Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 15 marca 2026 08:25
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Dlaczego nasze radary nie wykryły drona? Gdzie są radary?

Drugi dzień poszukiwań części uzbrojonego drona, który spadł na pole kukurydzy. Szef MON mówi o rosyjskiej prowokacji. Padają pytania o to, czemu radary na wschodniej granicy nie wykryły maszyny.
Dlaczego nasze radary nie wykryły drona? Gdzie są radary?
Znaleziony fragment drona, w zasadzie silnik. But żołnierza pokazuje jakiej jest wielkości.

Autor: X

– W prawie wszystkich państwach NATO, szczególnie w Skandynawii, państwach bałtyckich, a także w Polsce, Rumunii i Bułgarii, po raz kolejny mamy do czynienia z prowokacją Federacji Rosyjskiej – mówi Władysław Kosiniak-Kamysz, minister obrony narodowej. 

Ma na myśli wydarzenia z nocy z wtorku na środę.

Uzbrojony dron w kukurydzy

Maszyna spadła w środku nocy na pole kukurydzy w Osinach niedaleko Łukowa w województwie lubelskim. To teren sąsiadujący z Białorusią i Ukrainą. Mieszkańców obudził wybuch i wypadające szyby z pobliskiego budynku gospodarczego.

Od razu na miejsce została wysłana policja, a potem Straż Pożarna i wojsko. Szybko okazało się, że jest to najpewniej rosyjski dron – irańska konstrukcja zbudowana przez samych Rosjan korzystających z własnych części. Przeszukanie terenu, aby znaleźć wszystkie części maszyny, trwają już drugi dzień. Odnaleziono wiele nadpalonych elementów, a na nich także napisy zapewne w języku koreańskim. Znaleziono też prosty silnik napędzający maszynę.

Rosja po raz kolejny prowokuje

– Dzieje się to w szczególnym momencie, kiedy trwają dyskusje o pokoju, kiedy pojawia się nadzieja na zakończenie wojny, którą Rosja wypowiedziała nie tylko państwu ukraińskiemu, ale również zagraża bezpieczeństwu państw NATO. Rosja po raz kolejny prowokuje – dodaje szef MON.

Jak przekazał prokurator okręgowy w Lublinie Grzegorz Trusiewicz, w Osinach spadł spory dron wojskowy. 

– Ze wstępnej opinii wynika, że skala zniszczeń urządzenia wybuchowego jest tak duża, że nie jesteśmy w stanie precyzyjnie i w sposób niebudzący wątpliwości określić, skąd pochodzi ten dron, jakiej jest produkcji – wyjaśnił. I przyznał, że maszyna zawierała materiały wybuchowe. Na razie nie wiadomo, jakie i ile.

Gdzie są radary?

Wojsko od razu podało, że polskie systemy radarowe nie wykryły żadnego naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej ze strony Białorusi i Ukrainy. Ale nie oznacza to, że nic nie mogło do nas wlecieć.

Komandor por. rez. Maksymilian Dura w RMF FM mówi, że nasza wschodnia granica jest dobrze strzeżona przez radary i to wysokiej jakości, ale „strefa stworzona przez te radary jest nieszczelna”.

– Bo nie ma możliwości takiego rozstawienia radarów, żeby one na niskiej wysokości, a na takie latają tego rodzaju drony, pokrywały cały teren Polski. To jest po prostu niemożliwe – tłumaczy wojskowy.

I dodaje, że ta granica musi być bardzo szczelna.

– To, że ktoś powiedział, że radary nie wykryły tego statku powietrznego, nie oznacza, że tego statku powietrznego nie było. On mógł polecieć w takiej strefie przez taki rejon, gdzie te radary nie widziały. A to może oznaczać, że zostało to zrobione specjalnie, że Rosjanie w ten sposób sprawdzają, w którym miejscu drony mogą przelecieć, a w którym miejscu nie mogą. I to powinno być dla nas alarmem. I dlatego wojsko powinno zareagować natychmiast. Już o godzinie trzeciej, czwartej powinni być tam żołnierze, żeby sprawdzić, co się dzieje – komentuje.

Na takich pułapach nasze systemy są ślepe

Z kolei Onet analizuje, że nasz system dobrze sobie radzi z wykrywaniem obiektów przelatujących na dużych wysokościach, ale gdy taki dron leci na wysokości 100 czy 200 metrów, to z wykryciem go może być gorzej.

„Tymczasem najczęściej wykorzystywane na rosyjsko-ukraińskiej wojnie drony Shahed są w stanie latać na wysokości 60-100 m, choć ukraińskie raporty wojskowe donoszą też o przelotach poniżej 50 m. Na obiekty znajdujące się na takich pułapach nasze systemy są ślepe” – czytamy.

Wczoraj, wiedzieliśmy mniej, a pisaliśmy o tym tu:


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: harcerkaTreść komentarza: A co jeśli mam ognisko rekreacyjne i piekę kiełbaski? Też mnie straż zwinie?Data dodania komentarza: 15.03.2026, 01:04Źródło komentarza: Koniec z ogniskami na działkach. Sprawdź nowe zasady pozbywania się gałęzi i liści - uniknij wizyty służbAutor komentarza: zdroworozsądkowaTreść komentarza: Analiza słusznie wskazuje na wzrost tezauryzacji, ale warto dodać, że to naturalny mechanizm obronny w czasach ujemnych stóp realnych i niepewności geopolitycznej. Pieniądz w skarbcach domowych to nie tylko 'brak zaufania do banków', ale przede wszystkim kosztowna, lecz skuteczna polisa na wypadek awarii systemów cyfrowych. Pytanie tylko, czy przy obecnej inflacji trzymanie wysokich nominałów bez żadnego pracującego kapitału nie jest zbyt drogą zapobiegliwością?Data dodania komentarza: 15.03.2026, 01:01Źródło komentarza: Wielki powrót do gotówki. Banknoty 200 i 500 zł znikają z rynku i trafiają do prywatnych skrytekAutor komentarza: TRTreść komentarza: Dobrze chociaż, że te warzywa trochę odpuściły, bo byłaby totalna tragedia w portfelu.Data dodania komentarza: 15.03.2026, 00:59Źródło komentarza: Zakupy droższe o 3,8% rok do roku. Koszyk sklepowy rośnie szybciej niż oficjalna inflacja w lutymAutor komentarza: EdytaTreść komentarza: Moja córka oddała rok temu, polecam to uczucie!Data dodania komentarza: 15.03.2026, 00:57Źródło komentarza: Zapuść włosy i podaruj siłę podopiecznym Fundacji Rak’n’Roll. Zostań SuperHairo!
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama