Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
sobota, 31 stycznia 2026 12:15
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Schroniska są rakarniami? Czy kontrole zmienią sytuację?

Schroniska mamy patologiczne, a sytuacja zwierząt jest tam często tragiczna. Państwo musi zmienić przepisy. Na patoschroniskach zbija się pieniądze. Na razie państwo rozpoczęło kontrole, ale nie bardzo ma argumenty, bo prawo nie bardzo na to pozwala. przy czym nie jest uregulowane.
Schroniska są rakarniami? Czy kontrole zmienią sytuację?
Na psach robi się po prostu pieniądze. Często robią to ludzie, którzy znęcają się nad zwierzętami.

Autor: Canva

Źródło: Canva

Po ujawnieniu dramatycznych zaniedbań w schroniskach dla bezdomnych zwierząt, państwo zaostrza kontrole. NIK, MSWiA i resort rolnictwa zapowiadają nowe porządki. A problem nie jest uregulowany.

To patoschroniska

Zapewnienie zwierzętom odpowiednich warunków bytowych – zwłaszcza w obliczu ekstremalnych zjawisk pogodowych, takich jak porywisty wiatr czy intensywne opady śniegu – nie jest wyłącznie kwestią dobrej woli. To obowiązek wynikający wprost z przepisów prawa. 

Jak pokazały jednak ostatnie tygodnie, w wielu miejscach w Polsce obowiązek ten przez lata pozostawał martwą literą.

Ogólnokrajowe kontrole schronisk dla zwierząt, przeprowadzone na wniosek Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, ujawniły słabości systemu nadzoru nad dobrostanem zwierząt oraz luki prawne, które sprzyjały nadużyciom ze strony zarządców placówek dla bezpańskich zwierząt.

Wstrząsające obrazy z Bytomia i Sobolewa

Symbolem tych patologii stały się ostatnio schroniska w Bytomiu i Sobolewie. To stamtąd do opinii publicznej trafiły obrazy psów i kotów przebywających w nieocieplonych kojcach, z zamarzniętą wodą w miskach i bez zapewnionej właściwej opieki weterynaryjnej. Zamiast bezpiecznej przystani w oczekiwaniu na adopcję, zwierzęta były zmuszone do walki o przetrwanie.

Szczególnie sytuacja w Sobolewie stała się punktem zapalnym ogólnopolskiej dyskusji. Przed bramą schroniska gromadzili się aktywiści i mieszkańcy, domagając się wypowiedzenia umowy dzierżawcy – Marianowi D., któremu zarzucano znęcanie się nad zwierzętami. Choć teren należał do gminy, a apele do wójta Macieja Błachnio trwały latami, realna poprawa losu zwierząt nie następowała.

Dopiero w miniony weekend schronisko w Sobolewie zostało zamknięte.

Ponad 200 kontroli i poważne uchybienia

Skala problemu okazała się znacznie poważniejsza. Powiatowi inspektorzy weterynarii przeprowadzili ponad 200 niezapowiedzianych wizyt w 175 obiektach w całym kraju. W czterech schroniskach – w Tarnowie, Oświęcimiu, Golubiu-Dobrzyniu oraz Sobolewie – stwierdzono uchybienia, które trudno uznać za zwykłe niedopatrzenia.

Lista zaniedbań była długa: zamarznięta woda w miskach, brak ocieplenia boksów, przepełnienie, brak higieny, a także nierzetelnie prowadzona dokumentacja. Kontrole nie ograniczą się jednak wyłącznie do samych placówek. Pod lupę trafią również Urząd Gminy w Sobolewie oraz Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Garwolinie, który sprawował nadzór nad zamkniętym schroniskiem. Kluczowe pytanie brzmi: jak mogło dojść do tak drastycznych zaniedbań przy formalnie działającym systemie kontroli?

Sprawą zajmie się teraz Najwyższa Izba Kontroli.

Cztery kontrole rocznie zamiast jednej

W odpowiedzi na ujawnione nieprawidłowości do akcji wkroczył resort rolnictwa. Minister Stefan Krajewski zapowiedział radykalne zwiększenie częstotliwości kontroli weterynaryjnych. Zamiast dotychczasowej, rutynowej kontroli raz w roku, inspektorzy mają pojawiać się w schroniskach aż cztery razy w roku.

– Ta zmiana ma wymusić na właścicielach schronisk ciągłą gotowość do utrzymania standardów, a nie jedynie doraźne działania „pod wizytację” – podkreślają przedstawiciele resortu. 

Nowa strategia nie ograniczy się wyłącznie do schronisk. Wzmocniony nadzór obejmie również gospodarstwa rolne, aby zapobiec tragediom wynikającym z rażących zaniedbań bytowych zwierząt.

Zmiana przepisów

Ministerstwo zapowiada także nowelizację przepisów, częstsze i niezapowiedziane audyty NIK oraz większą odpowiedzialność samorządów. Jak zaznacza resort, tylko system naczyń połączonych – administracji lokalnej, inspekcji weterynaryjnej i organów kontrolnych – może realnie poprawić dobrostan zwierząt.

Zdaniem kontrolerów tylko taka wielopoziomowa presja może sprawić, że schroniska przestaną być miejscami zsyłki niechcianych zwierząt, a staną się faktycznymi centrami adopcyjnymi – bezpiecznymi, transparentnymi i działającymi w interesie tych, którzy sami upomnieć się o swoje prawa nie potrafią.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

grot 31.01.2026 11:33
Wpadną w ręce rakarza i amen.

ANDRZEJ TUMANOWICZ HA HA AH 31.01.2026 10:59
NICZYM NIE ODBIEGA OD NASZEJ SŁUŻBY ZDROWIA HA HAAH GDZIE JUREK NIECH NAZBIERA NA RESPIRATORY DLA PSÓW AH AH AHA

raczej 31.01.2026 10:54
W rakarni to sie eksterminuje zwierzęta.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama