Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 27 kwietnia 2026 04:15
Reklama
Reklama

Afera o klasówki w szkołach. Czy nauczyciel może zabronić rodzicom zabierania sprawdzianów do domu

„Jak mam pomóc dziecku, skoro nie widzę jego błędów?” – to pytanie zadają sobie wielu rodziców, tacy jak pan Michał, którym szkoła odmawia wydania sprawdzianów. Sprawdź, dlaczego argument o „prawach autorskich” to często tylko wymówka i co na ten temat mówi prawo oświatowe.
Afera o klasówki w szkołach. Czy nauczyciel może zabronić rodzicom zabierania sprawdzianów do domu
Czy nasze szkoły boją się transparentności? Walka o prawo do zrobienia zdjęcia kartkówki komórką staje się normą w relacjach rodzic-nauczyciel.

Autor: Canva

Nauczyciele nie pozwalają zabrać ocenionej klasówki do domu. – Jak mamy wiedzieć, co dziecko zrobiło źle? – pytają rodzice.

Pan Michał jest niezadowolony

– Moja młodsza córka kiepsko radzi sobie z angielskim. Starsza jest średnia z polskiego. Przynoszą raczej kiepskie oceny ze sprawdzianów. A ja w życiu ich nie widziałem i nie wiem, jakie błędy popełniają. Nad czym mam z dziećmi w domu pracować – narzeka pan Michał.

To przypadek powszechny w polskiej szkoły. Kiedy nauczyciel oddaje sprawdzoną klasówkę, test, kartkówkę, wypracowanie, to praca jest do wglądu ucznia. Nie może jej zabrać do domu, ani zrobić zdjęcia komórką. Nie może pokazać rodzicom. A ci nie wiedzą, jakie błędy popełniło ich dziecko.

– Ostatnio córka zrobiła po kryjomu zdjęcie rozprawki, z której dostała tróję. I to była dla mnie informacja o popełnionych przez dziecko błędach. Ale to był jedyny taki przypadek – dodaje pan Michał.

Dlaczego sprawdziany są tajne? Bo chodzi o prawa autorskie

„Z kolei nauczyciele, którzy powołują się na prawa autorskie, często sami nie zdają sobie sprawy z tego, że takie roszczenia są bezpodstawne. Jeśli pytania są banalne i schematyczne, nie mogą być chronione jako utwór. Natomiast jeśli szkoła wykorzystuje materiały wydawnictw, to właśnie szkoła odpowiada za legalność ich użycia” – pisze portalsamorzadowy.pl.

I wylicza pretensje rodziców i uczniów.

Problemem jest prawo autorskie. Jeżeli nauczyciel sam przygotowuje pytania na sprawdzian, to nie pozwala na jego zabranie do domu, bo „pytania są jego własnością”. To samo dotyczy gotowych arkuszy, które formalnie są własnością wydawnictwa.

Tyle że rodzice nie chcą rozpowszechniać zadań, tylko poznać odpowiedzi.

– W takiej sytuacji zostaje mi umówić się z nauczycielem w szkole, aby poznać klasówki dziecka. Ale to też trudne, bo np. pani od polskiego ma konsultacje raz w tygodniu od godz. 12 do 14. Trudno mi wtedy znaleźć czas – mówi pan Michał.

Przepisy prawa są po stronie uczniów i rodziców

Serwis wyjaśnia, że zgodnie z ustawą o systemie oświaty sprawdzone i ocenione prace pisemne ucznia są udostępniane uczniowi oraz jego rodzicom.

„Szkoła nie musi przy tym korzystać ze sprawdzianów wygenerowanych przez wydawnictwo. Jeżeli jednak decyduje się na taki krok, to jej zadaniem jest zapewnienie, aby sprawdziany były przez nią organizowane i udostępniane uczniom oraz ich rodzicom z poszanowaniem ewentualnych praw osób trzecich (np. praw wydawnictw lub autorów). Niewywiązanie się z tego zadania nie może prowadzić do jakiegokolwiek pomniejszenia praw uczniów, w tym prawa do otrzymania ocenionej pracy pisemnej” – tłumaczą przedstawiciele Stowarzyszenia Umarłych Statutów.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

foto 26.04.2026 23:38
Robienie zdjęć po kryjomu to już standard. Jak w jakimś filmie szpiegowskim, a to tylko zwykła rozprawka z polskiego.

yotta 26.04.2026 23:04
Problem leży w interpretacji ustawy o systemie oświaty. Wiele placówek błędnie utożsamia arkusz egzaminacyjny z własnością prywatną, zapominając, że proces oceniania jest czynnością administracyjną, do której rodzic ma pełne prawo wglądu. Zasłanianie się prawami autorskimi wydawnictw to próba przeniesienia odpowiedzialności za brak własnych materiałów na ucznia.

Ania 26.04.2026 22:43
No i u nas to samo! Pani od matmy mówi, że nie wolno wynosić, a dziecko potem nie wie, dlaczego ma dwóję. Paranoja jakaś!

liberał 26.04.2026 21:45
Zlikwidować obowiązek, a problem sam się rozwiąże.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama