 roku. Był żołnierzem 95 plutonu, 9. kompanii. Chcę jego bliskim przybliżyć okoliczności śmierci, które nie są im znane. Byłem żołnierzem tego samego plutonu. Portal igryfino pomógł mi nawiązać kontakt z rodziną Jurka. Z panią Czesławą, mamą Jurka oraz jego kuzynem – Andrzejem rozmawiałem 7 kwietnia 2017 r. – wyznaje bardzo wzruszony pan Krzysztof z Bielska-Białej (na zdjęciu).
Odnalazłem rodzinę Jurka dzięki igryfino. Teraz czas abym zrobił rachunek sumienia (część I)

Autor: pan Krzysztof - zdjęcie z książeczki wojskowej

O poszukiwaniach rodziny żołnierza, który zginął na warcie napisaliśmy tutaj:

http://www.igryfino.pl/wiadomosci/22556,chce-wyjasnic-jak-zginal-jerzy-gajdemski-szuka-jeg

Wspomnienia pana Krzysztofa z tamtych czasów, kiedy razem ze swoim kolegą Jurkiem pełnili służbę wojskową są tak przejmujące, że za zgodą autora postanowiliśmy je opublikować. Dla pana Krzysztofa jest to swojego rodzaju rachunek sumienia, próba oczyszczenia…

Przeczytajmy kilkustronicową pierwszą część pamiętnika pana Krzysztofa.

Przenieśmy się teraz do Oleśnicy, do drugiej połowy lat 80. XX wieku...

Jurek w plutonie miał pseudonim „Dino”. Tak do niego zwracali się wszyscy. Kiedy będę odnosił się do jego osoby, będę używał właśnie tego określenia. „Jurek” jest dla mnie nienaturalne, bo nie używałem tego imienia. Nie ma w tym niczego dziwnego, tym bardziej obraźliwego. Większość w plutonie miała pseudonimy (ja byłem "Long").

**************

Szkółka w Oleśnicy

W różnych jednostkach wojskowych służba przebiega w odmienny sposób. Wiem to z doświadczenia. Po szkoleniu w Oleśnicy, służyłem w pułku lotnictwa w Mierzęcicach, później Poznań Krzesiny. Relacje kolegów służących w innych jednostkach potwierdzają występowanie tych różnic. Dlatego chcę opisać pewne relacje występujące na szkółce w Oleśnicy. To ma znaczenie dla opisu całej sprawy.

Jednostka w Oleśnicy była "szkółką". Trudno mówić o istnieniu "fali" w takiej jednostce. Cały pluton składał się z żołnierzy z tego samego poboru. Wszyscy mieli te same prawa i obowiązki. Oczywiście dowódcą plutonu był żołnierz zawodowy, w przypadku naszego plutonu był to chorąży. Przychodził do pracy rano, po południu wracał do domu. Bywało jednak, że nie widzieliśmy go przez cały dzień. Podczas jego nieobecności, nadzór nad nami sprawował "pomocnik dowódcy plutonu". To specyficzna funkcja. Żołnierz służby zasadniczej (podobnie jak my), tylko z większym stażem służby. Jeżeli jakiś "pomocnik" kończył służbę wojskową, to jednemu z żołnierzy kończących właśnie "szkółkę", proponowano taką funkcję. Zostawał na kompanii. Kiedy przychodził kolejny pobór, taki żołnierz funkcjonował na kompanii właśnie jako "pomocnik".

Rola „pomocnika”

"Pomocnicy" oczywiście nie byli z jednego poboru. Z każdego poboru był jeden ... dwóch. To dlatego, żeby "starszy" mógł udzielać rad (uczył) "młodszego". Dzięki temu kadra miała załatwiony problem ew. nadzoru pomocników (mniej roboty). Sami się pilnowali : "starszy" - "młodszego".

To doprowadzało do sytuacji, w której występowało coś w rodzaju "fali" pomiędzy pomocnikami. Jeżeli należało wstać przed pobudką ( godz. 4 rano) i odśnieżać, nie odbywało się to według jakiegokolwiek grafiku. Średnio każdy "pomocnik" powinien ze swoim plutonem odśnieżać 3-4 razy na miesiąc. W praktyce "staremu" pomocnikowi nie chciało się wstawać, więc wysyłał "młodego"...

