Podczas gdy rząd mówi o „dostosowaniu do unijnych standardów”, miliony Polaków przeliczają 95 złotych „na rękę” i zastanawiają się, czy to żart. Sprawdzamy, kto tak naprawdę wygrał, a kto stracił na nowej stawce 4806 zł.
Portfelowy „Dzień Świstaka”: Więcej na papierze, tyle samo w koszyku
Zacznijmy od konkretów, które bolą najbardziej. Nowa płaca minimalna to 4806 zł brutto. Brzmi dumnie? Tylko do momentu, gdy odejmiemy od tego ubiegłoroczną stawkę. Różnica to zaledwie 140 zł brutto.
Dla przeciętnego pracownika na etacie oznacza to przelew większy o dokładnie 94,93 zł miesięcznie. W dobie dzisiejszych cen energii i żywności, taka „podwyżka” wystarczy najwyżej na jedną większą wizytę w markecie lub dwa wyjścia do kina. Przy inflacji na poziomie 3%, realny wzrost zamożności najniżej zarabiających wynosi okrągłe zero. To klasyczna waloryzacja, a nie realny wzrost płacy.
Szybki rachunek zysków:
- Pensja brutto: 4806 zł
- Pensja „na rękę”: 3605,85 zł
- Stawka za godzinę: 31,40 zł brutto
Wojna na górze i „zgniły” kompromis
Kulisy ustalania tej kwoty przypominały przeciąganie liny, w którym lina ostatecznie pękła. Związki zawodowe uderzały w wysokie tony, domagając się przebicia bariery 5000 zł (dokładnie 5015 zł). Z kolei pracodawcy, liczący każdy grosz w dobie spowolnienia, upierali się przy obecnej kwocie.
Rząd, nie mogąc pogodzić ognia z wodą w Radzie Dialogu Społecznego, postawił na wariant bezpieczny dla budżetu, ale rozczarowujący dla pracowników. Wybrano ścieżkę wskazaną przez przedsiębiorców, co związkowcy nazywają „lekceważeniem kosztów życia”.
Przedsiębiorcy w kleszczach. Składka zdrowotna powraca jako „straszak”
Jeśli pracownicy czują niedosyt, to właściciele małych firm czują... złość. Koszt zatrudnienia jednego pracownika wzrasta o blisko 170 zł. Ale prawdziwy cios przyszedł z najmniej oczekiwanej strony – od urzędnika i veta prezydenta.
Przez zamieszanie legislacyjne i brak reformy, o której tyle mówiło się w 2025 roku, w tym roku wracają stare, surowe zasady wyliczania składki zdrowotnej.
- Bolesny powrót do przeszłości: Przedsiębiorca zapłaci teraz minimum 432,54 zł miesięcznie na samo ubezpieczenie zdrowotne.
- To o 117 zł więcej niż jeszcze rok temu, gdy podstawa była o 25% niższa.
- Najgorszy scenariusz: Zapłacisz tyle nawet wtedy, gdy Twoja firma zamknie miesiąc „pod kreską”.
Unia kazała, Polska zrobiła... po swojemu
Polska musiała wdrożyć unijną dyrektywę o adekwatnych płacach. Bruksela chciała jasnych kryteriów i powiązania pensji z kosztem życia. Nasz rząd wybrał jednak „drogę środka”. Zamiast sztywnego mechanizmu, który automatycznie pompowałby minimalną do poziomu 50% średniej krajowej, mamy rozwiązanie elastyczne.
W teorii – dbamy o gospodarkę. W praktyce – płaca minimalna stała się narzędziem politycznym, a nie ekonomicznym. Polska dostosowała się do litery prawa UE, ale duch tej zmiany, czyli realna poprawa losu najbiedniejszych, gdzieś wyparował.
Co to oznacza dla Ciebie?
Jeśli liczysz na to, że 2026 rok będzie rokiem finansowego przełomu, nowe stawki płacy minimalnej brutalnie sprowadzają na ziemię. Czeka nas rok stabilizacji, ale na dość niskim poziomie, przy jednoczesnym wzroście obciążeń dla tych, którzy te miejsca pracy tworzą.










Napisz komentarz
Komentarze