Choć auto szybko zniknęło pod powierzchnią, 28-latek zdołał o własnych siłach wydostać się z tonącego pojazdu.
Do zdarzenia doszło w niedzielę, 4 stycznia, tuż po godzinie 18.00 we Wrocławiu. Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o samochodzie osobowym, który wpadł do Odry w okolicach Mostów Mieszczańskich, przy ulicy Zyndrama z Maszkowic.
Drifting zamiast bezpiecznej jazdy
Z relacji świadków oraz ustaleń policji wynika, że przyczyną wypadku była brawura i niedostosowanie prędkości do trudnych, zimowych warunków. Świadkowie, na których powołuje się "Gazeta Wrocławska", wskazują, że 28-letni kierujący Toyotą Corollą – oznaczoną logotypami popularnej aplikacji Bolt – chwilę wcześniej driftował na oblodzonej kostce brukowej pobliskiego parkingu.
W pewnym momencie mężczyzna stracił kontrolę nad pojazdem. Samochód z dużą siłą uderzył w barierki i wpadł do rzeki. Według relacji osób będących na miejscu, auto przez krótką chwilę unosiło się na powierzchni, po czym gwałtownie zatonęło.
Akcja ratunkowa i logistyczne wyzwania
Na miejsce natychmiast skierowano zastępy Państwowej Straży Pożarnej, Wodną Służbę Ratowniczą oraz Dolnośląskie WOPR (zdjęcia z akcji w fotogalerii).
Kierowca: 28-latek wydostał się z tonącego auta o własnych siłach. Pomocy udzielili mu pracownicy pobliskiego hotelu, a następnie zespół ratownictwa medycznego. Mężczyzna był trzeźwy, jednak trafił do szpitala na badania.
Przeszukiwanie wraku: Ze względu na niepewność, czy w aucie nie było pasażerów, do akcji wkroczyli płetwonurkowie z JRG-1 we Wrocławiu. Po przeszukaniu zatopionej Toyoty potwierdzono, że kierowca podróżował sam.
Wydobycie pojazdu: Akcja była niezwykle skomplikowana. Aby specjalistyczny dźwig straży pożarnej (JRG-4) mógł dotrzeć do nabrzeża, konieczne było wycięcie jednego z drzew. Ratownicy użyli sonaru do precyzyjnego zlokalizowania wraku na dnie rzeki.
Wysoka kara za brawurę
Działania służb zakończyły się około godziny 22:00, kiedy samochód został ostatecznie wyciągnięty na brzeg. Przez kilka godzin w rejonie Mostów Mieszczańskich występowały spore utrudnienia w ruchu.
Kierowca za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym został ukarany przez policję mandatem karnym w wysokości 5000 złotych. Policja przypomina o zachowaniu szczególnej ostrożności na śliskich nawierzchniach i przestrzega przed próbami niebezpiecznych manewrów w miejscach niedozwolonych.
Zwróćmy uwagę, że północna część nabrzeża w Gryfinie też nie jest zabezpieczone barierkami.

















Napisz komentarz
Komentarze