Nadchodzący Dzień Kobiet w naszym regionie rysuje obraz dwóch zupełnie skrajnych podejść do lokalnej kultury i integracji mieszkańców. Z jednej strony mamy samorządy, które rozumieją swoją misję, z drugiej – instytucje traktujące marzec jak sezon łowiecki na portfele podatników.
Tam, gdzie liczy się gest: Wygrani rankingu hojności
Gminy takie jak Mieszkowice, Moryń, Widuchowa, Cedynia czy Trzcińsko-Zdrój udowadniają, że "da się" zorganizować wydarzenia na wysokim poziomie bez wystawiania rachunku uczestniczkom. To właśnie tam lokalne ośrodki kultury stają na wysokości zadania, serwując mieszkankom prawdziwą ucztę dla ducha:
- Mieszkowice (6 marca): Włoski szyk i tenorowy blask Domenico Araldiego. Klasa sama w sobie, dostępna za darmo (na wejściówki).
- Moryń (6 marca): Jacek Kawalec i "Muzyczne Twarze". Koncert, który nie tylko cieszy ucho przebojami Stinga czy Niemena, ale ma też wymiar charytatywny – wsparcie dla Wojtka Szumotalskiego. To kultura z sercem.
- Golice (6 marca): Domowa, ciepła atmosfera "Trzech Świąt". Występy "Fajnych Babek" i saksofonowe brzmienia pokazują, że wspólnota jest ważniejsza niż biletowany zysk.
- Trzcińsko-Zdrój (8 marca): Sentymentalna podróż z przebojami Wodeckiego i Zauchy. Profesjonalny hołd dla legend polskiej piosenki, na który zaproszona jest każda pani, bez względu na zasobność portfela.
Gorzki smak "romantyzmu": Gryfino i Chojna pod pręgierzem
Na tym pięknym tle wyjątkowo blado i – nie boimy się tego słowa – niesprawiedliwie wypada oferta Gryfina i Chojny. To jedyne miejsca w powiecie, gdzie za świętowanie trzeba słono zapłacić.
Pytanie brzmi: dlaczego? Domy Kultury w tych miastach są utrzymywane z naszych podatków. Płacimy za ich prąd, ogrzewanie i pensje pracowników przez cały rok. Tymczasem w dniu, który powinien być ukłonem w stronę kobiet, te same instytucje wyciągają ręce po kolejne pieniądze.
W Chojnie za „podmuch Paryża” zapłacimy 60 zł. W Gryfinie wybór jest równie "atrakcyjny": albo bilet za 35-45 zł na koncert "Głosy Kobiet", albo... bagatela 200 zł za wydarzenie "Sakrum Kobiety".
Za 200 złotych można zadać sobie pytanie retoryczne: czy "rozbudzanie kobiecości" musi kosztować tyle, co solidne zakupy spożywcze dla całej rodziny? Czy "zatrzymanie i rozpoznanie, w jakim punkcie życia jesteś", o które pytają organizatorki, nie powinno zacząć się od refleksji, czy przeciętna mieszkanka Gryfina w ogóle może sobie na taki wydatek pozwolić?
Kultura to misja, a nie tylko Excel
Podczas gdy w Moryniu koncert łączy się z pomaganiem choremu dziecku, w Gryfinie i Chojnie kultura staje się towarem luksusowym. To smutne, że w sąsiednich gminach można zaprosić gwiazdy formatu Jacka Kawalca czy profesjonalnych tenorów i ugościć Panie godnie, bezpłatnie, z szacunkiem do ich święta.
Drogie Panie z Bań i Starego Czarnowa – choć u Was brakuje jednej centralnej imprezy, być może lepszy jest brak wydarzenia niż poczucie, że własny dom kultury próbuje na Was zarobić w Waszym dniu.
Brawa dla burmistrzów i dyrektorów z Widuchowej, Mieszkowic, Morynia, Trzcińska i Cedyni. Pokazaliście, że Dzień Kobiet to święto szacunku, a nie okazja do łatania budżetu.







Napisz komentarz
Komentarze