To właśnie jeden z problemów, bo "pomocnikiem" w naszym plutonie był "Rekinek". Najmłodszy służbą z "pomocników". Jeżeli chodzi o samo odśnieżanie, nasz pluton był wyznaczany do tych czynności nie mniej niż dwa razy w tygodniu. I nie chodzi mi w tym miejscu o samą czynność odśnieżania, tylko zerwanie nocy.

Przebieranie ziemniaków – praca jak w …szambie

Zawsze było wiadomo, że jak jakaś najgorsza robota w ramach kompanii, gdzieś trzeba ludzi wysłać - będzie to pluton 95, nasz pluton. Kiedyś zostaliśmy wysłani do przebierania ziemniaków. Tak, by oddzielić te "jeszcze jadalne". To nie był nawet smród. Fetor taki, że kominiarkami zasłanialiśmy usta i nos. Całe popołudnie siedzieliśmy w tym szambie. Przez dwa dni nikt z naszego plutonu nie tknął ziemniaków na stołówce. Później wmawialiśmy sobie, że tamte ziemniaki już zostały zjedzone...

Czy ktoś pamięta dzień przysięgi?

Tego dnia był silny mróz, a przed trybuną honorową... kwitnące kwiaty. To też "zasługa" naszego plutonu. Śnieg należało pozamiatać. Później kilofami jakoś ruszyć ziemię (zbyt zmrożona jak na łopatę) i w to miejsce wsadzić dostarczone kwiatki. Tak, żeby to wszystko miało jakiś wygląd.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: lu cyfer 13*52 676 Treść komentarza: teraz mamy najnowsze elektrofiltry w yewropie ha ha ah yewreje zamontowali dymu nawet nie widać ha ha ah Data dodania komentarza: 6.06.2026, 10:01 Źródło komentarza: Lokalny wymiar wielkiej gry. Nowe Czarnowo na froncie transformacji EKF 2026 Autor komentarza: spec Treść komentarza: Prezes Tauronu słusznie zauważył na kongresie, że ludzie chcą zielonej energii, bo OZE jest najtańsze, ale sieć musi działać 24/7. Nowe Czarnowo staje się takim modelowym przykładem racjonalnej transformacji. Łączenie gazu z wiatrakami daje stabilność, której przemysł tak bardzo potrzebuje. Dobrze, że u nas to ruszyło. Data dodania komentarza: 6.06.2026, 09:59 Źródło komentarza: Lokalny wymiar wielkiej gry. Nowe Czarnowo na froncie transformacji EKF 2026 Autor komentarza: odszkodowania Treść komentarza: Skutki tego bezprawnego działania mogą być dla Gminy Chojna bardzo bolesne finansowo. Skoro zamówienie z 2025 roku zostało udzielone bezprawnie, to teraz prywatne firmy, które zostały odcięte od wolnego rynku, mogą domagać się potężnych odszkodowań za brak możliwości startu w przetargu. To jest realne uderzenie w publiczne pieniądze nas wszystkich. Kto wtedy zapłaci za te błędy? Urzędnicy z własnej kieszeni czy znowu pójdzie z budżetu miasta? Data dodania komentarza: 6.06.2026, 09:56 Źródło komentarza: Bezprawne kontrakty PUK. Oficjalny raport Prezesa UZP obnaża fikcyjny nadzór nad spółką Autor komentarza: alex Treść komentarza: Polacy są tak bardzo niedowartościowanym narodem , że ciągle potrzebują sukcesów i każda okazja jest dobra , aby podnieść swoje ego , teraz jest Maja , za jakiś czas może być jakiś Zenek albo Zosia , która być może będzie odnosić sukcesy w cerowaniu skarpet i wtedy miliony Polaków będzie znać się na cerowaniu tychże . Balon się nadmuchuje , mam nadzieję ,że za szybko nie pęknie . Data dodania komentarza: 6.06.2026, 09:43 Źródło komentarza: Niesamowity sukces i historyczny awans Polki w Paryżu. Maja Chwalińska z rekordem w Roland Garros
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama