Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 15 czerwca 2026 06:42
Reklama
Reklama
Reklama

Koszty opieki nad zwierzętami. Płacimy podwójnie za błędy gmin i brak skutecznej profilaktyki

Płacimy za to wszyscy – najpierw w podatkach, potem w zbiórkach. Choć nasze gminy wydają na walkę z bezdomnością zwierząt o 134 proc. więcej niż dekadę temu, liczba czworonogów bez domu nie maleje. Eksperci alarmują: system stoi na głowie, finansując skutki zamiast przyczyn, a tysiące zwierząt po prostu „znika” z oficjalnych ewidencji.
Koszty opieki nad zwierzętami. Płacimy podwójnie za błędy gmin i brak skutecznej profilaktyki
Polska mierzy się z kryzysem opieki nad zwierzętami, w którym samorządy wydają krocie na schroniska, niemal całkowicie ignorując kastrację i czipowanie.

Autor: Canva

Źródło: Canva

Polacy płacą za zwierzęta dwa razy – w podatkach i zbiórkach. Tymczasem system opieki nad nimi wciąż nie działa, bo skala zjawiska nie maleje.

Pandemia COVID-19 sprawiła, że tysiące Polaków zdecydowało się przyjąć pod swój dach psa lub kota. Zwierzęta miały być towarzystwem w izolacji i sposobem na codzienny ruch. Dziś jednak coraz wyraźniej widać drugą stronę tego zjawiska – system opieki nad zwierzętami w Polsce nie nadąża za rzeczywistością.

Gminy wydają coraz więcej z mizernym skutkiem

Z najnowszego raportu Fundacji Pomagam.pl wynika, że w Polsce jest około 950 tys. bezdomnych zwierząt. Wśród nich około 75-92 tysiące to psy, ale największy problem dotyczy kotów, bo ich liczba sięga nawet 750 tysięcy. I to właśnie one w dużej mierze pozostają poza systemem opieki, a ich sytuacja najczęściej nie jest w pełni monitorowana.

Jednocześnie rosną koszty. Polskie gminy wydają na walkę z bezdomnością zwierząt około 335 milionów złotych rocznie. To aż o 134 procent więcej niż dekadę temu. Problem w tym, że mimo rosnących nakładów skala zjawiska nie maleje.

System działa „na odwrót”

Eksperci nie mają wątpliwości – system działa w sposób odwrócony. Zdecydowana większość środków trafia na usuwanie skutków, czyli utrzymanie schronisk i opiekę nad zwierzętami, które już zostały porzucone. Na działania zapobiegawcze, takie jak kastracja czy czipowanie, przeznacza się zaledwie około 10 proc. budżetu.

To tworzy błędne koło. Im mniej działań profilaktycznych, tym więcej zwierząt trafia do systemu, a koszty jego utrzymania rosną. W efekcie publiczne pieniądze nie rozwiązują problemu, lecz utrzymują go na stałym poziomie.

Brak kontroli i „znikające” zwierzęta

Niepokój budzi także brak kontroli. Z danych wynika, że niemal 60 proc. gmin nie przeprowadza regularnych wizytacji w schroniskach, do których trafiają zwierzęta z ich terenu. Co więcej, system ewidencji jest na tyle niespójny, że rocznie „znika” w nim nawet około 11 tys. zwierząt.

Realne koszty? Pokrywają je obywatele

Do tego dochodzi kwestia finansowania. Oficjalne stawki za utrzymanie zwierząt w schroniskach bywają skrajnie niskie – w niektórych przypadkach poniżej 3 zł dziennie. Tymczasem eksperci szacują, że realny koszt opieki, uwzględniający leczenie i wyżywienie, wynosi co najmniej 30 zł dziennie.

Różnicę pokrywają organizacje społeczne i zwykli obywatele. Aż 95 procent organizacji prozwierzęcych finansuje swoją działalność z prywatnych środków, często realizując zadania, które formalnie należą do samorządów. Tylko w 2025 r. Polacy przekazali na cele związane z pomocą zwierzętom ponad 32 mln zł w trakcie zbiórek internetowych.

W praktyce oznacza to, że społeczeństwo płaci za system podwójnie – raz w podatkach, drugi raz w dobrowolnych wpłatach.

System do zmiany czy do naprawy?

Coraz częściej pojawia się więc pytanie, czy obecny model ma jeszcze sens. Bez zwiększenia nacisku na profilaktykę, poprawy kontroli i większej przejrzystości wydatków, problem bezdomności zwierząt może nie tylko się utrzymać, ale wręcz pogłębiać.

