Mieszkańcy powiatu gryfińskiego wciąż zadają sobie pytanie, jak to możliwe, że w małej społeczności taka tragedia pozostała niezauważona przez pół dekady. Teraz, gdy sprawa trafiła na wokandę, na jaw wychodzą detale, od których cierpnie skóra, a wzajemne oskarżenia matki i córki rzucają nowe światło na to, co działo się za zamkniętymi drzwiami ich gospodarstwa.
„Ja już nie daję rady” – dramatyczne sceny w sądzie
Na korytarzu Sądu Okręgowego w Szczecinie emocje sięgnęły zenitu. Małgorzata I., oskarżona o współudział w zabójstwie własnego syna, opuszczała salę rozpraw w policyjnym konwoju, szlochając i ledwo trzymając się na nogach.
Na ławie oskarżonych zasiada także Renata I., która jest matką Małgorzaty.
Obie kobiety, choć zasiadają obok siebie, nie zamieniły ani jednego spojrzenia. Obie z włosami ściętymi na krótko, wchodzą na salę ze spuszczonymi głowami, dźwigając ciężar zarzutów o zbrodnię, której dokładnej daty – poza tym, że była to zima 2019 roku – nawet nie potrafią wskazać.
Makabryczne odkrycie: Policja weszła do kurnika
Sprawa, która przez lata była jedynie szeptem wśród mieszkańców, znalazła swój tragiczny finał 17 kwietnia 2025 roku. Jak informowaliśmy jako pierwsi na igryfino.pl, do Rynicy wjechały wówczas trzy radiowozy i dwa nieoznakowane samochody. Funkcjonariusze pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Gryfinie rozpoczęli przeszukiwanie posesji z charakterystyczną białą elewacją i czerwonym dachem.
Przełom nastąpił w zagrodzie obok starego kurnika. To tam policjanci odkryli maleńki, ludzki szkielet. Miejsce to było pilnie strzeżone przez Renatę I., która pod pretekstem „stresowania kur” zabraniała wchodzić tam komukolwiek, w tym partnerom swojej córki. Jeden z nich wspomina dziś, że kobiety łączyła dziwna, toksyczna więź, a Renata I. całkowicie dominowała nad niezaradną życiowo Małgorzatą.
„Słyszałam, jak płakał”. Przebieg zbrodni krok po kroku
Ustalenia śledczych (sygn. 4297-0.Ds.843.2025) rysują potworny scenariusz wydarzeń z przełomu lat 2019 i 2020. Małgorzata I., ukrywając ciążę przed wszystkimi, urodziła syna na polu za domem, kucając obok sznurów na pranie. Zawinęła noworodka w niebieski polar i zaniosła go do matki. Od Renaty I. miała usłyszeć słowa, które brzmią jak wyrok: „Dzieci jest już za dużo, trzeba to zakopać”.
Dziecko przeżyło całą noc w kurniku. Rankiem doszło do czynu, który prokuratura zakwalifikowała jako zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Z zeznań Małgorzaty I. wynika jednoznacznie: to babka, Renata I., zakopała noworodka żywcem.
– Słyszałam, jak płakał, gdy mama go zakopywała. Przestałam słyszeć płacz, dopiero gdy matka skończyła – wyznała policjantom oskarżona. Małgorzata I. w tym czasie stała na czatach, pilnując, by nikt nie zakłócił tego makabrycznego procederu.
Despotyzm babki i „żart” na prima aprilis
W roli oskarżyciela posiłkowego występuje Łukasz I., bliski krewny obu kobiet. Z jego relacji wynika, że Renata I. stosowała wobec córki przemoc fizyczną i psychiczną, a Małgorzata panicznie się jej bała. Jeden z byłych partnerów oskarżonej wspominał, jak Renata I. nasłała na niego policję, oskarżając o porwanie, gdy tylko Małgorzata próbowała się usamodzielnić po urodzeniu jednej z córek. Małgorzata miała łącznie pięcioro dzieci – czworo z nich przebywa obecnie w rodzinach zastępczych.
Zbrodnia wyszła na jaw niemal przez przypadek. Renata I. opowiedziała kuzynce o zakopaniu dziecka, twierdząc później przed sądem, że był to jedynie „żart na prima aprilis”. To właśnie ta kuzynka zawiadomiła policję, wskazując nawet płeć noworodka. Kiedy funkcjonariusze przyjechali na miejsce 17 kwietnia 2025 r., Renata I. początkowo wszystkiemu zaprzeczała, twierdząc, że to pomówienia. Dopiero gdy policja zaczęła rozkopywać ziemię, przyznała, że „była taka sytuacja”, ale utrzymywała, że dziecko w momencie zakopywania już nie żyło.
Stan zdrowia oskarżonej i oczekiwanie na wyrok
W toku śledztwa, o którym informowaliśmy na igryfino.pl, biegli psychiatrzy stwierdzili u Małgorzaty I. umiarkowaną niepełnosprawność intelektualną oraz trudności z empatią. Uznali jednak, że może ona uczestniczyć w procesie. Renata I. (54 l.) konsekwentnie twierdzi, że córka kłamie, jednak dowody zgromadzone przez prokuraturę zdają się temu przeczyć.
Oskarżonym grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 15 lat, a nawet dożywotnie więzienie. Sprawa, która wstrząsnęła mieszkańcami powiatu gryfińskiego, zbliża się do finału. Sąd Okręgowy w Szczecinie czeka jeszcze na opinie biegłych, które mają być gotowe w połowie lutego. Wyrok w tej sprawie ma zapaść pod koniec marca 2026 roku. Do tego czasu obie kobiety pozostaną w areszcie tymczasowym, a Rynica będzie próbowała otrząsnąć się z traumy, jaką pozostawiła po sobie ta zbrodnia.
Powyższy artykuł powstał w oparciu o wstrząsający reportaż Alicji Staszak, opublikowany 22 stycznia 2026 roku na portalu onet.pl, a także na podstawie materiałów i ustaleń, które jako jedni z pierwszych publikowaliśmy na łamach naszego portalu igryfino.pl.
O tej bulwersującej sprawie napisaliśmy 18.04.2025r. tutaj:
O tymczasowym aresztowaniu matki i babci dziecka napisaliśmy 19 kwietnia 2025 r.:
Aktualizacja z 08.10.2025 r.:








Napisz komentarz
Komentarze