To więcej niż pięciu etatowych lekarzy na tym samym oddziale w Szpitalu Miejskim w Sosnowcu. – Ta sprawa wymaga wyjaśnienia – stwierdziła Grażyna Cebula-Kubat, szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL).
Ten problem – jak podała „Gazeta Wyborcza” – ujawniła kontrola NIK w szpitalach powiatowych. W jej trakcie ujawniono przypadki skrajnie długich dyżurów – trwających ponad 40 godzin bez przerwy, a w skrajnych sytuacjach nawet 124 godziny.
Radni piszą do premiera, a szpital wyjaśnia
PO ujawnieniu informacji o lekarzu rekordziście – opisuje GW – sosnowieccy radni przyjęli apel skierowany do Rady Ministrów. Domagali się w nim wprowadzenie maksymalnej liczby godzin pracy i obowiązkowych przerw między dyżurami.
Władze szpitala zapewniają, że placówka działa zgodnie z obowiązującymi przepisami.
– Lekarze kontraktowi sami określają, ile godzin chcą pracować i kiedy. Podmioty lecznicze wybierają ich w drodze konkursów. Osobiście również uważam, że ten system nie jest idealny, ale takie są aktualne rozwiązania systemowe – tłumaczyła w rozmowie z dziennikiem prezes szpitala Aneta Kawka.
I dodała, że lekarze kontraktowi sami deklarują swoją dostępność, a konkursowy tryb zatrudnienia nie narzuca im limitów godzinowych.
Nawiązując do lekarza pracującego po 14 godzin dziennie, wyjaśniała, że przez cztery miesiące łączył on dyżury 24-godzinne.
– Przynajmniej był zatrudniony w jednej placówce i znał swoich pacjentów – dodała Aneta Kawka.
Również apel radnych do Rady Ministrów niczego nie zmienił. Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że nie prowadzi prac nad regulacją czasu pracy lekarzy kontraktowych.
Są też inni lekarze rekordziści
Sprawą zainteresował się już Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy.
– Lekarz w Sosnowcu był ogólnopolskim rekordzistą. Mam jeszcze trzy przypadki z innych szpitali w kraju, ale nikt nie przepracował tylu godzin. Ta sprawa wymaga wyjaśnienia – podkreśliła.






Napisz komentarz
Komentarze