Boom na zwierzęta był jednym z najbardziej widocznych społecznych skutków ostatnich lat. Dziś Polska musi zmierzyć się z jego konsekwencjami – i zdecydować, czy obecny system wymaga korekty, czy gruntownej zmiany.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

alex 25.04.2026 12:08
Nie mogłem nigdy tego zrozumieć , wszyscy tak bardzo kochają pieski , chwalą się nimi , oburzają się przemocą wobec nich ( co jest zrozumiałe) , tworzą kluby i stowarzyszenia broniące psy i posiadaczy tychże ... to w takim razie skąd do jasnej anielki jest tyle SCHRONISK ? Pieniądze na utrzymanie takich miejsc powinny pochodzić z podatków od psów i dobrowolnych składek miłośników tych czy innych zwierząt . Kaprysy i głupia moda na trzymanie psów zawsze i wszędzie , doprowadziła do tego , że te '' gryzonie '' są traktowane , jak przedmioty , znudzi się , to się go odda lub wyrzuci , a później jest problem !!! Także miłośnicy całej tej menażerii , pokażcie swoje zaangażowanie i portfele !!!

taka prawda 23.04.2026 23:48
I znowu wszystko na głowie fundacji. Gdyby nie zbiórki na necie, to te zwierzaki by poumierały z głodu.

A. Żmijewski 23.04.2026 20:23
Bezdomne koty pyr pyr to nie jest problem, bo one i tak wałęsają się swoimi drogami pyr pyr pyr. Po za tym szopy pracze polują na takie koty pyr pyr pyr w zimie

Liat 23.04.2026 19:34
Jak będziemy się wszystkimi i wszystkim opiekować, to się po prostu nie wyrobimy.

Dominika 23.04.2026 17:58
Przeraża mnie ten brak kontroli w gminach. Skoro 60% samorządów nie odwiedza schronisk, którym płaci, to mamy pole do ogromnych nadużyć. Te 11 tysięcy "znikających" zwierząt rocznie to statystyka, która powinna stać się przedmiotem zainteresowania prokuratury.

co? 23.04.2026 10:44
3 złote za dobę opieki nad psem? Przecież za to nawet puszki najtańszej karmy się nie kupi.

miłośnik zwierząt 23.04.2026 08:59
To klasyczny przykład braku myślenia strategicznego w samorządach. Jeśli tylko 10 procent budżetu idzie na kastrację, to my nigdy nie wyjdziemy z tego błędnego koła. Schroniska to biznes, a profilaktyka nikomu się "nie opłaca" politycznie, bo efektów nie widać od razu.

KP 23.04.2026 08:51
Masakra, tyle kasy z naszych podatków idzie w błoto, a psy i tak lądują w lesie.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Józef K. Treść komentarza: Jestem w szoku przechodząc koło urzędu nie daj Boże wyciągnąć telefon i już jesteś na liście podejrzanych ludzie to sie w pale nie mieści. Nie chcesz kłopotów omijaj szerokim łukiem teren wokół urzędu i nie siadaj na ławeczce przy Placu Wolności Data dodania komentarza: 15.06.2026, 05:44 Źródło komentarza: Skandal w powiecie gryfińskim. Brudna gra flagą narodową. Burmistrz woli kamery zamiast szacunku do barw? Autor komentarza: aloes Treść komentarza: Zwróćcie uwagę na to tłumaczenie burmistrza na zebraniu sołeckim, że to niby „prowokacja”. Przecież to jest klasyczne odwracanie kota ogonem. Ktoś zauważył, że urząd nie dba o podstawowe symbole państwowe, co jest jego ustawowym obowiązkiem, a pan Tkacz robi z siebie ofiarę jakiegoś spisku. Zamiast uderzyć się w pierś, wymienić flagę i przeprosić mieszkańców za niedopatrzenie, to on woli wydawać publiczną kasę na monitoring, żeby chyba śledzić, kto patrzy na te brudne flagi. To pokazuje kompletny brak klasy i szacunku dla nas, podatników. Data dodania komentarza: 15.06.2026, 01:00 Źródło komentarza: Skandal w powiecie gryfińskim. Brudna gra flagą narodową. Burmistrz woli kamery zamiast szacunku do barw? Autor komentarza: zarazem Treść komentarza: Straszno i śmieszno Data dodania komentarza: 15.06.2026, 00:46 Źródło komentarza: Stwierdzili, że grozi w sekretariacie burmistrza bronią. Do urzędu na sygnałach przyjechała policja Autor komentarza: według mnie Treść komentarza: Fenomen tej wsi polega na przekazywaniu pałeczki z pokolenia na pokolenie. Jeśli prawie z każdego domu ktoś jest w OSP, to znaczy, że dzieciaki od małego nasiąkają etosem pomocy. Połączenie 80-lecia z Dniem Dziecka to był strzał w dziesiątkę – idealny sposób na zaszczepienie pasji w kolejnych następcach. Data dodania komentarza: 15.06.2026, 00:38 Źródło komentarza: OSP Czachów świętuje 80-lecie – powrót do KSRG. Potrójne świętowanie w deszczu i słońcu
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama