Był 2 marca 2026 r., zwyczajny dzień , gdy nagle doszło do dramatycznej sytuacji. 45-letni mężczyzna doznał nagłego zatrzymania krążenia (NZK). Serce przestało bić, a każda sekunda zaczęła mieć krytyczne znaczenie. W takich momentach nie ma miejsca na błędy – liczy się tylko natychmiastowa reakcja.
Druhowie z Radziszewa pierwsi na ratunek
Jako pierwsi na miejsce dotarli druhowie i druhny z OSP Radziszewo. Rysiek Kułdosz, Kuba Kułdosz, Kacper Gałek, Karol Wiśniewski, Alicja Kubiak oraz Mariusz Miłkowski bez chwili wahania rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową.
Rytmiczne uciski klatki piersiowej, żelazna koncentracja i wzorowa współpraca – każdy ruch wykonywany był zgodnie z wyuczonym schematem. To właśnie te pierwsze minuty, wypełnione wysiłkiem ratowników z OSP, stały się fundamentem walki o życie mieszkańca.
Wspólna walka służb
Po chwili na miejscu pojawili się funkcjonariusze z Komendy Powiatowej PSP w Gryfinie, którzy wsparli działania ratownicze. Kolejne ręce do pracy pozwoliły na zachowanie ciągłości ucisków klatki piersiowej. Do akcji dołączyli także ratownicy Państwowego Ratownictwa Medycznego, wprowadzając zaawansowane procedury medyczne oraz funkcjonariusze KPP w Gryfinie, którzy zabezpieczali teren zdarzenia.
Dramatyczną walkę o życie wsparł zespół Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Połączone siły strażaków, ratowników medycznych i policjantów stworzyły jeden, sprawnie działający mechanizm.
Sukces i powrót do domu
I wtedy wydarzyło się to, na co wszyscy czekali: powrót spontanicznego krążenia. Serce 45-latka ponownie zaczęło pracować. Pacjent został przetransportowany śmigłowcem do szpitala, gdzie trafił pod opiekę specjalistów. Dziś ta historia ma swój szczęśliwy finał – mężczyzna opuszcza szpital i wraca do swojej rodziny.
To nie był cud. To efekt profesjonalnego wyszkolenia i faktu, że nauka pierwszej pomocy to realne umiejętności, które decydują o czyimś "być albo nie być"
"Jestem z Was dumny" – mówi Andrzej Wiśniewski, komendant gminny OSP w Gryfinie.







Napisz komentarz
Komentarze